15.10.2025, 17:50 ✶
Opadnięcie w jego ramiona było spontaniczne, podobnie jak teraz było spontaniczne poderwanie się z rękami wyrzuconymi do góry w zwycięskim geście.
– Hahaha! Ale zajebioza! Jestem wolna! – Nawet nie zauważyła, że jej gesty mogły przynieść dyskomfort jej rozmówcy, jej bohaterowi dnia Odyseuszowi jak mu tam było Ittakowskiemu. Empatia nie była jej najmocniejszą stroną i zwykle jak ktoś odczuwał dyskomfort to musiał jej to powiedzieć drukowanymi literami.
Tymczasem nagły wyskok momentalnie usadził ją na ziemi. Może nie że się wywaliła, ale przysiadła zdając sobie sprawę z tego, że kręci jej się w głowie. A potem się położyła i wlepiła oczy w sufit.
Cisza.
Spokój.
Równowaga.
– To gówno kazało mi mówić jakieś brednie, że świat zostanie wybrukowany mugolakami i że wielka brama z imieniem tego pierdolonego złamasa przez którą wszyscy muszą przejść jakby był najlepszą dziwką z kościanego Zamtuza. Może jest? Pierdolona pizda Voldemort chuj mu we wszystkie możliwe otwory. – Westchnęła z nieukrywaną ulgą uśmiechając się błogo. Przymknęła powieki rozkoszując się leżeniem na jego podłodze jakby była to najpiękniejsza plaża w jakiejś Majorce czy innych Hawajach.
– Zajebista akcja promocyjna. Zmuszać ludzi, którzy nienawidzą kutasa, żeby się bali mówić jego imię, ale co jakiś czas rzygali prawdą objawioną jakie to imię jest zajebiście kurwa ważne. Ten to musi mieć małego totalnie, co za pojebany pomysł. – Założyła ręce za głowę i chilowała. Zapaliłaby ale powiedzmy że lekarz w łóżku domu nauczył ją pewnego szacunku do medycznych deskrypcji. – Dużo miałeś takich przypadków jak mój od spalonej? – zagadała swobodnie o jego "body count".
– Hahaha! Ale zajebioza! Jestem wolna! – Nawet nie zauważyła, że jej gesty mogły przynieść dyskomfort jej rozmówcy, jej bohaterowi dnia Odyseuszowi jak mu tam było Ittakowskiemu. Empatia nie była jej najmocniejszą stroną i zwykle jak ktoś odczuwał dyskomfort to musiał jej to powiedzieć drukowanymi literami.
Tymczasem nagły wyskok momentalnie usadził ją na ziemi. Może nie że się wywaliła, ale przysiadła zdając sobie sprawę z tego, że kręci jej się w głowie. A potem się położyła i wlepiła oczy w sufit.
Cisza.
Spokój.
Równowaga.
– To gówno kazało mi mówić jakieś brednie, że świat zostanie wybrukowany mugolakami i że wielka brama z imieniem tego pierdolonego złamasa przez którą wszyscy muszą przejść jakby był najlepszą dziwką z kościanego Zamtuza. Może jest? Pierdolona pizda Voldemort chuj mu we wszystkie możliwe otwory. – Westchnęła z nieukrywaną ulgą uśmiechając się błogo. Przymknęła powieki rozkoszując się leżeniem na jego podłodze jakby była to najpiękniejsza plaża w jakiejś Majorce czy innych Hawajach.
– Zajebista akcja promocyjna. Zmuszać ludzi, którzy nienawidzą kutasa, żeby się bali mówić jego imię, ale co jakiś czas rzygali prawdą objawioną jakie to imię jest zajebiście kurwa ważne. Ten to musi mieć małego totalnie, co za pojebany pomysł. – Założyła ręce za głowę i chilowała. Zapaliłaby ale powiedzmy że lekarz w łóżku domu nauczył ją pewnego szacunku do medycznych deskrypcji. – Dużo miałeś takich przypadków jak mój od spalonej? – zagadała swobodnie o jego "body count".