Nie wiedzieć czemu gdzieś tam pojawiła się w niej ta dziwna pewność, że to będzie dziewczynka. Przeczucie? Może sobie to wymyśliła, nie miała pojęcia, ale jej wewnętrzny głos sugerował, że to będzie córka - właśnie dlatego postanowiła się podzielić tym z Ambroisem, być może było to mylne wrażenie, zweryfikują to później, w końcu przecież dowiedzą się tego, jednak póki co nie zamierzała odsuwać od siebie tej myśli. To miała być dziewczynka, przynajmniej w jej mniemaniu.
- Tak, mam pewność. - Może nie powinna tego mówić, jednak nie mogła sobie tego odmówić. Nie, żeby płeć dziecka miała dla niej jakieś duże znaczenie, myślała już kiedyś o tym, że mogliby z Roisem stworzyć rodzinę, mieć dzieci ale nie miała jakichś większych momentów zastanawiania się nad tym, czy mieli to być chłopcy, czy dziewczynki.
- Nie może być inaczej, podejrzewam, że właśnie tak będzie. - Nie dało się ukryć, że i Geraldine i Ambroise byli kurewsko uparci, ich potomek zapewne będzie miał to we krwi, co nie sugerowało, że będą mieli lekko, ale to był problem, którym będą musieli się zająć w dalekiej przyszłości. Póki co istotne było, aby jakoś dotrwali do momentu w którym się ona urodzi. Mieli jeszcze trochę czasu, by przygotować się na ten wielki dzień.
Yaxley o dzieciach wiedziała bowiem tyle co nic, jadły, spały, co więcej? Nie miała zielonego pojęcia, raczej unikała większości niemowląt, oczywiście wyjątkiem był Fabian, ale urodził się już kilka lat temu i nie do końca pamiętała, jak to wtedy wyglądało. Będzie musiała podpytać Corio, liczyła na to, że jej nie wyśmieje, aczkolwiek nie powinny go dziwić jej pytania, Geraldine była w tej dziedzinie laikiem.
Cieszyła ją myśl, że może zostać matką dziewczynki. To nie powinno być zaskakujące, sama w końcu udowadniała, że kobiety mogą wszystko, jeśli więc faktycznie okaże się iż ich potomek będzie płci żeńskiej to na pewno doskonale wprowadzi go w ten trudny świat. Sama nie do końca miała takie wsparcie, nie w postaci matki, ojciec nie podcinał jej skrzydeł - nigdy, jednak Jennifer próbowała nieco ją temperować, co działało raczej z odwrotnym efektem. Nie zamierzała powielać jej błędów, wręcz przeciwnie raczej miała zamiar uchylić temu dzieciakowi nieba, ale to też dopiero w przyszłości, póki co musieli zająć się bowiem ułożeniem swojego nieco chaotycznego życia, byli coraz bliżej tego, aby faktycznie im się to udało. Ślub, dom, chwila moment, a będzie to za nimi.
- Będę musiała sobie jakoś z tym poradzić. - Wzruszyła jedynie ramionami, bo nieszczególnie bała się reakcji Corio, na pewno będzie jej to wypominał przez bardzo długi czas, ale co z tego, liczyło się tylko i wyłącznie to, iż Fabian będzie zadowolony.
- Nie wątpię, dzieciaki kochają szczeniaczki. - Tak właściwie to nie tylko dzieciaki, a chyba większość ludzi uwielbiała, małe, słodkie pieski. Nie ufała tym, którzy tego nie robili.
- Nie zamierzam niczego ukrywać, on bardzo dobrze będzie wiedział, kto sprawił mu ten prezent, i nic nie będzie mógł z tym zrobić. - Proste, prawda, zresztą wierzyła w to, że Benjy odnajdzie w sobie jakieś bardzo głęboko ukryte pokłady delikatności i troski o te przeurocze stworzenie, nie powinien być odporny na urok szczeniaczka.