03.10.2025, 17:10 ✶
W mięsnym Brenna w tej swojej paranoi słuchała o „boskiej opiece” zadziwiająco uważnie – bo może był to przypadek, a może śmierciożercy mieli powód, aby oszczędzić to miejsce. Kupić miała zamiar byle co, co sprzedawczyni poda możliwie jak najszybciej, albo zrezygnowałaby z zakupów, gdyby między nimi stało więcej osób, a on wyszedł, bo nie chciała przypadkiem zgubić chłopaka. Jeśli szło o Brennę – plan tutaj nie zmienił się względem początkowego. Planowała krążyć w pobliżu niedawnego kelnera, a gdyby wrócił do kamienicy, w pobliżu jego domu, sprawdzić, z kim rozmawia, co robi, dokąd zagląda. Nie zniechęcał jej fakt, że zachowywał się normalnie, bo istniała całkiem spora szansa, że nie było w jego życiu niczego podejrzanego, a jeszcze większa, że jeśli nawet, to niczego nie zauważą. Obserwacje miały to do siebie, że zwykle były żmudne, czasochłonne i czasem nie przynosiły rezultatów. Gdy Jonathan, którego czar rozbił się o nienawiść staruszki do akwizytorów, ją dopędził (była pewna, że obwini za to fałszywą twarz, w końcu pod prawdziwą na pewno jego urok uderzyłby ze zdwojoną mocą) było to o tyle łatwiejsze, że jeśli na przykład chłopak miał wejść do dwóch sklepów, to najpierw mogła wejść za nim do środka ona, a potem Jonathan, by nie widział wciąż tej samej osoby.
Wzmianka o wyjeździe do Paryża jakoś potęgowała jej podejrzliwość.
Dopiero jeśli w ciągu kilku najbliższych godzin niczego by nie zaobserwowali albo nie zostali skonfrontowani… należało zmienić ubrania, twarze i zapukać bezpośrednio do drzwi.
Percepcja IV, zgodnie z instrukcją MG
Wzmianka o wyjeździe do Paryża jakoś potęgowała jej podejrzliwość.
Dopiero jeśli w ciągu kilku najbliższych godzin niczego by nie zaobserwowali albo nie zostali skonfrontowani… należało zmienić ubrania, twarze i zapukać bezpośrednio do drzwi.
Percepcja IV, zgodnie z instrukcją MG
Rzut PO 1d100 - 44
Sukces!
Sukces!
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.