Spadła mu z nieba, czy była pierwszą przeszkodą? Przed Peregrinem wyrosła młoda dziewczyna i szczerze mówiąc... na pierwszy rzut oka ciężko było powiedzieć, czy jest z nim, czy przeciwko niemu. Czarodziej bowiem od razu znalazł się na jej muszce co sprawiło, że jego poziom adrenaliny momentalnie się podniósł.
- Mom- mom- moment... Ja tu nie jestem żeby... - Podniósł obie ręce od razu poddając się w tej konfrontacji. Nie musiała wiedzieć, że różdżka nie jest mu niezbędna, więc McGonagall nie miał problemu z oddaniem jej inicjatywy w tej sytuacji. Wskazał głową zaułek i nieco w górę, aby zwrócić jej uwagę tam, gdzie jeszcze przed chwilą sam się wpatrywał.
- Jestem z Ministerstwa, a ty utrudniasz mi czynności. - Zebrał w sobie odrobinę animuszu, żeby odpowiedzieć jakoś z sensem. Pierwsze zaskoczenie już minęło, więc trzeba było skupić się ponownie na prawdziwym problemie. Teraz sprawy mogły potoczyć się w dwie strony. Albo Rudzielec jest przypadkowym sprawiedliwym, który postanowił interweniować w czynie obywatelskim jak Peregrin, albo... stała na czatach dla swoich koleżków. Jeśli druga opcja okaże się prawdziwa, to też w sumie będzie ulgą dla czarodzieja, że do pracowni nie włamują się żadni "poważni" przestępcy, tylko jakaś gównażeria. Szkoda, że młodzież musi marnować swój potencjał w takich młodocianych gangach, ale niestety, czasem sami muszą otrzymać od życia trudną lekcję.
- Nie celuj we mnie, bo narobisz sobie kłopotów. - Póki co nic się jeszcze nie stało, ale od życiowego błędu dzieliła ją już tylko jedna decyzja. W takich sytuacjach nawet zabawne było to, że przez jej głowę przebiegały pewnie podobne myśli. Czy właśnie złapała złoczyńcę na gorącym uczynku, czy może jednak popełnia w tej chwili błąd i zamiast pomagać, to w rzeczywistości sama jest kolejnym problemem? Cóż, może gdyby podejście było inne, nie musieliby od razu stawiać wszystkiego na jedną kartę, ale w dzisiejszych czasach, o tej porze i przy tej pogodzie wszystko wyglądało podejrzanie.
Tak czy inaczej, trzeba było działać i coś zaraz musiało się wydarzyć. Nie mogli stać na ulicy w takiej pozycji w nieskończoność, nawet jeśli rudowłosa chciała kupić czas swojej bandzie. Na trzymanie na muszce pracownika Ministerstwa też na pewno znajdzie się jakiś paragraf, a i sam Peregrin nie wypadł sroce spod ogona, aby pozwalać sobie na takie obezwładnienie pierwszej lepszej dziewczynie. Póki co jednak podchodził do problemu unikając konfrontacji, co i tak było teraz najlepszym rozwiązaniem.