13.10.2025, 11:40 ✶
Zaśmiała się na jego słowa, jakby były wybornym żartem. Od razu odwróciła się do Everetta, szukając w nim tego samego rozbawienia, dyrektor teatru zdradzał jednak mimo uśmiechu pewien dyskomfort, który być może wynikał z wcześniejszej rozmowy.
– Och, jest taki sam jak Ty. Aż nie mogę się doczekać, co się z tego jajka wykluje. – rzuciła w stronę nestora rodu, a potem dodała:
– Ależ oczywiście, że tańczę. – Jej twarz pozostawała nieco rozciągnięta w uśmiechu, emfaza z którą podkreślała słowa wręcz ociekała cukrem. – Ta gala wyglądałaby zupełnie inaczej, gdyby nie mój pomysł z finałowym tańcem. Zawsze uważałam, że charytatywność powinna mieć w sobie szczyptę rozrywki. Element zaskoczenia. Mile łechtający brokat hazardu... Nie ma nic lepszego od dobrze zorganizowanej zbiórki. A ta bardzo przypadła mi do gustu. Choć przyznam, że liczyłam na pojawienie się artystów w strojach scenicznych– zawiesiła na moment głos i uciekła wzrokiem w stronę Lauretty paradującej w ściągającej na siebie wzrok sukni.
– Miło było poznać. Udanych kolejnych... spektakli? Podniesionej kurtyny? – odwróciła się ku przyjaciółce, ale ta była zajęta rozmową z Crouchem. Ruchem więc przywołała jednego z aurorów stanowiących dotąd element ścianki umiejscowionej za stołem prezydialnym. – Powodzenia na loterii. Niech teatr będzie piękniejszy niż kiedykolwiek. W końcu nie byłoby sensu walczyć na wojnie, gdyby nagrodą nie była tak pięknie kwitnąca kultura – to mówiąc, skinęła głową na pożegnanie, z zamiarem - ku zgrozie jej ochroniarzy - wmieszania się w barwny tłum.
– Och, jest taki sam jak Ty. Aż nie mogę się doczekać, co się z tego jajka wykluje. – rzuciła w stronę nestora rodu, a potem dodała:
– Ależ oczywiście, że tańczę. – Jej twarz pozostawała nieco rozciągnięta w uśmiechu, emfaza z którą podkreślała słowa wręcz ociekała cukrem. – Ta gala wyglądałaby zupełnie inaczej, gdyby nie mój pomysł z finałowym tańcem. Zawsze uważałam, że charytatywność powinna mieć w sobie szczyptę rozrywki. Element zaskoczenia. Mile łechtający brokat hazardu... Nie ma nic lepszego od dobrze zorganizowanej zbiórki. A ta bardzo przypadła mi do gustu. Choć przyznam, że liczyłam na pojawienie się artystów w strojach scenicznych– zawiesiła na moment głos i uciekła wzrokiem w stronę Lauretty paradującej w ściągającej na siebie wzrok sukni.
– Miło było poznać. Udanych kolejnych... spektakli? Podniesionej kurtyny? – odwróciła się ku przyjaciółce, ale ta była zajęta rozmową z Crouchem. Ruchem więc przywołała jednego z aurorów stanowiących dotąd element ścianki umiejscowionej za stołem prezydialnym. – Powodzenia na loterii. Niech teatr będzie piękniejszy niż kiedykolwiek. W końcu nie byłoby sensu walczyć na wojnie, gdyby nagrodą nie była tak pięknie kwitnąca kultura – to mówiąc, skinęła głową na pożegnanie, z zamiarem - ku zgrozie jej ochroniarzy - wmieszania się w barwny tłum.