17.10.2025, 02:27 ✶
Atreus nie był pewien czy coś wiedział na temat wątpliwości Sebastiana do Brenny, ani też nie był pewien czy przypadkiem i do niego czegoś Macmillan nie miał. Ale pewnie gdyby tylko Longbottom podzieliła się z nim swoimi przemyśleniami to w odpowiedzi usłyszałaby, że zdecydowanie wesele z egzorcyzmem należałoby do tych z rodzaju niezapomnianych. Bójka? Banalne i wręcz oklepane, na weselach ludzie uwielbiali się bić, szczególnie po alkoholu, ale prawdziwe wypędzanie ducha? To dopiero była nietuzinkowa rozrywka.
Coś tam mruknął pod nosem na te trendy weselne, bo niezbyt mu się widziało chodzenie po weselach z łukami i kuszami. Może się trochę obawiał, że za samym strzelaniem by rozpalać ogniska, ktoś faktycznie każe im łazić po krzakach i łowić zwierzynę.
Brenna miała tez chyba szczęście, że skoro bała się ognia, to znajdowali się właśnie w sytuacji gdzie nie wypadało palić, bo pewnie już dawno sięgałby po papierosa. Głównie z nudów. Te nadęte ceremoniały nigdy nie były dla niego przesadnie łatwe do wysiedzenia czy siedzenia cicho, więc wyraźnie ucieszył się kiedy para powoli zaczęła się zbierać sprzed ołtarza.
Pff - wywrócił na nią oczami, bo przecież wcale nie chodziło o jakiś przytyk. - Co przy ludziach? Przecież bym cię nie rzucał jak szmacianą lalką ani do wody, to co za różnica. Ale wspaniałomyślnie tego nie zrobię, skoro tak bardzo się wstydzisz, bo jeszcze by para młoda była niezadowolona - odparł niby to żartobliwie, ale chyba trochę wciąż był obruszony. Bardziej swoją reakcją jak jej słowami, tak po prawdzie.
Coś tam mruknął pod nosem na te trendy weselne, bo niezbyt mu się widziało chodzenie po weselach z łukami i kuszami. Może się trochę obawiał, że za samym strzelaniem by rozpalać ogniska, ktoś faktycznie każe im łazić po krzakach i łowić zwierzynę.
Brenna miała tez chyba szczęście, że skoro bała się ognia, to znajdowali się właśnie w sytuacji gdzie nie wypadało palić, bo pewnie już dawno sięgałby po papierosa. Głównie z nudów. Te nadęte ceremoniały nigdy nie były dla niego przesadnie łatwe do wysiedzenia czy siedzenia cicho, więc wyraźnie ucieszył się kiedy para powoli zaczęła się zbierać sprzed ołtarza.
Pff - wywrócił na nią oczami, bo przecież wcale nie chodziło o jakiś przytyk. - Co przy ludziach? Przecież bym cię nie rzucał jak szmacianą lalką ani do wody, to co za różnica. Ale wspaniałomyślnie tego nie zrobię, skoro tak bardzo się wstydzisz, bo jeszcze by para młoda była niezadowolona - odparł niby to żartobliwie, ale chyba trochę wciąż był obruszony. Bardziej swoją reakcją jak jej słowami, tak po prawdzie.