26.09.2025, 10:48 ✶
Zauważył, że się rozgląda, więc minimalnie odsunął krzesło od stolika i usiadł bardziej odchylony od niego, nawet jeśli pierwotnie wcale się nie nachylał w stronę drugiego mężczyzny.
To było okrutne.
To, że w tym momencie nie mógł złapać go za rękę. Że nie mógł cmoknąć go w policzek, gdy wcześniej na chwilę musiał wstać od stolika.
Ale przynajmniej wciąż był blisko. Przynajmniej był tutaj.
Anthony mógł zobaczyć, jak na twarzy Jonathana pojawia się wyraz skupienia, gdy przedstawił mu swoją interpretację wróżby. Czy rzeczywiście mogło tak właśnie być? Część Jonathana krzyczała, że nie, że jego związek z innym, okraszony tak wieloma nieprzespanymi nocami i paranoją nie mógł okazać się wrotami do podróży, w którą właśnie wyprawiał się z Anthonym, tylko że…
Tylko że gdy Jonathana dotknęła klątwa zmiany wieku i został w domu, by nie iść tak do pracy, nie spodziewał się, że Anthony, przerażony tym, co mógł zrobić pewien wampir, zapuka do jego drzwi. A potem że gdy on udał swojego własnego syna, Shafiq uznał, ze najzabawniej będzie udawać jego męża, czy też raczej męża jego “ojca”. I tym bardziej nie spodziewał się tego, że ten pomysł z nim zostanie, że dalej będzie myśleć o tej perspektywie. Nie od wczoraj, a od momentu gdy ona padła i kto wie, może fakt jak wielkie ciepło w nim ona wywoływała, miał wpływ na wczorajsze wyznania?
– Myślę, że wolę zaakceptować tę wersję wróżby – powiedział w końcu. – Zwłaszcza, że to ty rozgryzłeś, o co w niej w takim razie chodziło, a to poczytuje jedynie jako potwierdzenie jego prawdziwości.
Widząc grymas na twarzy Anthony'ego, Jonathan sam nieco się spiął, zwłaszcza gdy uświadomił sobie, że nie było czasu, aby poinformować Shafiqa o ostatniej rozmowie z Gabrielem.
– Z pewnością, ale… – Mieli nie mieć przed sobą żadnych sekretów. A więc niech i tak będzie. – Anthony musisz wiedzieć, że on zostanie na razie w Londynie. I że chyba potraktował nieco zbyt dosłownie moje “Zostańmy przyjaciółmi”. To nic nie znaczy oczywiście. Tamta relacja już nie istnieje.
To było okrutne.
To, że w tym momencie nie mógł złapać go za rękę. Że nie mógł cmoknąć go w policzek, gdy wcześniej na chwilę musiał wstać od stolika.
Ale przynajmniej wciąż był blisko. Przynajmniej był tutaj.
Anthony mógł zobaczyć, jak na twarzy Jonathana pojawia się wyraz skupienia, gdy przedstawił mu swoją interpretację wróżby. Czy rzeczywiście mogło tak właśnie być? Część Jonathana krzyczała, że nie, że jego związek z innym, okraszony tak wieloma nieprzespanymi nocami i paranoją nie mógł okazać się wrotami do podróży, w którą właśnie wyprawiał się z Anthonym, tylko że…
Tylko że gdy Jonathana dotknęła klątwa zmiany wieku i został w domu, by nie iść tak do pracy, nie spodziewał się, że Anthony, przerażony tym, co mógł zrobić pewien wampir, zapuka do jego drzwi. A potem że gdy on udał swojego własnego syna, Shafiq uznał, ze najzabawniej będzie udawać jego męża, czy też raczej męża jego “ojca”. I tym bardziej nie spodziewał się tego, że ten pomysł z nim zostanie, że dalej będzie myśleć o tej perspektywie. Nie od wczoraj, a od momentu gdy ona padła i kto wie, może fakt jak wielkie ciepło w nim ona wywoływała, miał wpływ na wczorajsze wyznania?
– Myślę, że wolę zaakceptować tę wersję wróżby – powiedział w końcu. – Zwłaszcza, że to ty rozgryzłeś, o co w niej w takim razie chodziło, a to poczytuje jedynie jako potwierdzenie jego prawdziwości.
Widząc grymas na twarzy Anthony'ego, Jonathan sam nieco się spiął, zwłaszcza gdy uświadomił sobie, że nie było czasu, aby poinformować Shafiqa o ostatniej rozmowie z Gabrielem.
– Z pewnością, ale… – Mieli nie mieć przed sobą żadnych sekretów. A więc niech i tak będzie. – Anthony musisz wiedzieć, że on zostanie na razie w Londynie. I że chyba potraktował nieco zbyt dosłownie moje “Zostańmy przyjaciółmi”. To nic nie znaczy oczywiście. Tamta relacja już nie istnieje.