Na pytanie nie odpowiedział od razu, przyglądając się kupkom i ich okolicom, jakby magicznie miały się zmaterializować rzeczy, które zostały stąd zabrane.
Odsunął się powoli i podszedł bliżej okna, przyglądając się uważnie podłodze i parapetowi. Magia nie ujawniła żadnych śladów, sugerujących, że ktoś mógł się tu dostać, wejść do środka, a potem wyjść. Nie było też żadnych niemagicznych śladów, a jednak ktoś musiał tutaj wcześniej być.
-Nie ma śladów, że był tu ktoś z zewnątrz - powiedział, odwrócił się na pięcie i podszedł do drzwi. Również nic. -Mógł to być też Wergiliusz, ale trzeba będzie powiadomić o tym wuja, jeśli zginęło coś cennego. Chyba że faktycznie był to wuj i nic o tym nie powiedział, ale jakoś w to wątpię.
Jeżeli Anthony coś by stąd zabrał, to czy nie powinien im o tym powiedzieć, żeby uniknąć niepotrzebnych podejrzeń?
Wszystkie pozostałe rzeczy były nietknięte, jeśli chodzi o ewentualną próbę kradzieży. Szuflady nie były otwierane, szafa była nietknięta. Nie wiedział, co dokładnie stało w miejscach, w których coś ewidentnie stało, ale faktycznie, nie miało to sensu. Tym bardziej, że ułożenie szkła pokazywało, że czegoś brakowało. Dlaczego ktoś miałby kraść coś z posiadłości bogacza i nie zacierać śladów?
Jeszcze przez chwilę przyglądał się na zmianie parapetowi, podłodze i kupkom zgarniętego szkła.
-To jest bez sensu - mruknął i westchnął, odwracając się do Lazarusa. -Myślę, że możemy iść - powiedział. -Zobaczymy, co wuj ma o tym do powiedzenia - powiedział, końcem różdżki wskazując dowody niepewnej zbrodni.
Za drzwiami pokoju zapach, dochodzący z kuchni, był ledwo wyczuwalny, ale im dalej w korytarz i bliżej kuchni, tym bardziej wyczuwalny był aromat. Pachniało smakowicie i chociaż Jasper nie był przesadnie głodny, to zapach przekonywał, że obiad był dobrym pomysłem. Szli niespiesznie, Lazarus dokończył swojego papierosa i dotarli w końcu do kuchni.
-Bardzo artystycznie - powiedział cicho, kiedy jego spojrzenie zatrzymało się na obrazie. -Dobra wiadomość, wuju - zaczął -sprawdziliśmy skrzydło i nie znaleźliśmy śladów żadnych klątw, ani już rozproszonych, ani aktywnych.
Na chwilę zerknął na Wergiliusza.
-Zła wiadomość jest taka, że coś zniknęło. Ktoś zabrał jakieś rzeczy z salonu i sypialni pani Edith. Nie widzieliśmy żadnych śladów włamanie - na chwilkę zerknął jeszcze na Lazarusa - a wuj mówił, że nikogo tu nie było. Chyba że wuj albo Wergiliusz coś stamtąd przenosili?