• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[10.10.72] Crazy? No, I'm just insane, thank you. | William & Sonique

[10.10.72] Crazy? No, I'm just insane, thank you. | William & Sonique
Czarodziej
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Sonique Abbott
#2
03.10.2025, 03:05  ✶  
Nieczęsto zdarzało jej się prowadzić sesje pod gołym niebem, szczególnie nie paskudną jesienią. Aportowała się w dosyć niezręczne miejsce pośrodku placyku i, zadrżawszy pod wilgotnym powiewem szarego chłodu, opatuliła się mocniej połami niezapiętego, tweedowego płaszczu we wściekłą pepitkę. Nie miała ze sobą żadnej aktówki, żadnej torebki - wszystko nosiła w przepełnionych kieszeniach rozkloszowanych, lekko za dużych spodni.

Dłuższą chwilę spędziła obserwując przechodniów, jakby do samego końca nie była pewna, czy zmięty, potargany mężczyzna na ławce przy fontannie faktycznie miał być jej pacjentem. Lestrange... - na pierwszy rzut nie wyglądał ani na członka przegniłej czarodziejskiej magnaterii, ani na chorego zagubionego pośrodku psychotycznego epizodu, jakkolwiek osobliwy ton wysyłanych przez niego listów wzbudzał w niej pewne podejrzenia. Błysnęła do niego szerokim uśmiechem i złotem okrągłych kolczyków, ale William, Pan William, nawet tego nie zauważył, choć patrzył prosto na nią, w nią, przez nią - gdzieś dalej, gdzieś za kolorowe szyldy stłoczonych przy placu biznesów, za zagrzybiałe domki miasteczka i za nawiedzone lasy.

Spokojnie usiadła na zimnych deskach ławki, zachowując bardzo bezpieczny dystans niemal dwóch stóp. Dopiero głuchy jęk uginającego się drewna wyrwał nietypowego mężczyznę z letargu. Nie zdążyła nawet się odezwać, nie zdążyła się przywitać, nim zaczął zalewać ją pośpiesznym potokiem słów, który nie wykazywał oznak zaburzeń treści ani formy językowej. Im dłużej jednak go słuchała, tym mocniej rzucała jej się w uszy dosyć nietypowa prozodia jego mowy, ale nie było to wykluczone, że wynikała ona ze... stresu. Pan William nie mógł przestać jej się tłumaczyć.
- Oczywiście, że punktualnie. - Nie mogła powstrzymać się w czas, żeby nie odburknąć odpowiedzi na potencjalnie bezczelny komentarz, którym czarodziej zdecydował się rozpocząć rozmowę.

Oderwała wzrok od jego ciemnych, podkrążonych oczu, zaczepiając spojrzeniem o parę dziwnych okularów wystających z wypchanej kieszeni na piersi jego zmiętej koszuli. Ich szkła były tak tłuste, że aż matowe; poza trudnościami z rozumieniem i korzystaniem ze skryptów społecznych Lestrange zdawał się mieć problemy z organizacją. I motoryką małą, sądząc po dłoniach sinych od spiętrzonych na przestrzeni tygodni warstw rozmazanego atramentu. Był przytomny, świadomy swojego położenia w świecie i przynajmniej powierzchownie dostosowywał się do norm społecznych... Ale wydawał się strasznie zagubiony. Z lęku? Ze zmęczenia? Może problem był mniej standardowy?

"Nie, nie, to zabrzmiało jakbym był jakimś seryjnym morderca, chociaż on pewnie by nie był tak oczywisty."

Jakie były szanse...? Czystokrwistym bogaczom wiele uchodziło na sucho, to prawda. Może to był jeden z tych, których wyrzuty sumienia złamały i teraz w szaleństwie desperacji szukał pomocy? Ledwo powstrzymała śmiech; to brzmiało jak scenariusz z jakiegoś taniego kryminału drukowanego na odcinki w brukowcu.

Westchnęła z życzliwym uśmiechem, znów skupiając się na twarzy mężczyzny.
- Niech się Pan nie martwi. Nie istnieją twarde zasady co do przebiegu sesji. Najważniejsze, żeby pacjent czuł się komfortowo, więc wszystko można dopasować do tego, co Panu najbardziej odpowiada. - Mówiła spokojnie, wolniej niż zazwyczaj. Próbowała podprogowo skłonić Lestrange do zmniejszenia tempa. Spowolnienie mowy i ruchów zazwyczaj obniża tętno, co przekłada się na zbicie poziomu stresu.  - Dzisiaj mamy do dyspozycji dwie, maksymalnie trzy, godziny i może Pan je zagospodarować tak, jak Pan potrzebuje. Jest to czas dla Pana, więc niech się Pan nie hamuje.

Wskazała na leżący na jego kolanach notes.
- Doceniam Pana, ummm, sumienność ze stawieniem się tutaj przed czasem. Czy przygotował Pan też notatki na sesję? Potrafią być bardzo pomocne. Szczególnie, jeśli problem jest ciężki do opisania. Lub mniej standardowy.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Sonique Abbott (554), William Lestrange (1147)




Wiadomości w tym wątku
[10.10.72] Crazy? No, I'm just insane, thank you. | William & Sonique - przez William Lestrange - 02.10.2025, 22:54
RE: [10.10.72] Crazy? No, I'm just insane, thank you. | William & Sonique - przez Sonique Abbott - 03.10.2025, 03:05
RE: [10.10.72] Crazy? No, I'm just insane, thank you. | William & Sonique - przez William Lestrange - 03.10.2025, 04:18

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa