15.10.2025, 11:22 ✶
Wędrowali ramię w ramię, zbierając po drodze niewielkie zainteresowanie, póki byli w magicznym Londynie i trochę więcej zdziwionych spojrzeń, gdy wmieszali się w tłum po mugolskiej stronie miasta. Początkowe pełne napięcia milczenie szybko przerodziło się w spokojną rozmowę, choć Lazarus nadal starał się zachować czujność.
- Więc mówisz, że miałeś okazję ponownie przeżyć swoje nastoletnie wspomnienie - wrócił do wcześniejszego tematu - Czy to było bardzo… krępujące?
Sam wspominał swoje szkolne lata z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony, był taki nieporadny. Z drugiej, wszystko było wtedy prostsze. Choć czy na pewno? Przypomniał sobie szkolne dramaty, tak niewiele znaczące w perspektywie. Kamienie milowe, które wydawały się wtedy takie ważne i budziły takie obawy, a teraz obaj mieli wiele z nich za sobą. Oczywiście, że chciałby się cofnąć i zrobić pewne rzeczy inaczej. Tylko może... nie aż tak daleko.
- Pamiętasz nasze spotkanie z Jęczącą Martą? - czarodziej uśmiechnął się - To był chyba mój pierwszy szlaban. Byłem przerażony, a ty bawiłeś się świetnie. Opowiedziałeś o tym Enid?
Nie niepokojeni dotarli do kobiety - jak się szybko okazało, prawdopodobnie doskonale zakamuflowanej czarownicy.
Lazarus był ciekaw tego zagubionego artefaktu, a przede wszystkim tego, jakim sposobem wahadełko znalazło się w kopercie zaadresowanej do niego, ale kobieta najpierw zignorowała jego pytanie, a potem nie dopuściła go do głosu. Gdy tylko poczuł pochodzące od monety pieczenie, otworzył dłoń. Żałował, że nie może tu wyjąć różdżki i sprawdzić pieniążka.
- Myślę, że już wystarczająco naruszyliśmy kodeks tajności - mruknął, spoglądając na Roberta - Wracajmy, obejrzymy ją w domu.
- Więc mówisz, że miałeś okazję ponownie przeżyć swoje nastoletnie wspomnienie - wrócił do wcześniejszego tematu - Czy to było bardzo… krępujące?
Sam wspominał swoje szkolne lata z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony, był taki nieporadny. Z drugiej, wszystko było wtedy prostsze. Choć czy na pewno? Przypomniał sobie szkolne dramaty, tak niewiele znaczące w perspektywie. Kamienie milowe, które wydawały się wtedy takie ważne i budziły takie obawy, a teraz obaj mieli wiele z nich za sobą. Oczywiście, że chciałby się cofnąć i zrobić pewne rzeczy inaczej. Tylko może... nie aż tak daleko.
- Pamiętasz nasze spotkanie z Jęczącą Martą? - czarodziej uśmiechnął się - To był chyba mój pierwszy szlaban. Byłem przerażony, a ty bawiłeś się świetnie. Opowiedziałeś o tym Enid?
Nie niepokojeni dotarli do kobiety - jak się szybko okazało, prawdopodobnie doskonale zakamuflowanej czarownicy.
Lazarus był ciekaw tego zagubionego artefaktu, a przede wszystkim tego, jakim sposobem wahadełko znalazło się w kopercie zaadresowanej do niego, ale kobieta najpierw zignorowała jego pytanie, a potem nie dopuściła go do głosu. Gdy tylko poczuł pochodzące od monety pieczenie, otworzył dłoń. Żałował, że nie może tu wyjąć różdżki i sprawdzić pieniążka.
- Myślę, że już wystarczająco naruszyliśmy kodeks tajności - mruknął, spoglądając na Roberta - Wracajmy, obejrzymy ją w domu.