• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[10.10.72] Crazy? No, I'm just insane, thank you. | William & Sonique

[10.10.72] Crazy? No, I'm just insane, thank you. | William & Sonique
The Alchemistake
—I am a brain—
The rest of me is a mere appendix
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Naukowiec/Antropolog MM
William zdaje się mieć głowę w obłokach przy swoich 185 centymetrach wzrostu i wiecznie nieobecnym spojrzeniu. Burza kręconych, czarnych włosów wydaje się niezdatna do zaczesania, zazwyczaj towarzyszy jej też lekkie zmarszczenie brwi; w zamyśle, skoncentrowaniu. Skrępowany w towarzystwie mówi zbyt wiele lub za mało. Często zapomina o skarpetkach (czasami nawet o butach) czy jak wiąże sie krawat, nierzadko zapina nierówno koszule (myli guziki). Mówi dość szybko, więc czasami trudno zrozumieć zlewające się ze sobą słowa, ewentualnie nie kończy myśli, więc trzeba go ciągnąć za język.

William Lestrange
#3
03.10.2025, 04:18  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.10.2025, 04:23 przez William Lestrange.)  
Szarość angielskiej jesieni wydawała się zapuszczać wilgotne pędy wszędzie, tylko nie spojrzeniu Williama; ciemnoniebieskie oczy wodziły wyuczenie po twarzy rozmówcy, zabierając ostatki cierpliwości, rozsądku, który wraz z ciężkim zadaniem pozostania w ryzach skostniałych tradycji doprowadzał do utraty zmysłów, zatracenia się w absolutnym chaosie, agresji napływającej w falach gorąca po karku, do neuronów aż po knykcie zaciskające długopis.

Wypuścił powietrze, zamknął oczy, nie wytrzymał.

Co powiedzieliby rodzice? Co powiedziałaby Eden?, od kiedy się tym przejmował, dlaczego to miało takie znaczenie? Zamilkł, próbując wyciągnąć z głębin i mułu najbardziej przydatne wspomnienia, ale nie potrafił tego zrobić, bez narzędzi mógł jedynie zanurkować, zachłysnąć się brudem, otworzyć oczy w mętnej wodzie i podążyć za błędnym ogniem ginąc na kolejne pare tygodni.

Robił to dla siebie, dla spokoju, dla uczucia, które poczuł zostając Alexandrem, a przestając być Williamem; powrót do codziennego 'ja', uderzył go mocniej niż ojcowski list o Louvainie, który w przeciwieństwie do świadomości swojego skrzywienia, był doprawdy ulgą. On głową rodziny? Absolutnie bezużyteczna pozycja trzymająca w zębach czarodziejów, którzy powinni mieć na głowie istotniejsze sprawy niż to kto zostanie figuratywnym dziedzicem, kukiełką, uśmiechającym się pustym workiem przestarzałych wymiocin.

Pan, Pan, Pan - Ram, Pam, Pam, przekręciił w głowie starając się nie odchodzić od zmysłów, dotknąć chłodu opanowania na samym dnie głębin zanieczyszczonego jeziora.

- Nie jestem żadnym Panem, nad niczym nie panuję, nawet nad sobą - parsknął krótko pod nosem, acz nie w obrzydzeniu, w dziwnie szczerym rozbawieniu, z tego co powiedział, nie z kobiety, nie nawet z siebie - Wybacz, nie wyśmiewam się z ciebie, nie lubię Panować i Paniować, to strasznie, jak to się mówi? - przesunął kciukiem po wnętrzu palców, próbował pamiętać - skostniałe. Fakt, wprowadza dystans, bezpieczeństwo. Nie zostaniemy kolegami, nie będziemy się spoufalać, jeżeli to jest kwestią zmartwienia, po prostu nie jestem Panem, William wystarczy - otworzył oczy, bo odnalazł to, czego szukał, siłę, by postawić granicę i nie czuć się winnym.

