Nie powinno tak łatwo przychodzić jej ocenianie ich wyborów. Coś co dla niej było głupie i niepotrzebne, dla nich mogło wyglądać zupełnie inaczej. Całkiem proste. Złapała się na tym, że zareagowała impulsywnie, nie zdarzało jej się to zbyt często. Przez to też trochę zaczęła się wycofywać. Sparzyła się odrobinę, zrozumiała swój błąd dość szybko, w jej przypadku jednak wiązało się to z dystansowaniem się. Nie lubiła się narzucać, nie sądziła, że zostanie to tak odebrane, chciała po prostu pomóc - najwyraźniej nie było to tak oczywiste, jak mogło się to wydawać.
Zaskoczyło ją to, że jednak jakoś udało jej się go przekonać. Nie miała pojęcia z czego wynikała ta zmiana decyzji, pozwolenie jej na zerknięcie na twarz mężczyzny i ewentualne doprowadzenie jej do porządku. Nie zamierzała tego analizować, ostatnio zauważyła, że te jej interpretacje nie zawsze miały sens. Teraz nie chciała tego robić, być może wróci do tego później, pewnie tak będzie, bo miała ten nawyk zastanawiania się nad tym, co mogłaby zrobić lepiej, jeśli nie teraz to w przyszłości, by uniknąć podobnych sytuacji. Nie była się w stanie tego wystrzec.
Starała się zrozumieć intencje Benjy'ego, niby wiedziała z czego wynika takie, a nie inne zachowanie. Na pewno niełatwo było mu się przyzwyczaić do tego, iż ze wszystkim musiał sobie radzić sam, jednak to zrobił i nie oczekiwał żadnego wsparcia, nawet w tym, co jej mogło przyjść dużo lżej, bo było jej codziennością.
Niełatwo przychodziło jej dzielenie się swoimi odczuciami, dlatego też nie zamierzała tego robić. Zapewne było to zauważalne w jej ostrożności, małomówności, nie chciała ponownie przekroczyć granicy, doprowadzać do zupełnie niepotrzebnej wymiany zdań, która mogła nie wnieść nic przydatnego. Porywczość nie była jej sprzymierzeńcem, co przecież przed chwilą już miała okazję zauważyć, a Prue uczyła się na swoich błędach. Jakoś sobie to wszystko ułoży, zawsze przecież to robiła.
- Mhm. - Mruknęła cicho, nie miała już nic do dodania, póki uzyskała oficjalną zgodę na to by się nim zająć to na tym właśnie miała zamiar się skupić. Musiała znaleźć swoją podręczną apteczkę, w której miała zapewne jakieś medykamenty, które mogły mu pomóc. Najważniejsze było doprowadzenie go do porządku, spodziewała się, iż wcale to nie będzie takie proste, siniaki mogły się bowiem w tym wypadku rozlać nie tylko po nosie. Nie miała jeszcze okazji przyjrzeć mu się z bliska, dostrzec tego, co było pod zakrzepniętą krwią, a zdawała sobie sprawę, iż mogło być naprawdę różnie.
Zaczęła się krzątać przy szafce znajdującej się przy łóżku, doskonale wiedziała, co znajduje się w jej podręcznej aptece, doskonale wiedziała, gdzie ma wszystkie swoje rzeczy. Prudence była poukładana jak mało kto, dbała o idealny porządek wokół siebie. - Niestety nie jestem odpowiedzialna za smak medykamentów. - Powiedziała cicho, wiedziała co robił, miała szansę już zauważyć, że próbował rozładowywać napięcie żartami. - Zresztą poznasz go dopiero jak weźmiesz do ust, nie sądzisz chyba, że będę sama pod sobą kopać dołki. - W końcu zależało jej na tym, aby poczuł się lepiej, zawsze zostawała opcja, w której wypluje podany przez nią eliksir, jej również nie mogła wykluczyć. Niestety rzadko kiedy dbano o smak mikstur, które miały ratować zdrowie, raczej skupiano się na ich innych cechach. Usiadł jednak na krześle, a przynajmniej tak jej się wydawało kiedy usłyszała skrzypnięcie, to był spory sukces, póki co stąd nie uciekł.
W końcu się odwróciła, na ramię zawiesiła sobie niewielką, skórzaną torbę, i powoli ruszyła w stronę mężczyzny. Stanęła tuż przed nim, w tej chwili wyjątkowo górowała nad Fenwickiem, co zdarzało się raczej nigdy. Położyła swoją podręczną apteczkę na ziemi, sama zaś nieco się nad nim nachyliła, aby dokładniej przyjrzeć się twarzy mężczyzny, robiła to powoli, bardzo uważnie. Musiała zacząć od pozbycia się tej całej krwi, bo całkiem skutecznie utrudniała jej obejrzenie wszystkich szkód.
- Muszę Ci to zdezynfekować, będzie piekło. - Nie chciała mu dokładać kolejnego bólu, ale nie widziała innego wyjścia, sięgnęła do apteczki, z której wyciągnęła odpowiednią fiolkę i gaziki, bardzo delikatnie przyłożyła jeden z nich do jego twarzy, jej ruchy były ostrożne, jednak bardzo konkretne, wiedziała co robiła, na pewno nie brakowało Prudence delikatności.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control