Stanley nie miał zamiaru definiować czym była według niego żądza mordu, bo musiałby opisać cały żywot Rodolphusa Lestrange'a, którego aż tak dobrze nie znał. Mógłby się jeszcze pomylić i byłaby z tego niezła heca, więc dla dobra sprawy przewrócił tylko oczami, kręcąc przy tym głową z dezaprobatą. Co innego miał począć na słowa tego młodzieńca?
Z zainteresowaniem przyjrzał się za to karcie Rodolphusa, rozpoznając słusznie, że jego przeciwnik miał przewagę w broni. Kurde, te miecze to chyba silniejsze od moich pałek. Dobrze, że już nie gramy w makao Dziękował w myślach za taki obrót spraw, bo jeszcze przegrałby z 10 galeonów i tyle byłoby z papierosków w dniu dzisiejszym.
- Sugerujesz, że mój stary był zwinny jak jaszczurka i ostry jak przecinak? - zapytał z niedowierzaniem - Cóż, może i tak było. Nie mi oceniać - wzruszył ramionami, bo prawdę mówiąc to ciężko było mu się jakoś bardziej identyfikować z Robertem Mulciberem, który był jego ojcem na papierze. Nic więc dziwnego, że obelgi nie trafiały tam, gdzie miały trafić.
- Niech będzie, że to ten twój cały głód wiedzy - machnął ręką - Albo jak chcesz to sobie nazywać. Owocnych badań w takim razie - rzucił, nie wierząc, że w ogóle przyszło mu to powiedzieć.
Czy Lestrange miał normalnie hobby? Nie. Ale może trzeba było zadań pytanie w inny sposób - czy Lestrange był normalny?
No też nie.
- Co ty mówisz w ogóle młodzieńcze. Spróbuj. Serio, mówię ci - zastukał w blat - Taka chrupiąca... No po prostu palce lizać - zachwalał. Czy było to szczególnie dobre? Zależy kto miał odpowiadać. Czy była szansa, że Rodolphus to spróbuje? No nie, bo on to nawet nie chciał kuli pasztetuli spróbować. Jego szkoda.
- Także możesz napisać list z podziękowaniami, że wychowali taką stokroteczkę jak ty - przyznał - A teraz słuchaj dalej. Słyszałeś o takim gościu jak Chester Rookwood? Aurorem był. Pseudonim operacyjny "Czitos" - kontynuował - Nie? To patrz teraz i słuchaj
Żyli długo i szczęśliwe, a przynajmniej przez koleje kwadransie kiedy to Borgin opowiadał o swoim byłym współpracowniku.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972