04.10.2025, 11:53 ✶
Niby krążyli wokół tematu Anthony'ego, a jednak Jonathan i tak nie spodziewał się kolejnego pytania chrześniaka i Jessie mógł zobaczyć, w tej krótkiej chwili kiedy Selwyn nie zdążył narzucić na twarz odpowiedniej maski, że może rzeczywiście nie wszystko było w porządku.
– Nie musisz przejmować się tą kłótnią – powiedział, a potem widząc twarz młodszego czarodzieja, westchnął cicho. Jessie nie był w końcu dzieckiem, aby rzucić mu jedynie nie przejmuj się i liczyć, że o wszystkim zapomni. – Twój wuj Anthony... Możliwe, że ostatnie miesiące to było dla niego trochę za dużo. Obdyliśmy pewną z pozoru niewinną rozmowę w trakcie wyszło na jaw, że twój wuj nie patrzy łaskawie na naszą przyjaźń, zwłaszcza fakt że ktoś się może o niego martwić, więc postanowił dość dobitnie dać mi do zrozumienia, że nie życzy sobie mnie więcej w gronie bliskich mu osób. Obawiam się że już nie zmieni zdania w tej materii. – Przecież dosłownie mu to powiedział. Ale też powiedział mu inne rzeczy, które dawały Jonathanowi nadzieję, ale... Potem w pracy było jak było. – Rozmawiałeś z nim o tym, czy twoja mama ci powiedziała?
A potem jakby nigdy nic zaśmiał się.
– Świetnie. Jeśli przekonasz swojego brata do tego pomysłu będę cię w nim wspierał nieważne co.
Zdjęcia były całe i ku uldze Jonathana, który już organizował w głowie wielką akcje przeszukiwania zdjęć nie tylko u siebie, ale i u Anthony'ego, bo nawet jeśli Shafiq będzie patrzył na niego z pogardą, to z pewnością nie odmówi mu pomocy w tak ważnej sprawie.
– Hm... – Zerknął Jessiemu przez ramię i delikatnie chwycił w palce fotografię, próbując oszacować kiedy mogła zostać zrobiona. – O, spójrz na tę komodę w tle. Widzisz te dekoracje na Yule? Wysłałem wam je gdy... Miałeś trzy lata. A potem gdy przyjechałem możliwe, że zbiłem je wygłupiając się z wami. Właśnie. Muszę zabrać ognioodporną sukienkę twojej matki. Prosiła mnie też o nowe ubrania dla Rity. Też potrzebujesz?
– Nie musisz przejmować się tą kłótnią – powiedział, a potem widząc twarz młodszego czarodzieja, westchnął cicho. Jessie nie był w końcu dzieckiem, aby rzucić mu jedynie nie przejmuj się i liczyć, że o wszystkim zapomni. – Twój wuj Anthony... Możliwe, że ostatnie miesiące to było dla niego trochę za dużo. Obdyliśmy pewną z pozoru niewinną rozmowę w trakcie wyszło na jaw, że twój wuj nie patrzy łaskawie na naszą przyjaźń, zwłaszcza fakt że ktoś się może o niego martwić, więc postanowił dość dobitnie dać mi do zrozumienia, że nie życzy sobie mnie więcej w gronie bliskich mu osób. Obawiam się że już nie zmieni zdania w tej materii. – Przecież dosłownie mu to powiedział. Ale też powiedział mu inne rzeczy, które dawały Jonathanowi nadzieję, ale... Potem w pracy było jak było. – Rozmawiałeś z nim o tym, czy twoja mama ci powiedziała?
A potem jakby nigdy nic zaśmiał się.
– Świetnie. Jeśli przekonasz swojego brata do tego pomysłu będę cię w nim wspierał nieważne co.
Zdjęcia były całe i ku uldze Jonathana, który już organizował w głowie wielką akcje przeszukiwania zdjęć nie tylko u siebie, ale i u Anthony'ego, bo nawet jeśli Shafiq będzie patrzył na niego z pogardą, to z pewnością nie odmówi mu pomocy w tak ważnej sprawie.
– Hm... – Zerknął Jessiemu przez ramię i delikatnie chwycił w palce fotografię, próbując oszacować kiedy mogła zostać zrobiona. – O, spójrz na tę komodę w tle. Widzisz te dekoracje na Yule? Wysłałem wam je gdy... Miałeś trzy lata. A potem gdy przyjechałem możliwe, że zbiłem je wygłupiając się z wami. Właśnie. Muszę zabrać ognioodporną sukienkę twojej matki. Prosiła mnie też o nowe ubrania dla Rity. Też potrzebujesz?