17.10.2025, 00:24 ✶
Dora mimowolnie pomyślała, że to wszystko było nie fair - że ogień miał przyjść o wiele później, a nie teraz, na samym początku jesieni. Tak jakby ich planowania, samych Zakonników, miały jakkolwiek wpłynąć na przygotowania Voldemorta.
- Uważaj na siebie - powiedziała tonem pełnym troski, przyglądając się przez moment Faye i uśmiechając do niej lekko. Rzuciła jeszcze ostatnie spojrzenie babci, ale ta miała dookoła siebie pełno ludzi, którzy gotowi jej byli pomóc, a ona musiała pędzić dalej. Ale nie do domu - najpierw do Strażnicy. Ruszyła więc wzdłuż ulicy, zanim nie sięgnęła po teleportację, zjawiając w osamotnionych ruinach, gdzie wygrzebała ze składziku znajdujące się tam eliksiry i ruszyła do Londynu. Tam przydadzą się one pewnie o wiele bardziej, szczególnie że większość Zakonników pewnie już tam była.
- Uważaj na siebie - powiedziała tonem pełnym troski, przyglądając się przez moment Faye i uśmiechając do niej lekko. Rzuciła jeszcze ostatnie spojrzenie babci, ale ta miała dookoła siebie pełno ludzi, którzy gotowi jej byli pomóc, a ona musiała pędzić dalej. Ale nie do domu - najpierw do Strażnicy. Ruszyła więc wzdłuż ulicy, zanim nie sięgnęła po teleportację, zjawiając w osamotnionych ruinach, gdzie wygrzebała ze składziku znajdujące się tam eliksiry i ruszyła do Londynu. Tam przydadzą się one pewnie o wiele bardziej, szczególnie że większość Zakonników pewnie już tam była.
Koniec sesji
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.