05.10.2025, 00:58 ✶
Jonathan naprawdę lubił śluby, jeszcze zanim zdecydowali się z Charlotte na zrujnowanie ich własnego, ale prawda była taka, że od tego czasu lubił je jeszcze bardziej. Oczywiście poza tymi, podczas których przyszli małżonkowie ewidetnie nie chcieli się wiązać. Wtedy nawet możliwość wystrojenia się nie nie poprawiała mu szczególnie humoru.
Tym razem jednak czuł, że było inaczej, nawet jeśli i tak planował zerknąć na nici młodej pary w odpowiednim momencie. No i w końcu żenił się jego kuzyn, a to zawsze brzmiało jak wesoła okazja. Zapowiadało się więc naprawdę przyjemne wydarzenia towarzyskie, podczas którego nie dość, że zapewne będzie się dobrze bawił, to jeszcze będzie dobrze wyglądał. Uśmiechnął się i wygładził fałdy burgundowej szaty o wzorach w tym samym kolorze, którą narzucił na białą koszulę z czarną kamizelką i czarne eleganckie spodnie.
– Ale trzeba przyznać że są odważni w wyborze scenerii do tej pory roku. I to się chwali – powiedział do Charlotte, gdy już zajęli miejsca. Uśmiechnął się do niej poprawiając sygnet z czarnym kamieniem na palcu. Oczywiście na śluby najprzyjemniej chodziło się z kimś, z kim samemu ślubu się nie wzięło wbrew naciskom rodziny. – Krzesła mieliśmy zdecydowanie ładniejsze. – Swoją drogą ciekawe, czy to były te dzwony, weselne dzwony, które wywróżył podczas Mabon w swojej filiżance. Jego uśmiech pobladł nieco na wspomnienie wczorajszego wieczoru. A raczej jednego jego aspektu, który siedział teraz ze swoją siostrą i jej dzieci, odziany w zieleń. – Zastanawiam się swoją drogą czy teraz nie czeka nas więcej szybko zapowiedzianych uroczystości.
Tym razem jednak czuł, że było inaczej, nawet jeśli i tak planował zerknąć na nici młodej pary w odpowiednim momencie. No i w końcu żenił się jego kuzyn, a to zawsze brzmiało jak wesoła okazja. Zapowiadało się więc naprawdę przyjemne wydarzenia towarzyskie, podczas którego nie dość, że zapewne będzie się dobrze bawił, to jeszcze będzie dobrze wyglądał. Uśmiechnął się i wygładził fałdy burgundowej szaty o wzorach w tym samym kolorze, którą narzucił na białą koszulę z czarną kamizelką i czarne eleganckie spodnie.
– Ale trzeba przyznać że są odważni w wyborze scenerii do tej pory roku. I to się chwali – powiedział do Charlotte, gdy już zajęli miejsca. Uśmiechnął się do niej poprawiając sygnet z czarnym kamieniem na palcu. Oczywiście na śluby najprzyjemniej chodziło się z kimś, z kim samemu ślubu się nie wzięło wbrew naciskom rodziny. – Krzesła mieliśmy zdecydowanie ładniejsze. – Swoją drogą ciekawe, czy to były te dzwony, weselne dzwony, które wywróżył podczas Mabon w swojej filiżance. Jego uśmiech pobladł nieco na wspomnienie wczorajszego wieczoru. A raczej jednego jego aspektu, który siedział teraz ze swoją siostrą i jej dzieci, odziany w zieleń. – Zastanawiam się swoją drogą czy teraz nie czeka nas więcej szybko zapowiedzianych uroczystości.