18.10.2025, 17:01 ✶
Stół prezydalny –> wpłacam datek przy makiecie –> podchodzę z Hanem do Mony
Czyli finałowy taniec był pomysłem Ministry. Ta informacja zaskoczyła Electrę, która nie spodziewała się, że Jenkins była aż tak zaangażowana w organizację bankietu. Na usta cisnęło się pytanie, czy równie aktywnie działała by pomóc reszcie ofiar Spalonej Nocy? Prewettówna nie interesowała się polityką na tyle, by szczegółowo śledzić inicjatywy Ministerstwa, ale teraz ta rewelacja dała jej do myślenia...
Pomimo zasiania ziarna wątpliwości, spotkanie z Ministrą zrobiło na dziewczynie duże wrażenie.
– Prawda, nie ma drugiej takiej kobiety. – odpowiedziała Hannibalowi, zgodnie ze swoimi odczuciami. – Myślisz? Teraz już chyba nic mnie nie zaskoczy. – również rzuciła szeptem.
Stanęła wraz ze swoim towarzyszem w kolejce do makiety teatru. Kiedy nastąpiła jej kolej, wpłaciła przyzwoitą sumę (choć nie pokaźną jak Selwyn). Naprawdę zależało jej na poszkodowanych artystach, ale rezygnacja z pracy w mugolskiej agencji wiązała się z tratą stałych zarobków. Na szczęście wyglądało na to, że pozostali goście nie szczędzili pieniędzy na szczytny cel.
– Tak. Właśnie taki miałam zamiar wcześniej, zanim te znajomości na szczytach mnie nie porwały. – mówiąc to, posłała Hanniemu sarkastyczny uśmieszek. Chłopak zdawał sobie jednak sprawę, że w tych słowach nie było cienia prawdziwej złośliwości.
Szybko udało jej się wypatrzeć rude loki Mony, więc złapała Selwyna za ramię i ruszyła z nim w stronę Rowle.
– Hej, wybacz za tamto... Teraz wreszcie możemy pogadać! – zwróciła się do kobiety przepraszającym tonem, gdy już podeszli. – Jak się bawisz na bankiecie?
Czyli finałowy taniec był pomysłem Ministry. Ta informacja zaskoczyła Electrę, która nie spodziewała się, że Jenkins była aż tak zaangażowana w organizację bankietu. Na usta cisnęło się pytanie, czy równie aktywnie działała by pomóc reszcie ofiar Spalonej Nocy? Prewettówna nie interesowała się polityką na tyle, by szczegółowo śledzić inicjatywy Ministerstwa, ale teraz ta rewelacja dała jej do myślenia...
Pomimo zasiania ziarna wątpliwości, spotkanie z Ministrą zrobiło na dziewczynie duże wrażenie.
– Prawda, nie ma drugiej takiej kobiety. – odpowiedziała Hannibalowi, zgodnie ze swoimi odczuciami. – Myślisz? Teraz już chyba nic mnie nie zaskoczy. – również rzuciła szeptem.
Stanęła wraz ze swoim towarzyszem w kolejce do makiety teatru. Kiedy nastąpiła jej kolej, wpłaciła przyzwoitą sumę (choć nie pokaźną jak Selwyn). Naprawdę zależało jej na poszkodowanych artystach, ale rezygnacja z pracy w mugolskiej agencji wiązała się z tratą stałych zarobków. Na szczęście wyglądało na to, że pozostali goście nie szczędzili pieniędzy na szczytny cel.
– Tak. Właśnie taki miałam zamiar wcześniej, zanim te znajomości na szczytach mnie nie porwały. – mówiąc to, posłała Hanniemu sarkastyczny uśmieszek. Chłopak zdawał sobie jednak sprawę, że w tych słowach nie było cienia prawdziwej złośliwości.
Szybko udało jej się wypatrzeć rude loki Mony, więc złapała Selwyna za ramię i ruszyła z nim w stronę Rowle.
– Hej, wybacz za tamto... Teraz wreszcie możemy pogadać! – zwróciła się do kobiety przepraszającym tonem, gdy już podeszli. – Jak się bawisz na bankiecie?
The older you get the more rules they're gonna try to get you to follow.
You just gotta keep livin' man,
L-I-V-I-N
You just gotta keep livin' man,
L-I-V-I-N