03.10.2025, 09:13 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.10.2025, 09:14 przez Brenna Longbottom.)
Warownia nie wyglądała dobrze. Dach spłonął doszczętnie, a chociaż konstrukcja przetrwała, to cóż... coś siedziało w ścianach. Ciemne, straszne i, Brenna mogłaby przysiąc... w jakiś sposób głodne. Samo zbliżanie się do domu, wypełnionego złowieszczymi szeptami, było nieprzyjemne, dlatego chociaż ogarnęli wyciąganie tego, co przetrwało, jakoś wszystkie prace wolała skoncentrować póki co na sadzie i resztkach warsztatu Sama. Tego dnia zmusiła się jednak do tego i gdy pojawiła się ekipa z Księżycowego Stawu, Brenna właśnie kończyła "wymiatanie" - czyli to wszystko, co mogła zrobić bez umiejętności rzemieślniczych, siłą mięśni czy magii kształtowania. Pozbycie się gruzu, spalonych rzeczy i próby oczyszczenia ścian.
Nic nie dały, za to mogłaby przysiąc, że coś krzyczało jej imię.
- Dzięki, że wpadliście - przywitała Thomasa. Była ubrana w robocze ciuchy, pokryte teraz pyłem. - Ta klątwa... jest wszędzie? W ścianach? Nie wiem nawet czy to na pewno klątwa, ale coś ciemnego jakby się wije w pęknięciach, gada do mnie i tak dalej - wyjaśniła, może nie do końca potrzebnie, bo już to robiła wcześniej, ale stan Warowni jakoś wprawiał ją w zdenerwowanie. - Jeżeli to obejrzycie, będę wdzięczna. Zamawiałam u Nory te wszystkie świece i cuda, jeżeli będą potrzebne, ale jeszcze ich nie dostałam, ma masę pracy.
Chociaż niekoniecznie zakładała, że Thomas i Basilius już dziś będą przystępować do zdejmowania przekleństwa. Może będą musieli jakoś się przygotować? O zdejmowaniu klątw wiedziała głównie tyle, ile udało się "łyknąć", kiedy sama była ich obiektem albo natykała się na coś w pracy.
- Mam też do ciebie pytanie. Widziałeś kiedyś taką runę? - spytała, wyciągając z kieszeni bardzo nieudany rysunek runy, która pojawiła się w jej kamienicy w Londynie. - Pojawiła się u mnie na ścianie w domu, który niedawno kupiłam. Też w Spaloną Noc, chyba wspominałam o tym podczas zebrania. Nie mogę ci jej pokazać, bo tak jakby jak chciałam, żeby ojciec na nią spojrzał, to ona sobie poszła...
Odwróciła się, prowadząc Thomasa do jednego z pomieszczeń, w którym - jak się jej wydawało - szepty były... szczególnie natarczywe.
!Trauma Ognia
Runę próbowała przerysować tutaj.
Nic nie dały, za to mogłaby przysiąc, że coś krzyczało jej imię.
- Dzięki, że wpadliście - przywitała Thomasa. Była ubrana w robocze ciuchy, pokryte teraz pyłem. - Ta klątwa... jest wszędzie? W ścianach? Nie wiem nawet czy to na pewno klątwa, ale coś ciemnego jakby się wije w pęknięciach, gada do mnie i tak dalej - wyjaśniła, może nie do końca potrzebnie, bo już to robiła wcześniej, ale stan Warowni jakoś wprawiał ją w zdenerwowanie. - Jeżeli to obejrzycie, będę wdzięczna. Zamawiałam u Nory te wszystkie świece i cuda, jeżeli będą potrzebne, ale jeszcze ich nie dostałam, ma masę pracy.
Chociaż niekoniecznie zakładała, że Thomas i Basilius już dziś będą przystępować do zdejmowania przekleństwa. Może będą musieli jakoś się przygotować? O zdejmowaniu klątw wiedziała głównie tyle, ile udało się "łyknąć", kiedy sama była ich obiektem albo natykała się na coś w pracy.
- Mam też do ciebie pytanie. Widziałeś kiedyś taką runę? - spytała, wyciągając z kieszeni bardzo nieudany rysunek runy, która pojawiła się w jej kamienicy w Londynie. - Pojawiła się u mnie na ścianie w domu, który niedawno kupiłam. Też w Spaloną Noc, chyba wspominałam o tym podczas zebrania. Nie mogę ci jej pokazać, bo tak jakby jak chciałam, żeby ojciec na nią spojrzał, to ona sobie poszła...
Odwróciła się, prowadząc Thomasa do jednego z pomieszczeń, w którym - jak się jej wydawało - szepty były... szczególnie natarczywe.
!Trauma Ognia
Runę próbowała przerysować tutaj.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.