13.10.2025, 11:39 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.10.2025, 11:44 przez Mabel Figg.)
Był ładny poranek. Była łąka. Była obietnicą bardzo przyjemnego dnia, który rozpoczęła z tatą i Karlem. Mabel była naprawde całkiem szczęśliwa, nawet jeśli czasem dalej myślała o pożarze w Londynie.
Dziewczynka szczęśliwie nie bała się ognia. Nie myślała, że jej żólto-pomarańczowa sukienka przypomina płomyki ognia. Nie bała się również że jeśli pojawią się na chwilę w Londynie, ten ponownie stanie w płomieniach.
Ale trochę chciała już aby było tak jak przed pożarami.
Chciała być ponownie w swoim pokoju, nawet jeśli nie mogła narzekać na ten w ktorym teraz mieszkała. Chciała aby Londyn znowu był taki ładny jak zawsze, a nie bury i spalony. No i chciała aby dorośli i Karl mniej się przejmowali, bo to że się przejmowali wiedziała na pewno.
Teraz jednak była z tatą i Karlem na ładnej polanie i wszystko było w porządku.
– Ale wszystkl będzie z nimi dobrze? – spytała zmartwiona stanem hipogryfów. – Widziałam, że sporo ludzi teraz kasłało. Czy one też mają kaszel? A wujek Niko? Wujek Thomas czasem kaszle. Będę mogła spróbować pomóc ją rzeźbić? Chciałabym spróbować wyrzeźbić włosy. Albo chociaż rzęsy. – W głowie dziewczynki oczywiście już powstawała znacznie ładniejsza rzeźba niż ta którą byłaby w stanie zrobić, ale nie było to istotne. – A właśnie. Proszę. Mam coś dla ciebie.
Mabel zdjeła z pleców niewielki rożowy plecak w kwiatki i wyciągnęła z niego ostrożnie tam włożony obrazek nikogo innego jak jej taty.
Karl w tymczasie po prostu usiadł pośrodku trawy i spojrzał w dal. Myślał. Karl ostatnio bardzo dużo myślał.
Dziewczynka szczęśliwie nie bała się ognia. Nie myślała, że jej żólto-pomarańczowa sukienka przypomina płomyki ognia. Nie bała się również że jeśli pojawią się na chwilę w Londynie, ten ponownie stanie w płomieniach.
Ale trochę chciała już aby było tak jak przed pożarami.
Chciała być ponownie w swoim pokoju, nawet jeśli nie mogła narzekać na ten w ktorym teraz mieszkała. Chciała aby Londyn znowu był taki ładny jak zawsze, a nie bury i spalony. No i chciała aby dorośli i Karl mniej się przejmowali, bo to że się przejmowali wiedziała na pewno.
Teraz jednak była z tatą i Karlem na ładnej polanie i wszystko było w porządku.
– Ale wszystkl będzie z nimi dobrze? – spytała zmartwiona stanem hipogryfów. – Widziałam, że sporo ludzi teraz kasłało. Czy one też mają kaszel? A wujek Niko? Wujek Thomas czasem kaszle. Będę mogła spróbować pomóc ją rzeźbić? Chciałabym spróbować wyrzeźbić włosy. Albo chociaż rzęsy. – W głowie dziewczynki oczywiście już powstawała znacznie ładniejsza rzeźba niż ta którą byłaby w stanie zrobić, ale nie było to istotne. – A właśnie. Proszę. Mam coś dla ciebie.
Mabel zdjeła z pleców niewielki rożowy plecak w kwiatki i wyciągnęła z niego ostrożnie tam włożony obrazek nikogo innego jak jej taty.
Karl w tymczasie po prostu usiadł pośrodku trawy i spojrzał w dal. Myślał. Karl ostatnio bardzo dużo myślał.