- Chociaż 'William' też brzmi dziwnie obco. Niewiele rozmawiam z ludzmi, a kiedy przychodzi moment, gdy jestem do tego zmuszony, zapominam jak brzmi mój głos, jak powinno się mówić. Wiem jak mam na imię, ale wydaje mi się obce, jakbym nie chciał być w swoim ciele, nie czuć nacisku materiału, wilgoci powietrza, tekstury niektórych przedmiotów, bo mnie denerwuje... ale żyję dalej, bo to idiotyczne myśli, ludzie borykają się z większymi problemami i ... - chciał opowiedzieć o doświadczeniu z Alexandrem, z zamianą ciałami, opisac swoją inność i fizyczną, wyzwalającą zwyczajność Mulcibera.

Dopiero po chwili zorientował sie, że kobieta wskazuje na notes. Schował długopis do wnętrza marynarki, sprawiając że reszta bibelotów w kieszeni zabrzęczała; przestrzeń w ubaniu wydała się większa, zadzwoniła echem naprawdę głębokiej piwnicy, zapewne przez użycie zaklęcia zwiększająco-zmniejszającego.

- Ah tak, próbowałem. Zacząłem całkiem dobrze, później... - zmarszczył brwi, skupiając się na błyszczących kolczykach kobiety, po ich kształcie śledząc zawijasy liter, układając je w słowa, ćwierćzapomniane myśli o ciężkości złota ze sklepu charytatywnego - później pomyślałem o wpływie naszych specjalizacji na siebie, mój kuzyn, perseusz, dość - uniósł brwi w zaskakująco trzeźwym i jednocześnie oceniającym geście - charakterystyczny człowiek, lekarz zapewne też, wiele razy próbował ze mną o tym rozmawiac, ale nasze postrzeganie na wiele problemów i zagadnien się nie zgadzały. Normalnie powinno rodzić to dyskusje, ale Percy miał to do siebie, że zmieniał temat, gdy konwersacja nie leciała po jego myśli. Ale o czym ja to? Ah tak. próbowałem zrobić listę, możesz spojrzeć - podał jej notes bez krępacji, w którym zapisane było sześć niepełnych punktów.

1. Natłok myśli, ciągły hałas - przy zamianie ciał z Alexandrem (wytłumaczyć całe zajście)
2. Irytacja najmniejszymi dźwiękami, niezgodnościami w nawykach, np. zbyt gorzka herbata, zła wysokość krzesła, niemiły materiał
3. Ludzie nie lubią, jak jest się szczerym, często nie oczekują szczerości
4. Nie umiem wyłowić myśli z natłoku ich, irytuje się i wracam do znanych konceptów, trudno tak iść dalej z badaniami
5. Brak motywacji, strach i lęk - rozmowy
6. Agresj

- A właśnie, nie zapytałem, herbaty? Może to wynagrodzi fakt, że nie możemy być w bardziej ... przychylnym rozmowie miejscu, chyba tak - pokiwał głową, ostatnie dwa słowa dopowiadając ciszej, jakby sam do siebie. Nie czekając na odpowiedź czarownicy, nalał herbaty sobie, nie przejmując się zasadami etykiety; zapach jaśminu był intensywny, wypełniał nozdrza delikatnością płatków kwiatu i goryczą zielonych liści.


Sometimes, I wonder if I should be medicated;
If I would feel better just lightly sedated
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Sonique Abbott (554), William Lestrange (1147)




Wiadomości w tym wątku
[10.10.72] Crazy? No, I'm just insane, thank you. | William & Sonique - przez William Lestrange - 02.10.2025, 22:54
RE: [10.10.72] Crazy? No, I'm just insane, thank you. | William & Sonique - przez Sonique Abbott - 03.10.2025, 03:05
RE: [10.10.72] Crazy? No, I'm just insane, thank you. | William & Sonique - przez William Lestrange - 03.10.2025, 04:18

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa