09.10.2025, 21:21 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.10.2025, 16:33 przez Electra Prewett.)
Jak na dystyngowaną damę przystało, starsza czarownica podała Hannibalowi dłoń do pocałunku. Nie był to pierwszy raz, kiedy jakiś Selwyn dotykał ją w czuły sposób... Jej córka nie miała o tym jednak zielonego pojęcia.
– Mnie również miło pana poznać. – Elise wyraźnie doceniła gest chłopaka, ponieważ świadczył on o odpowiednim wychowaniu. – Ach dziękuję, zajmuję się nim w wolnych chwilach.
Electra prawie przewróciła oczami na tę wymianę zdań; dobrze wiedziała, że matka tak naprawdę spędzała większość swojego czasu w ogrodzie, który był jej oczkiem w głowie.
– Zapraszamy do środka, Han. – rzuciła zgodnie z prośbą rodzicielki i otworzyła drzwi przed kolegą.
Wnętrze domu faktycznie zostało pozbawione większości dekoracji zawierających konie. Wynikało to jednak bardziej z niechęci Elise do wszystkiego, co było związane z rodziną zmarłego męża, niż z poczucia estetyki gospodyni. Biorąc pod uwagę namiętnie kupowane przez nią sezonowe krasnale i inne kiczowate ozdoby, jej samej również blisko było do stylistyki camp.
Kiedy tylko usiedli przy stole, skrzatka Eustachia przybiegła z zestawem do herbaty. Najwyraźniej starsza czarownica dała jej polecenie przed wyjściem.
– Ależ to nie problem, zawsze chętnie przyjmę przyjaciół Electry. – nie dało się tego wyczytać z jej tonu, lecz Prewettówna wiedziała z doświadczenia, że matka wolała być wcześniej poinformowana o takich wizytach. Inaczej narzekała, że nie była odpowiednio ubrana (choć zawsze prezentowała się schludnie i elegancko).
Na widok koperty, oczy obu kobiet zaświeciły się z ekscytacji (doprawdy, pod niektórymi aspektami były do siebie bardzo podobne). Electra uwielbiała imprezy a Elise elitarne wydarzenia towarzyskie – zwłaszcza takie, na których jej córka mogła zabłysnąć.
– Och Hanni! Oczywiście, że z tobą pójdę! – odpowiedziała od razu, nawet nie zerkając w stronę matki w celu aprobaty. Wzięła do rąk kopertę z zaproszeniem. Zaproszeniem na premierę! Występ Selwyna w tytułowej roli na pewno będzie niesamowity, a bankiet również zapowiadał się ciekawie. Poza tym, była to okazja na oderwanie się od smutnej rzeczywistości. – I tak, znam Monę. – powiedziała lakonicznie w nadziei, że mama nie będzie dopytywać o jej znajomość z Rowle. Nie dlatego, że z Moną było coś nie tak; po prostu nie chciała przywoływać przy Elise tematu Icarusa. – W takim razie będę potrzebować jakiegoś noclegu w Londynie... Może mogłabym zostać na jakiś czas u koleżanki? – zwróciła się w stronę rodzicielki, robiąc błagalną minę. W tych okolicznościach mama nie mogła się nie zgodzić.
– Hm, no dobrze kochanie. – Elise była chyba zbyt oszołomiona zaproszeniem Hannibala, by dokładnie przeanalizować prośbę córki. – Tylko podaj mi później adres tej koleżanki.
– Jasne, dziękuję! – Electra wstała i przytuliła mamę w podziękowaniu. Przy okazji rzuciła też ukradkiem Selwynowi znaczący uśmieszek.
– Mnie również miło pana poznać. – Elise wyraźnie doceniła gest chłopaka, ponieważ świadczył on o odpowiednim wychowaniu. – Ach dziękuję, zajmuję się nim w wolnych chwilach.
Electra prawie przewróciła oczami na tę wymianę zdań; dobrze wiedziała, że matka tak naprawdę spędzała większość swojego czasu w ogrodzie, który był jej oczkiem w głowie.
– Zapraszamy do środka, Han. – rzuciła zgodnie z prośbą rodzicielki i otworzyła drzwi przed kolegą.
Wnętrze domu faktycznie zostało pozbawione większości dekoracji zawierających konie. Wynikało to jednak bardziej z niechęci Elise do wszystkiego, co było związane z rodziną zmarłego męża, niż z poczucia estetyki gospodyni. Biorąc pod uwagę namiętnie kupowane przez nią sezonowe krasnale i inne kiczowate ozdoby, jej samej również blisko było do stylistyki camp.
Kiedy tylko usiedli przy stole, skrzatka Eustachia przybiegła z zestawem do herbaty. Najwyraźniej starsza czarownica dała jej polecenie przed wyjściem.
– Ależ to nie problem, zawsze chętnie przyjmę przyjaciół Electry. – nie dało się tego wyczytać z jej tonu, lecz Prewettówna wiedziała z doświadczenia, że matka wolała być wcześniej poinformowana o takich wizytach. Inaczej narzekała, że nie była odpowiednio ubrana (choć zawsze prezentowała się schludnie i elegancko).
Na widok koperty, oczy obu kobiet zaświeciły się z ekscytacji (doprawdy, pod niektórymi aspektami były do siebie bardzo podobne). Electra uwielbiała imprezy a Elise elitarne wydarzenia towarzyskie – zwłaszcza takie, na których jej córka mogła zabłysnąć.
– Och Hanni! Oczywiście, że z tobą pójdę! – odpowiedziała od razu, nawet nie zerkając w stronę matki w celu aprobaty. Wzięła do rąk kopertę z zaproszeniem. Zaproszeniem na premierę! Występ Selwyna w tytułowej roli na pewno będzie niesamowity, a bankiet również zapowiadał się ciekawie. Poza tym, była to okazja na oderwanie się od smutnej rzeczywistości. – I tak, znam Monę. – powiedziała lakonicznie w nadziei, że mama nie będzie dopytywać o jej znajomość z Rowle. Nie dlatego, że z Moną było coś nie tak; po prostu nie chciała przywoływać przy Elise tematu Icarusa. – W takim razie będę potrzebować jakiegoś noclegu w Londynie... Może mogłabym zostać na jakiś czas u koleżanki? – zwróciła się w stronę rodzicielki, robiąc błagalną minę. W tych okolicznościach mama nie mogła się nie zgodzić.
– Hm, no dobrze kochanie. – Elise była chyba zbyt oszołomiona zaproszeniem Hannibala, by dokładnie przeanalizować prośbę córki. – Tylko podaj mi później adres tej koleżanki.
– Jasne, dziękuję! – Electra wstała i przytuliła mamę w podziękowaniu. Przy okazji rzuciła też ukradkiem Selwynowi znaczący uśmieszek.
The older you get the more rules they're gonna try to get you to follow.
You just gotta keep livin' man,
L-I-V-I-N
You just gotta keep livin' man,
L-I-V-I-N