01.10.2025, 23:38 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.10.2025, 06:31 przez Lazarus Lovegood.)
Stary mugolski obyczaj nakazywał, by główny budowniczy mostu stał pod nim podczas pierwszego użycia. Dowód pewności w swojej sztuce i zarazem gwarancja starannego wykonania zadania. Lazarus czuł się podobnie, patrząc, jak Ceolsige sięga po karty. Jego różdżka leżała wciąż na stole, w zasięgu ręki, gdyby coś miało pójść niezgodnie z planem. Opanował odruch, by po nią sięgnąć i bardzo starannie przybrał spokojny wyraz twarzy. Kobieta mogła udawać napięcie, on postawił między sobą a tym uczuciem ścianę, niczym gródź na tonącym statku.
Wiedział, że wszystko zrobił prawidłowo.
Gdzieś daleko - wciąż w nim - coś głęboko podświadomego, obcego tej wiedzy, wyczekiwało.
Spojrzenie, którym poczęstowała go Ceolsige było trudne. Nie wytrzymał go do końca. Uciekł wzrokiem w bok.
tchórz
Wbił paznokcie w poduszkę dłoni.
Dwójka buław. Wybór, który nie jest wyborem.
- Słyszałem kiedyś, że moc rzutu monetą tkwi w tym, że w sekundzie, gdy jest ona w powietrzu, uświadamiamy sobie, czego tak naprawdę chcemy - powiedział, patrząc na kartę.
Niezawodny, jak zawsze, powiedziała Burke i Lazarus uśmiechnął się zamiast zaprzeczyć.
Kiwnął głową w odpowiedzi na jej propozycję, w odpowiedzi na to drugie i zdecydowanym ruchem przysunął do siebie talię. W milczeniu potasował karty, miękkie i wysłużone, a potem położył na stole. Wziął spokojny wdech i długi wydech, koncentrując się na intencji.
- Jedna karta - powtórzył za Ceolsige, trzymając palce na całej kupce - na poznanie losu.
Budowniczy pod mostem.
Lazarus odwrócił wierzchnią kartę.
Przez chwilę wpatrywał się w rysunek. Róg był zaplamiony czymś brunatnym.
- Głupiec - powiedział, zastanawiając się, jaki był przewidziany klątwą los kogoś, kto trafi na tę kartę. Szaleństwo? Szach-mat, pomyślał z niejaką satysfakcją. Za późno.
- O ile się orientuję, głupiec oznacza nowy początek. Okazję do nauki. Wolność, odrodzenie i... niewinność - dokończył trochę zdławionym głosem.
Zdjął dłoń z karty i przez krótką chwilę siedział nieruchomo, nie podnosząc wzroku. Nic się nie stało. Kamienica nie runęła im na głowy ani żadne z nich nie postradało zmysłów.
Wreszcie Lazarus zamrugał i spojrzał na Ceolsige.
- Chyba możemy uznać talię za bezpieczną - powiedział, z powrotem perfekcyjnie opanowany - Chcesz jeszcze herbaty?
Jeżeli to, co właśnie przeżywał, nie wystarczyło do aktywowania tej klątwy, to chyba nic nie mogłoby tego dokonać.
Wiedział, że wszystko zrobił prawidłowo.
Gdzieś daleko - wciąż w nim - coś głęboko podświadomego, obcego tej wiedzy, wyczekiwało.
Spojrzenie, którym poczęstowała go Ceolsige było trudne. Nie wytrzymał go do końca. Uciekł wzrokiem w bok.
tchórz
Wbił paznokcie w poduszkę dłoni.
Dwójka buław. Wybór, który nie jest wyborem.
- Słyszałem kiedyś, że moc rzutu monetą tkwi w tym, że w sekundzie, gdy jest ona w powietrzu, uświadamiamy sobie, czego tak naprawdę chcemy - powiedział, patrząc na kartę.
Niezawodny, jak zawsze, powiedziała Burke i Lazarus uśmiechnął się zamiast zaprzeczyć.
tchórz i kłamca
Kiwnął głową w odpowiedzi na jej propozycję, w odpowiedzi na to drugie i zdecydowanym ruchem przysunął do siebie talię. W milczeniu potasował karty, miękkie i wysłużone, a potem położył na stole. Wziął spokojny wdech i długi wydech, koncentrując się na intencji.
- Jedna karta - powtórzył za Ceolsige, trzymając palce na całej kupce - na poznanie losu.
Budowniczy pod mostem.
Lazarus odwrócił wierzchnią kartę.
Rzut Tarot 1d78 - 1
Głupiec
Głupiec
Przez chwilę wpatrywał się w rysunek. Róg był zaplamiony czymś brunatnym.
- Głupiec - powiedział, zastanawiając się, jaki był przewidziany klątwą los kogoś, kto trafi na tę kartę. Szaleństwo? Szach-mat, pomyślał z niejaką satysfakcją. Za późno.
- O ile się orientuję, głupiec oznacza nowy początek. Okazję do nauki. Wolność, odrodzenie i... niewinność - dokończył trochę zdławionym głosem.
Zdjął dłoń z karty i przez krótką chwilę siedział nieruchomo, nie podnosząc wzroku. Nic się nie stało. Kamienica nie runęła im na głowy ani żadne z nich nie postradało zmysłów.
niewinny
Wreszcie Lazarus zamrugał i spojrzał na Ceolsige.
- Chyba możemy uznać talię za bezpieczną - powiedział, z powrotem perfekcyjnie opanowany - Chcesz jeszcze herbaty?
Jeżeli to, co właśnie przeżywał, nie wystarczyło do aktywowania tej klątwy, to chyba nic nie mogłoby tego dokonać.