10.10.2025, 13:24 ✶
- Zawsze mówiłem, że nie ma zabezpieczeń, których nie można złamać - mruknął grobowo, bo zawsze odnosiło się to do zabezpieczonych grobowców czy miejsc, gdzie prowadzili wykopaliska. Nigdy wcześniej nie przypuszczał, że będzie to miało odniesienie w tak makabryczny sposób. - Ale nie jest tak, ze nie możemy temu przeciwdziałać, coś poradzimy, myślisz, że Albus posiada jakieś księgi na temat zabezpieczeń? Wydaje mi się, że te w Hogwarcie były bliskie perfekcji, ale nigdy nie miałem okazji ich dogłębnie badać - dodał jeszcze nieco ciekaw czy faktycznie udałoby się znaleźć jakiś rodzaj magii, który chroniłby również przed Voldemortem i jego zakusami? Ale z drugiej strony... Aż mu oczy błysnęły, najlepszą obroną jest atak.
- Każda klątwa jest do złamania, czasami to tylko kwestia czasu, żmudnego jej analizowania no i rzecz jasna ceny - kiedy ostatnie słowa wybrzmiały z jego ust zmarszczył brwi i szybko podniósł rękę. - Nie mówię tu o galeonach i nawet nie próbuj mi wcisnąć złota za te pomoc. Bo raz, ze tego nie przyjmę, a jak spróbujesz podstępem coś wcisnąć to Merlin mi świadkiem, pójdę i kupię Mable hipogryfa i będziesz się tłumaczyć Norze skąd go ma! - triumfalnie zakończył groźbą, jak spożytkowałby przekazane mu złoto, ale żeby je przyjąć musiałaby go ubezwłasnowolnić.
Na wspomnienie o swojej siostrze, przez samego siebie jak i przez Bennę, nabrał nieco wyrzutów sumienia. Tyle się działo, ze nie miał czasu do niej wpaść na dłużej, ale z drugiej strony sprzątanie po Voldemorcie było dość uciążliwe.
- Zapewne jest tam przez klątwę, albo sama w sobie posiadała, jest widoczna tylko dla właściciela miejsca, albo tego który może nazwać je domem? Nie jestem pewien, spokojnie, pozbędziemy się też tego - powiedział pocieszająco klepiąc przyjaciółkę po ramieniu. Ale kto mógłby ją dziwić za takie myśli, skoro tylko ona mogła widzieć te przeklętą runę.
Thomas albo był głuchy albo po prostu miał życzenie sprawdzić czy faktycznie ma jeszcze te siedem żyć, jak wmawiał Millie i Basiliusowi po Spalonej Nocy. Z bardzo bliska przyglądał się ciemności, nie chcąc jej jednak jeszcze dotykać, nawet głupota Figga Miałą swoje granice.
- Jak rozumiem, nie pójdziesz teraz do pozostałej dwójki, jak powiem, że zostawiłem tam świeczki niezbędne do rytuału? - zapytał choć spodziewała się odpowiedzi, zresztą nie był aż tak podstępny, Westchnął tylko, bo narażanie jej nie było w planach popatrzył jeszcze uważnie na nią. - Chodziło mi o to, że nie będę się wtedy rozpraszać tym, że jesteś obok i w razie czego muszę cię chronić przed skutkami klątwy, jeśli coś by poszło nie tak. Uwierz mi, gdyby coś poszło stanowczo nie tak, dowiedziałabyś się bardzo szybko nawet zza zamkniętych drzwi. Wiesz, wtedy łatwiej by było wezwać Millie i Basiliusa na pomoc. Ale jeśli upierasz się zostać to proszę bardzo, otocz się tylko tarczą, strzeżonego Merlin strzeże czy coś - patrzył na nią dość intensywnie, ale jeżeli nie nosiła się z zamiarem wyjścia, po prostu zabrał się do roboty. Kredą rysując wzory na podłodze i w niektórych miejscach umieszczając wiązanki ziół i świece, które zapalał za pomocą mugolskiej zapalniczki zamiast różdżki. Kiedy wszystko był gotowe odetchnął głośno i niczym dyrygent przed orkiestrą stanął przed utworzonym wzorem, zioła i świeczki były jego orkiestrą, wyznaczone kredą symbole zapisem nut, a różdżka batutą. Skupiając się na swoim zadaniu machnął różdżką chcąc za jednym sprawnym razem pozbyć się klątwy, rozproszyć ją, aby ciemność zniknęła.
