Nie zaprzeczał, gdyż sam dobrze wiedział, że z dnia na dzień było gorzej. I choć odwiedził Lupina, to nie zakręcił z nim tematu w sprawie swojego stanu zdrowia. Wziął od niego tylko to, co zawsze brał, czy potrzebował. Nicholas najchętniej nie brałby udziału w całym ataku na Londyn, kiedy już wtedy zmagał się z problemami kaszlu i oddechowymi, po misji w Mauzoleum. Nie miał za bardzo wyboru, chyba że padłby już w Kromlechu na wezwaniu. Ale czy dostałby na to jakieś usprawiedliwienie? Byłby wtedy nieprzydatny.
Zimno mu nie przeszkadzało i chętnie by z tego skorzystał. Inaczej na to patrzył towarzysz spotkania, który ewidentnie wolałby już znaleźć się w ogrzanym pomieszczeniu, w swoich czterech ścianach. Travers nie oponował, kiedy Lestrange złapał go za rękę i teleportował ich do wnętrza swojego nowego miejsca zamieszkania. Lecz po ujrzeniu wnętrza, mogło się wydawać, że było dość znajome.
Skoro spotkanie zostało tutaj przeniesione, Nicholas zdjął z siebie płaszcz, ale nie szalik. Pozwolił go powiesić na wieszaku i korzystając z chwili, gdzie Rodolphus udał się po eliksir, Nicholas rozejrzał się czując o dziwo jak u siebie. Biorąc pod uwagę kolorystykę wnętrza i nutę surowości. Gust mieli bardzo podobny. Bardzo do siebie zbliżony.
Stukanie w jakąś szybę, czy klosz, zwróciło uwagę Traversa. Powiódł wzrokiem w kierunku dźwięku, unosząc brew ku górze, jakby dostrzegł coś niesamowitego. Nie mógł na dłużej przyjrzeć się okazowi, kiedy Rodolphus odezwał się z propozycją ignorowania swojego nabytku, wręczając eliksiry. Nie jeden, a trzy fiolki. Pić raz dziennie. Zapewne w ilości kropli, co powinno być podane w instrukcji. Tę Nicholas sięgnął, aby zaraz przeczytać.
- A jeśli nie pomoże?Dopytał stwierdzając, jakby to był problem, czy coś powinien zrobić innego. Czy odpuścić sobie leczenie, lub jedynie kontynuować ich spożywanie w celu, łagodzenia kaszlu. Aby nie wymęczyło mu gardła i płuc.
Kolejne stukanie w szybę zwróciło znów zainteresowanie Nicholasa. Tym razem postanowił podejść, z trzymaną w dłoni instrukcją spożywania eliksiru. Chciał przyjrzeć się stworzeniu, które tak domagało się uwagi.
- Skąd go masz?Zapytał z ciekawości. Czy Rodolphus był na polowaniu w Azkabanie? Dostał go na targu jak motyle? Czy może ktoś inny mu wręczył taki podarek?