- Polemizowałabym z tym. - Tylko, że to nie był ani czas, ani miejsce na taką dyskusję. Nie musiała nawet specjalnie się starać, aby znaleźć ot tak, całą masę innych, użytecznych talentów, które posiadał. Nawet jeśli to był tylko i wyłącznie żart, to nie do końca jej się podobało to podejście. Mniejsza jednak o to, jeszcze mu to kiedyś wyperswaduje z głowy, na szczęście nie wątpiła w to, że nadarzy się ku temu okazja.
- Na pewno i tacy by się znaleźli. - Cóż, gdyby go nie znała, sama zapewne wolałaby, aby nie pojawił się u niej znikąd, bo mogło się skończyć niezbyt przyjemnie, zapewne dla niej. Wiedziała, czym zajmował się Benjy, miała świadomość, że spotkania z nim raczej nie należały do przyjemnych, jeśli wykonywał swoją pracę. Nie dotyczyło jej to jednak zupełnie, mogła być spokojna, w przeciwieństwie do reszty.
Oczywiście, że interesowały ją takie nietypowe umiejętności, to skąd się brały i dlaczego właściwie występowały. Prudence ciekawiły takie tematy, zwłaszcza jeśli nie można było na nie znaleźć odpowiedzi w księgach, a tych przeczytała już tyle, że na pewno znalazłaby odpowiedź na stawiane przez siebie pytania, zwłaszcza, że zapamiętywała większość z ich treści. To była akurat zaleta jej nietypowego umysłu, jedna z nielicznych, bo raczej jej przypadłość niosła ze sobą więcej wad, do których jednak zdążyła się przyzwyczaić. Była trochę dziwna, trudno, zawsze mogło być gorzej. Na pierwszy rzut oka bowiem nie było przecież tego widać, chyba, że akurat na czymś się zawieszała, co też wcale nie było rzadkością.
- Los bywa przewrotny, teraz w końcu, kiedyś zawsze, wiele się może zmienić. - Tę dekadę wcześniej jego obecność nie wydawała jej się nieść ze sobą nic więcej poza tym, że po prostu był. Jednym z wielu sobie podobnych, bogatych dupków, którzy zdaniem Prue nie mieli światu nic do zaoferowania. Widać jednak można było spojrzeć szerzej, zmienić swoje podejście bardzo szybko, pozwalając się nieco do siebie zbliżyć. Łatwo szło ocenianie, wygłaszanie opinii, kiedy nie miało się świadomości co powoduje takie, a nie inne nastawienie.
Nie miała nic więcej do dodania w temacie, że to dobrze, że tego dnia byli ze sobą spójni. Cieszyło ją to, że nie odrzucił tego drobnego gestu, to było naprawdę miłe, bo nie było niby niczym wielkim, ale jednak dla niej znaczyło dość sporo. Chyba zgadzali się też co do tego, a przynajmniej takie miała wrażenie. Zabawne tylko, że ten nie do końca pasujący do niej, czy do niego kolor miał o tym świadczyć, ale jakoś tak się złożyło.
Rozpoczęła się główna część ceremonii, panna młoda przeszła niedaleko nich. Prudence na moment odpłynęła, w swoje wspomnienia, myśli, nie, żeby to planowała, ale jak zawsze nie do końca miała na to wpływ. Tak już miała, taki był jej urok, na szczęście był to moment, w którym wszyscy byli cicho, każdy podziwiał przechodzącą postać, więc raczej nikt by tego nie zauważył, no nie do końca nikt. Poczuła dotyk na swoim przedramieniu, który całkiem skutecznie przywrócił ją do rzeczywistości, przeniosła wzrok na Benjy'ego, chciała zobaczyć, czy dostrzegł jej chwilową niesubordynację, czy w tej chwili to on sam potrzebował tego dotyku. Miała przecież świadomość, że i on miał swoje wspomnienia, swoją przeszłość, a wydarzenia jak to potrafiły, czy się tego chciało, czy nie wyciągać je na wierzch nawet jeśli były bardzo głęboko zakopane i zapomniane.
Później skupiła się na tym, co wydawało się być w tej chwili najważniejsze, skoro już udało jej się wrócić do rzeczywistości. Obserwowała uważnie jak para młoda wreszcie znalazła się razem na ołtarzu, ten widok mimowolnie powodował, że na ustach pojawiał się uśmiech. Dobrze było wiedzieć, że komuś udało się znaleźć szczęście pośród tego całego chaosu, który aktualnie dział się na świecie.
Ceremonia najwyraźniej już się rozpoczęła, Bletchley skupiła się teraz na kapłanie, spodziewała się bowiem tego, że to on teraz będzie grał główne skrzypce podczas całego obrządku. Poczuła, że dłoń Benjy'ego zacisnęła się na jej nieco mocniej i niosło to ze sobą dla Prudence taki, dziwny wewnętrzny spokój, ta świadomość, że byli tutaj razem, w sumie pierwszy raz podczas takiego wielkiego wydarzenia i bardzo naturalnie przychodziło im odnajdywanie się w tej sytuacji.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control