Rozproszenie ◉◉◉◉○ - rozproszenie klątwy z karty Spalonej Nocy
- Każda klątwa jest do złamania, czasami to tylko kwestia czasu, żmudnego jej analizowania no i rzecz jasna ceny - kiedy ostatnie słowa wybrzmiały z jego ust zmarszczył brwi i szybko podniósł rękę. - Nie mówię tu o galeonach i nawet nie próbuj mi wcisnąć złota za te pomoc. Bo raz, ze tego nie przyjmę, a jak spróbujesz podstępem coś wcisnąć to Merlin mi świadkiem, pójdę i kupię Mable hipogryfa i będziesz się tłumaczyć Norze skąd go ma! - triumfalnie zakończył groźbą, jak spożytkowałby przekazane mu złoto, ale żeby je przyjąć musiałaby go ubezwłasnowolnić.
Na wspomnienie o swojej siostrze, przez samego siebie jak i przez Bennę, nabrał nieco wyrzutów sumienia. Tyle się działo, ze nie miał czasu do niej wpaść na dłużej, ale z drugiej strony sprzątanie po Voldemorcie było dość uciążliwe.
- Zapewne jest tam przez klątwę, albo sama w sobie posiadała, jest widoczna tylko dla właściciela miejsca, albo tego który może nazwać je domem? Nie jestem pewien, spokojnie, pozbędziemy się też tego - powiedział pocieszająco klepiąc przyjaciółkę po ramieniu. Ale kto mógłby ją dziwić za takie myśli, skoro tylko ona mogła widzieć te przeklętą runę.
Thomas albo był głuchy albo po prostu miał życzenie sprawdzić czy faktycznie ma jeszcze te siedem żyć, jak wmawiał Millie i Basiliusowi po Spalonej Nocy. Z bardzo bliska przyglądał się ciemności, nie chcąc jej jednak jeszcze dotykać, nawet głupota Figga Miałą swoje granice.
- Jak rozumiem, nie pójdziesz teraz do pozostałej dwójki, jak powiem, że zostawiłem tam świeczki niezbędne do rytuału? - zapytał choć spodziewała się odpowiedzi, zresztą nie był aż tak podstępny, Westchnął tylko, bo narażanie jej nie było w planach popatrzył jeszcze uważnie na nią. - Chodziło mi o to, że nie będę się wtedy rozpraszać tym, że jesteś obok i w razie czego muszę cię chronić przed skutkami klątwy, jeśli coś by poszło nie tak. Uwierz mi, gdyby coś poszło stanowczo nie tak, dowiedziałabyś się bardzo szybko nawet zza zamkniętych drzwi. Wiesz, wtedy łatwiej by było wezwać Millie i Basiliusa na pomoc. Ale jeśli upierasz się zostać to proszę bardzo, otocz się tylko tarczą, strzeżonego Merlin strzeże czy coś - patrzył na nią dość intensywnie, ale jeżeli nie nosiła się z zamiarem wyjścia, po prostu zabrał się do roboty. Kredą rysując wzory na podłodze i w niektórych miejscach umieszczając wiązanki ziół i świece, które zapalał za pomocą mugolskiej zapalniczki zamiast różdżki. Kiedy wszystko był gotowe odetchnął głośno i niczym dyrygent przed orkiestrą stanął przed utworzonym wzorem, zioła i świeczki były jego orkiestrą, wyznaczone kredą symbole zapisem nut, a różdżka batutą. Skupiając się na swoim zadaniu machnął różdżką chcąc za jednym sprawnym razem pozbyć się klątwy, rozproszyć ją, aby ciemność zniknęła.
Rozproszenie ◉◉◉◉○ - rozproszenie klątwy z karty Spalonej Nocy
Rzut PO 1d100 - 59
Sukces!
Sukces!