09.10.2025, 13:44 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.01.2026, 23:25 przez Lorraine Malfoy.)
—09/09/1972—
Gołębica nadleciała w nocy. Z listu wysypał się biały popiół... I kilka czerwonych płatków dalii, które dla Anthony'ego i tak błyszczały aksamitną czernią. Słowa, choć skreślone niewątpliwie ręką Lorraine, były nieco rozedrgane, a atrament miejscami rozmazany.
Czarne skrzydła, czarne wieści. Ale skrzydła są białe. Białe skrzydła, białe ręce. Biały popiół, ale czarna sadza. Porozmawiamy, kochany, ale nie nad czarno-białą szachownicą. Nie przy białej jabłoni ze sczerniałym pniem. Czarna już zapadła noc, ale jutro nastanie biały dzień. W Whitecroft, białej zagrodzie zwęglonego na czerń serca Londynu. Znów będę miała białe włosy, ale ręce muszą być czarne. Wiele przed nimi pracy. Do łóżka, do łóżka! Kołatają do drzwi, a drzwi... Ale pójdź, pójdź! Pójdź! Poczerń białą dłoń czarnym popiołem. Co się stało, odstać się nie może. Ale wszystko będzie dobrze, Matka nas wszystkich strzeże. Zwłaszcza jego, zawsze jego. Do łóżka! Do łóżka! Do łóżka! Ależ jestem zmęczona. Czy ty też jesteś zmęczony, kochany? Pomodlę się, żebyś wyśnił w tę czarną noc biały sen.