03.10.2025, 16:59 ✶
Uniósł jedną brew, przez moment przyglądając się jej tylko, bo zwyczajnie nie spodziewał się takiej reakcji. Oczywiście, że nie wiedział. Nie miał prawa wiedzieć, kiedy sprawa Thorana została załatwiona na kolanie i w tajemnicy przez grupkę samozwańczych łowców. A może wiedział, ale zapomniał. To też była opcja, bo ta historia brzmiała zwyczajnie nieprawdopodobnie.
Poruszył dłonią, jakby zachęcając ją do kontunuowania tematu, no bo nie mówiło się takich rzeczy, a potem nic. Nie wiedział, więc bardzo szybko powinna się zając tym, żeby wiedział, prawda? Nie prawda, bo najwyraźniej był to temat bardzo wrażliwy. Spojrzał więc na nią, jak na wariatkę, wciąż jednak próbując zachować przy tym jakiś lekki chociaż uśmiech, który złagodziłby cały ten wyraz, no bo przecież zachowywała się jak właśnie taka.
- Um, Brenna, ja chyba wiem na czyich urodzinach byłem - żachnął się, ale mimowolnie ściszył głos, poddając się jakoś tej konspiracji odnośnie rzeczonego nie-bliźniaka Geraldine. Było ich dwoje, tak? Wciskali im w ręce te durne kusze i kazali ruszać w pole gonić wiatr.
Poruszył dłonią, jakby zachęcając ją do kontunuowania tematu, no bo nie mówiło się takich rzeczy, a potem nic. Nie wiedział, więc bardzo szybko powinna się zając tym, żeby wiedział, prawda? Nie prawda, bo najwyraźniej był to temat bardzo wrażliwy. Spojrzał więc na nią, jak na wariatkę, wciąż jednak próbując zachować przy tym jakiś lekki chociaż uśmiech, który złagodziłby cały ten wyraz, no bo przecież zachowywała się jak właśnie taka.
- Um, Brenna, ja chyba wiem na czyich urodzinach byłem - żachnął się, ale mimowolnie ściszył głos, poddając się jakoś tej konspiracji odnośnie rzeczonego nie-bliźniaka Geraldine. Było ich dwoje, tak? Wciskali im w ręce te durne kusze i kazali ruszać w pole gonić wiatr.