21.02.2023, 01:22 ✶
Jeszcze ostatnie fluktuacje rozpraszającej magii i klątwa została całkowicie zneutralizowana, zatrzymując się w liściach czyśćduszy. Ostatnie, używane przez Nicholasa podczas klątwołamania zioło przeszło czernią, a młodzieniec dorzucił je do kolekcji pozostałych i skutecznie spalił prostym zaklęciem Incendio. Zrobił to - co wcale nie musiało być takie oczywiste w jego przypadku - w powietrzu, aby ogniem nie zajął się budynek ani czyjaś szata. Miał już z pożarami dość przygód w swoim życiu, niespecjalnie chciał się z własnej winy pakować w kolejne.
- Wygląda już dużo lepiej. Dobra robota. - nachylił się najpierw nieznacznie nad pacjentką, badając wprawnym wzrokiem nie-medyka skórę kobiety, po czym pochwalił wszystkich za dobrze wykonane zadanie. Jak na zbieraninę prawie przypadkowych ludzi, spisali się wyśmienicie, a Nicholas stracił gdzieś nawet po drodze poczucie dyskrecji tego spotkania. Zdawało mu się, jakby to było kolejne zwykłe zlecenie, jakich nieco już w swoim krótkim życiu przyjął. Być może wszystko to było kwestią otoczenia ludzi, któzy zdawali się mieć czyste intencje i nie wzbudzali w nim niepokoju. Oby jego intuicja okazała się słuszna.
- Cóż, jeśli to wszystko, to na mnie już czas. Nie znam się na całym uzdrowicielskim procesie więc pozwolicie, że się ulotnię. Sytuacja wydaje się być ustabilizowana. - powiedział spokojnie i skinął każdemu z osobna głową na pożegnanie. Niedługo po tym skierował swój krok w stronę wyjścia, gdzie przy drzwiach przypomniała mu się jeszcze jedna rzecz. Zatrzymał się i odwrócił w ich stronę ze szczerym uśmiechem.
- Jeśli ktoś potrzebuje, mogę go zabrać z powrotem. Będę czekał na zewnątrz. - zaproponował i skierował się dokładnie w to miejsce, o którym wspominał. Mijając strażników i chwilowo wyłączając magiczne zabezpieczenia, z poczuciem spełnienia z dobrze wykonanego zadania i świadomością czynienia świata lepszym, czekał na pozostałych aby się z nimi przenieść w umówione miejsce.
[z/t wszyscy]
- Wygląda już dużo lepiej. Dobra robota. - nachylił się najpierw nieznacznie nad pacjentką, badając wprawnym wzrokiem nie-medyka skórę kobiety, po czym pochwalił wszystkich za dobrze wykonane zadanie. Jak na zbieraninę prawie przypadkowych ludzi, spisali się wyśmienicie, a Nicholas stracił gdzieś nawet po drodze poczucie dyskrecji tego spotkania. Zdawało mu się, jakby to było kolejne zwykłe zlecenie, jakich nieco już w swoim krótkim życiu przyjął. Być może wszystko to było kwestią otoczenia ludzi, któzy zdawali się mieć czyste intencje i nie wzbudzali w nim niepokoju. Oby jego intuicja okazała się słuszna.
- Cóż, jeśli to wszystko, to na mnie już czas. Nie znam się na całym uzdrowicielskim procesie więc pozwolicie, że się ulotnię. Sytuacja wydaje się być ustabilizowana. - powiedział spokojnie i skinął każdemu z osobna głową na pożegnanie. Niedługo po tym skierował swój krok w stronę wyjścia, gdzie przy drzwiach przypomniała mu się jeszcze jedna rzecz. Zatrzymał się i odwrócił w ich stronę ze szczerym uśmiechem.
- Jeśli ktoś potrzebuje, mogę go zabrać z powrotem. Będę czekał na zewnątrz. - zaproponował i skierował się dokładnie w to miejsce, o którym wspominał. Mijając strażników i chwilowo wyłączając magiczne zabezpieczenia, z poczuciem spełnienia z dobrze wykonanego zadania i świadomością czynienia świata lepszym, czekał na pozostałych aby się z nimi przenieść w umówione miejsce.
[z/t wszyscy]