07.10.2025, 03:42 ✶
Atreusowi, niestety, przez myśl nie przeszło, że jego próby mogły okazać się bardzo nie na miejscu. Gdzieś w całym zamieszaniu i zwyczajnej uldze umykało mu, że mógł zostać wzięty za kogoś innego; za przypadkowego przechodnia, nieznajomego, kogoś o złych intencjach. Kogoś gorszego.
Nie minęło wcale tak wiele czasu od momentu, kiedy zapłonęły pierwsze budynki, a popiół zaczął brudzić ubrania i uliczki Londynu, ale od samego początku, gdzieś na dnie żołądka, związywał mu się niepokój. Ten o najbliższych, rodzinę i znajomych, bo pal licho budynki, które wznosiły się dookoła. Je można było odbudować. I nawet jeśli nie było tego po nim doskonale widać, to za każdym razem gdy faktycznie rozpoznawał czyjąś twarz, całą i zdrową, ten niepokój rozwiązywał się nieco.
Cofnął ręce szybko, jak na rozkaz, odrobinę tylko skonsternowany tym nagłym żądaniem i burkliwym tonem. Chyba bardziej by się zmartwił, gdyby przywitałaby go tutaj uśmiechem i spokojem.
Nic jej nie było - to najważniejsze. Reszta nie była już aż tak istotna, nawet jeśli panowie strażacy uwijali się właśnie pod kamieniczką, która należała do Lorien. Atreus rzucił spojrzeniem w tamtym kierunku, uważnie przeczesując tak samo budynek, jak i kłębiących się pod nim funkcjonariuszy, ale ci wydawali się mieć wszystko pod kontrolą - przynajmniej większą niż mógł mieć samotny auror z różdżką, wobec rozszalałemu żywiołowi.
Kiwnął głową, spoglądając na nią i ujmując ją lekko za ramię, chcąc odrobinę odsunąć ich od tłumu i niepowołanych słuchaczy. Dookoła mógł dziać się chaos, ale często tak było że wystarczyło jedno nieodpowiednie wypowiedziane słowo, albo nieodpowiedni odbiorca.
- Nie. To wszystkie dzielnice. Płonie cały Londyn, Lorien. Tak samo magiczne, jak i niemagiczne dzielnice. Wszędzie jest chaos, wszędzie jest ogień. Ale to nie tylko Londyn, zgłoszenia podobno dochodzą także z innych miejscowości, więc to co się dzieje jest o wiele gorsze i daleko sięgające. Z nieba sypie się popiół, po niektórych ulicach nosi się gęsty, nienaturalny dym, a na ulicach znajduje się coraz więcej szaleńców. Otworzyli Ministerstwo, wpuszczając do Atrium tak samo czarodziei jak i mugoli, którzy potrzebowali schronienia. Pełno tam przypadkowych ludzi, ale jest tam zdecydowanie bezpieczniej niż na ulicach. Jeśli jest taka możliwość, to radziłbym ci tam wracać. Tam będziesz bezpieczna.
Nie minęło wcale tak wiele czasu od momentu, kiedy zapłonęły pierwsze budynki, a popiół zaczął brudzić ubrania i uliczki Londynu, ale od samego początku, gdzieś na dnie żołądka, związywał mu się niepokój. Ten o najbliższych, rodzinę i znajomych, bo pal licho budynki, które wznosiły się dookoła. Je można było odbudować. I nawet jeśli nie było tego po nim doskonale widać, to za każdym razem gdy faktycznie rozpoznawał czyjąś twarz, całą i zdrową, ten niepokój rozwiązywał się nieco.
Cofnął ręce szybko, jak na rozkaz, odrobinę tylko skonsternowany tym nagłym żądaniem i burkliwym tonem. Chyba bardziej by się zmartwił, gdyby przywitałaby go tutaj uśmiechem i spokojem.
Nic jej nie było - to najważniejsze. Reszta nie była już aż tak istotna, nawet jeśli panowie strażacy uwijali się właśnie pod kamieniczką, która należała do Lorien. Atreus rzucił spojrzeniem w tamtym kierunku, uważnie przeczesując tak samo budynek, jak i kłębiących się pod nim funkcjonariuszy, ale ci wydawali się mieć wszystko pod kontrolą - przynajmniej większą niż mógł mieć samotny auror z różdżką, wobec rozszalałemu żywiołowi.
Kiwnął głową, spoglądając na nią i ujmując ją lekko za ramię, chcąc odrobinę odsunąć ich od tłumu i niepowołanych słuchaczy. Dookoła mógł dziać się chaos, ale często tak było że wystarczyło jedno nieodpowiednie wypowiedziane słowo, albo nieodpowiedni odbiorca.
- Nie. To wszystkie dzielnice. Płonie cały Londyn, Lorien. Tak samo magiczne, jak i niemagiczne dzielnice. Wszędzie jest chaos, wszędzie jest ogień. Ale to nie tylko Londyn, zgłoszenia podobno dochodzą także z innych miejscowości, więc to co się dzieje jest o wiele gorsze i daleko sięgające. Z nieba sypie się popiół, po niektórych ulicach nosi się gęsty, nienaturalny dym, a na ulicach znajduje się coraz więcej szaleńców. Otworzyli Ministerstwo, wpuszczając do Atrium tak samo czarodziei jak i mugoli, którzy potrzebowali schronienia. Pełno tam przypadkowych ludzi, ale jest tam zdecydowanie bezpieczniej niż na ulicach. Jeśli jest taka możliwość, to radziłbym ci tam wracać. Tam będziesz bezpieczna.