Rok mieli rozłąki. Rok nie widzieli się i nie przebywali ze sobą. Były tylko pisane listy. Ale też w nich, nie było wszystko. Ten rok wprowadził także wiele zmian w ich życiu. Szczególnie u Renigalda. Jego serce, choć należało do brata, zajmowane było także przez inną osobę. Kobietę. Z którą dzielił plotki, jakie niosły się latem. Zakazany związek, za który oberwał słownie, z nakazem zakończenia znajomości. Malfoyowi nie przystoi przecież, wiązać się z Weasleyem.
Renigald zgodził się na propozycję brata, z kilku również innych powodów. Przede wszystkim choroby. Możliwe że również uniknięcia samotności. Choć cenił sobie tę swobodę, to jednak czuł pewną pustkę, którą potrzebował zapełnić w swoim życiu. Przelotne romanse i chwilowe przyjemności, nie zapełniają jej na długo.
Tego nie kupi za pieniądze. A może jednak?Swoją decyzją, podjętą od razu, bez zastanowienia, najwyraźniej zaskoczył Iskandera.
- Tak.Odpowiedział krótko i zdecydowanie. Posyłając także lekki uśmiech, jako zapewnienie, że nie jest to żadna gra. Brał to na poważnie. Bowiem widział, że w przyszłości będzie go bardziej potrzebować. O swojej chorobie nie mówił nikomu. Nie chciał, by ktokolwiek wiedział. I nad nim litował, lub uważał za słabego.
Z odpowiedzi Iskandera wynikało, że miał płacone praktyki. Stałej jednak pracy jeszcze nie posiadał. To także dobry start, aby wspólnie zaczęli od nowa. Trudno jednak wyobrazić sobie fakt, jak to będzie wyglądało.
- Ale to, że wróciłeś, wiedzieć powinni.I być może już wiedzą, jeżeli dziadek wysłał list do ich ojca, jak tylko Iskander opuścił Francję. Tego Renigald nie wiedział, ale można wziąć taki scenariusz pod uwagę.
Czując cały czas dłoń brata na swojej szyi, zbliżył bardziej swoją twarz do jego i ucałował go w usta.
- Moglibyśmy tak stać cały dzień, ale mieszkanie samo się nie znajdzie.Zaznaczył z uśmiechem, cofając się po chwili. Podszedł do kanapy, gdzie opierała się jego ulubiona i elegancka, drewniana laska do podpierania. Lubił ją nosić ze sobą. Była jak dodatkowa broń. Udał się do gabinetu, aby zabrać swój płaszcz i włożyć na siebie. Tak samo szalik. To znaczyło, że oferował spacer po Londynie, aby ocenić sytuację miasta, a być może pomyśleć lub poszukać ogłoszeń o kupnie mieszkań poza Londynem. Czy brat, podziela ten pomysł?