01.10.2025, 19:09 ✶
– U u u! "Twoja no". Masz całą moją uwagę, myślałam, że umrzesz prawiczkiem Iki, a tu taka niespodzianka! – rzuciła bezceremonialnie, ale też poderwała się z fotela, bo może i była nieokrzesanym i impulsywnym stworzeniem, ale finalnie przyświecała jej zasada "po pierwsze nie szkodzić". Sama capiła fajkami i rozpuszczalnikiem, mniej trawionym alkoholem z powodu leków i miała pełne zrozumienie dla ludzi, którzy niekoniecznie chcieli to wąchać.
Więc wyszli na balkon.
– Przejebane z tym barem. To jakaś klątwa? Duch? Wiesz znam takiego jednego zajebiście dobrego klątwołamacza... – zaciągnęła się, spoglądając na niego spod zmrużonych ślepi, żeby oczy nie załzawiły się od dymu. Może dlatego nie kaszlała, bo miała tak dobrze zakonserwowane płuca? To było prawdopodobne. Albo po prostu jej ciało już się poddało i jedną nogą tak na prawdę była w Limbo. Nie było sensu kaszleć, skoro i tak bardziej była trupem niż mniej.
– Nawet wiesz o którym mówię. – Wyszczerzyła się, bo to, że Iki i Liszek byli rodzeństwem to już ogarnęła pani miss detektyw jakiś czas temu. – Ogarniamy klątwy na dzielni. Za frajer i dobre ciasto. Dlatego przytyłam. Moja eks mnie tak skaloutowała dwa dni temu że myślałam, że jebne. Ale nie ważne. Postawić Ci na to? Jak pójdzie z barem? A może wolałbyś na tą twoją no? – Miles wyglądała jak 15-latka, ale czasem zachowywała się jak 50-letnia ciotka klotka, wbijająca łokieć w żebra nieszczęsnemu siostrzeńcowi i dopytując o jego życie prywatne i czy panna dobrze się sprawdza w łóżku, bo chłop niewyżyty to chłop zły.
A tak, rzuciła z tarotem, bo od czasu do czasu zaglądała w przyszłość siedząc u niego w barze i - ku własnej niepohamowanej radości - czasem jej się te wróżby spełniały. Gorzej jak wyciągała Wieżę. Czy nie tak było kilka dni przed Spaloną? Kurwa mać.
– Za co Cię tak te śmierciuchy nie lubią, że Ci knajpę chcą przyfajczyć? Toć pan czystokrwisty kawaler, nazwisko jak ta lala, chyba mało się w ogóle Prewettom oberwało w tą spaloną hm? – zapytała lekko, pani miss szpiegostwa, ale ostatnio jakoś tak bardziej się poczuwała, na fali sukcesu swoich działań podczas Spalonej (och to widowiskowe wyjebanie wody ze studni i podtopienie połowy Pokątnej! Żodyn nie widział takiego potopu od czasu Mojżesza. Czy kogo tam od zwierząt typa).
Więc wyszli na balkon.
– Przejebane z tym barem. To jakaś klątwa? Duch? Wiesz znam takiego jednego zajebiście dobrego klątwołamacza... – zaciągnęła się, spoglądając na niego spod zmrużonych ślepi, żeby oczy nie załzawiły się od dymu. Może dlatego nie kaszlała, bo miała tak dobrze zakonserwowane płuca? To było prawdopodobne. Albo po prostu jej ciało już się poddało i jedną nogą tak na prawdę była w Limbo. Nie było sensu kaszleć, skoro i tak bardziej była trupem niż mniej.
– Nawet wiesz o którym mówię. – Wyszczerzyła się, bo to, że Iki i Liszek byli rodzeństwem to już ogarnęła pani miss detektyw jakiś czas temu. – Ogarniamy klątwy na dzielni. Za frajer i dobre ciasto. Dlatego przytyłam. Moja eks mnie tak skaloutowała dwa dni temu że myślałam, że jebne. Ale nie ważne. Postawić Ci na to? Jak pójdzie z barem? A może wolałbyś na tą twoją no? – Miles wyglądała jak 15-latka, ale czasem zachowywała się jak 50-letnia ciotka klotka, wbijająca łokieć w żebra nieszczęsnemu siostrzeńcowi i dopytując o jego życie prywatne i czy panna dobrze się sprawdza w łóżku, bo chłop niewyżyty to chłop zły.
A tak, rzuciła z tarotem, bo od czasu do czasu zaglądała w przyszłość siedząc u niego w barze i - ku własnej niepohamowanej radości - czasem jej się te wróżby spełniały. Gorzej jak wyciągała Wieżę. Czy nie tak było kilka dni przed Spaloną? Kurwa mać.
– Za co Cię tak te śmierciuchy nie lubią, że Ci knajpę chcą przyfajczyć? Toć pan czystokrwisty kawaler, nazwisko jak ta lala, chyba mało się w ogóle Prewettom oberwało w tą spaloną hm? – zapytała lekko, pani miss szpiegostwa, ale ostatnio jakoś tak bardziej się poczuwała, na fali sukcesu swoich działań podczas Spalonej (och to widowiskowe wyjebanie wody ze studni i podtopienie połowy Pokątnej! Żodyn nie widział takiego potopu od czasu Mojżesza. Czy kogo tam od zwierząt typa).