11.10.2025, 16:42 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.10.2025, 16:47 przez Bard Beedle.)
Czerwiec 1971 roku, odpowiedź na list Charlotte. List opatrzono oficjalną pieczęcią rodu Mulciber. A tym razem przyniosła go... Harpia. Ogromne ptaszysko, które Duncan otrzymał w darze od jednego ze swych wielu przyjaciół, po rozłożeniu skrzydeł mająca może z dwa metry. Tyle samo, ile mierzył jej właściciel.
Charlotte,
Nie w gestii dziecka leży osądzać wybory jego rodziców. Ojcowska ręka każe podążać za swym przewodnictwem, wszyscyśmy poczęci jednak w łonach matek, które dały nam życie. Szacunek należy im się zawsze. Polecam więc, abyś przeprosiła swą rodzicielkę. Podobno chcesz ćwiczyć swój charakter, a cóż może być lepszym jego ćwiczeniem, niż pokora.
Z podobną pokorą przyjmuję Twoją odmowę, choć patrzę z pogardą na towarzystwo, jakieś sobie wybrała. Wiem, że podążyłaś śladami ojca. Ostatni raz nawołuję: porzuć tę ścieżkę... Porzuć Ścieżki. Nie idziesz głębiej, lecz niżej. A niżej są tylko trupy.
Na dowód mej dobrej woli, dołączam do listu prezent, droga Charlotte. Nie chciałbym, abyś musiała bronić się przed nokturńską hołotą nożykiem do listów. Gdybyś jednak zmieniła zdanie, czeka na Ciebie posada w rodzinnej firmie, która pozwoli Ci dalece słuszniej rozwinąć otrzymane od bogów talenta, aniżeli to, co robisz teraz.
Ciężka praca to nie wszystko. Gdyby wszystko dało się osiągnąć ciężką pracą, mój ptak pocztowy nosiłby na pazurze sygnet pana na Mulciber Manor, a zamiast na żerdzi, zasiadałby na moim fotelu. Oczekiwał będę jednak, aż przyniesie mi zaproszenie na bal, wypisane złotym atramentem. Pamiętaj, aby starym zwyczajem wpisać mnie jako pierwszego w swym bileciku, dziecko, przepadam bowiem za tańcami.
Pamiętaj, żeś z rodu Mulciber.
Nie przynieś naszemu nazwisku wstydu, tak, jak zrobił to Twój ojciec.
Do listu dołączony został ciężki nóż myśliwski, który łatwo można było przytroczyć do pasa. Jeden z licznej kolekcji Duncana, zachowany w nienagannym stanie, a i wykonany z odpowiednim kunsztem.
Odkryj wiadomość pozafabularną
czerwiec 1971 roku, Mulciber Manor
Charlotte,
Nie w gestii dziecka leży osądzać wybory jego rodziców. Ojcowska ręka każe podążać za swym przewodnictwem, wszyscyśmy poczęci jednak w łonach matek, które dały nam życie. Szacunek należy im się zawsze. Polecam więc, abyś przeprosiła swą rodzicielkę. Podobno chcesz ćwiczyć swój charakter, a cóż może być lepszym jego ćwiczeniem, niż pokora.
Z podobną pokorą przyjmuję Twoją odmowę, choć patrzę z pogardą na towarzystwo, jakieś sobie wybrała. Wiem, że podążyłaś śladami ojca. Ostatni raz nawołuję: porzuć tę ścieżkę... Porzuć Ścieżki. Nie idziesz głębiej, lecz niżej. A niżej są tylko trupy.
Na dowód mej dobrej woli, dołączam do listu prezent, droga Charlotte. Nie chciałbym, abyś musiała bronić się przed nokturńską hołotą nożykiem do listów. Gdybyś jednak zmieniła zdanie, czeka na Ciebie posada w rodzinnej firmie, która pozwoli Ci dalece słuszniej rozwinąć otrzymane od bogów talenta, aniżeli to, co robisz teraz.
Ciężka praca to nie wszystko. Gdyby wszystko dało się osiągnąć ciężką pracą, mój ptak pocztowy nosiłby na pazurze sygnet pana na Mulciber Manor, a zamiast na żerdzi, zasiadałby na moim fotelu. Oczekiwał będę jednak, aż przyniesie mi zaproszenie na bal, wypisane złotym atramentem. Pamiętaj, aby starym zwyczajem wpisać mnie jako pierwszego w swym bileciku, dziecko, przepadam bowiem za tańcami.
Pamiętaj, żeś z rodu Mulciber.
Nie przynieś naszemu nazwisku wstydu, tak, jak zrobił to Twój ojciec.
Duncan Mulciber
Do listu dołączony został ciężki nóż myśliwski, który łatwo można było przytroczyć do pasa. Jeden z licznej kolekcji Duncana, zachowany w nienagannym stanie, a i wykonany z odpowiednim kunsztem.
by Lorraine Malfoy