07.10.2025, 20:17 ✶
Łzy coraz mocniej cisnęły się jej do oczu, ale Hestia dzielnie próbowała nie poddać się im całkowicie, a potem tata powiedział kilka kolejnych rzeczy i... Spojrzała na niego zaskoczona na moment zapominając o płaczu.
— Co? Nie... Nie jesteś tchórzem, tato prosze nie mów tak o sobie! – Było w tym coś pomiędzy smutkiem, a wkurzeniem. Nigdy nie spodziewała się usłyszeć coś takiego od Juliána Bletchleya bo... Julián Bletchley był przecież naodważniejszą osobą, którą kiedykolwiek znała. Wzorem do naśladowania. Najlepszym ojcem na tym świecie, który zainspirował ją do czynienia dobra i próby chronienia słabszych od siebie w szeregach Brygady. W życiu nie powiedziałaby że był tchórzem. Nie on. Nie jej tata.
A potem już po prostu wtuliła się w ojca I pozwoliła by łzy nagle z błękitnych oczu popłynęły jej po policzkach.
– Przepraszam. Nie, nie płaczę przez ciebie. To nie tak. I nie chciałam cię zasmucić. Naprawdę. Rozumiem że się boisz, ale to moje życie i moje błędy. Dobrze mnie nauczyłeś. Nie zrobię nic głupiego. Po prostu... Też się boję. I nie rozumiem jak to wszystko się stało? Jak można było do tego dopuścić? I nie da się złapać winnych, więc chyba próbuje wkurzyć się na coś innego aby zrobić cokokwiek. I chciałabym... To zabrzmi źle, przepraszam, że to zabrzmi źle, ale chyba wolałabym aby Ministerstwowo wiedziało o tym ataku i nic nie zrobiło niż... Niż to że to było i dla nich zaskoczenie. Bo to znaczy, że jesteśmy przygotowani na całe nic. Chyba jestem okropna wiem. Nie wiem czemu w ciebie wątpiłam. – Bo było za dużo pytań i za mało odpowiedzi. Bo musiała skupić się na czym co nie było zamaskowanymi ludźmi bez żadnej tożsamości poza pragnieniem śmierci niewinnych.
— Co? Nie... Nie jesteś tchórzem, tato prosze nie mów tak o sobie! – Było w tym coś pomiędzy smutkiem, a wkurzeniem. Nigdy nie spodziewała się usłyszeć coś takiego od Juliána Bletchleya bo... Julián Bletchley był przecież naodważniejszą osobą, którą kiedykolwiek znała. Wzorem do naśladowania. Najlepszym ojcem na tym świecie, który zainspirował ją do czynienia dobra i próby chronienia słabszych od siebie w szeregach Brygady. W życiu nie powiedziałaby że był tchórzem. Nie on. Nie jej tata.
A potem już po prostu wtuliła się w ojca I pozwoliła by łzy nagle z błękitnych oczu popłynęły jej po policzkach.
– Przepraszam. Nie, nie płaczę przez ciebie. To nie tak. I nie chciałam cię zasmucić. Naprawdę. Rozumiem że się boisz, ale to moje życie i moje błędy. Dobrze mnie nauczyłeś. Nie zrobię nic głupiego. Po prostu... Też się boję. I nie rozumiem jak to wszystko się stało? Jak można było do tego dopuścić? I nie da się złapać winnych, więc chyba próbuje wkurzyć się na coś innego aby zrobić cokokwiek. I chciałabym... To zabrzmi źle, przepraszam, że to zabrzmi źle, ale chyba wolałabym aby Ministerstwowo wiedziało o tym ataku i nic nie zrobiło niż... Niż to że to było i dla nich zaskoczenie. Bo to znaczy, że jesteśmy przygotowani na całe nic. Chyba jestem okropna wiem. Nie wiem czemu w ciebie wątpiłam. – Bo było za dużo pytań i za mało odpowiedzi. Bo musiała skupić się na czym co nie było zamaskowanymi ludźmi bez żadnej tożsamości poza pragnieniem śmierci niewinnych.