19.10.2025, 11:32 ✶
Lazarus odprężył się nieco, widząc, że rozmowa raczej nie jest spowodowana jakimiś jego uchybieniami, a tylko potrzebą doprecyzowania pewnych spraw. Nie miał najmniejszego zamiaru wyliczać kierownikowi czasu pracy ani dziwić się jego systemowi, tym bardziej, że póki co od początku ich współpracy, tamten z uporem spędzał długie godziny za swoim biurkiem, choć niekoniecznie poświęcając się sprawom ściśle związanym z działaniem OMSHM.
Nie trzeba było być politykiem, by rozumieć, że prawdziwe decyzje często nie zapadają podczas formalnych negocjacji, a zakulisowo. Wymiana listów, półprywatne znajomości, wieczorne degustacje miejscowych specjałów, dawne zatargi, osobiste sympatie i antypatie. Podobnie było w sferach naukowych. Lovegood sam nie był wolny od korzystania z tego systemu, choć, jako introwertykowi, nie zawsze przychodziło mu to odruchowo.
Całe moje funkcjonowanie jest działaniem na rzecz Departamentu.
Anthony mógł naprawdę tak myśleć albo tylko używać tego zdania jako zgrabnej wymówki, a Lazarus zdał sobie nagle sprawę, że to akurat nie musi mieć żadnego znaczenia, przynajmniej dla niego.
- To zrozumiałe. Jestem gotów uczestniczyć także i w tych mniej… tradycyjnych działaniach, jeżeli tylko uzna pan to za stosowne - zadeklarował.
Podążył za wzrokiem Shafiqa, ku segregatorom. Czy zawierały dokumentację Little Hangleton? Pomyślał o sytuacji sprzed tygodnia. O uszkodzonym smoczym posążku. O pokojach Edith. O drugim klątwołamaczu zabranym na tamte oględziny, mimo jego własnego doświadczenia i umiejętności. Jeżeli właśnie ustalali zasady współpracy, to może to był dobry moment na poruszenie tej kwestii.
- Jednakże jeżeli mam pełnić przewidzianą dla mnie rolę w pełnym i adekwatnym zakresie, to zaufanie wydaje się niezbędnym komponentem. Mam świadomość, że to odważna prośba w świetle tego, jak niedawno dołączyłem do zespołu biura, ale bez pełnych informacji trudno mi będzie podejmować optymalne działania. Trudno dochować tajemnicy bez wiedzy, że coś jest tajemnicą - nie bardzo wiedział, czy powinien się uśmiechnąć, czy zachować powagę, więc wypowiedź wyszła całkiem bez wyrazu. Przeklęta sytuacja z posążkiem prześladowała go tamtej nocy. Dobrze, że jej świadkiem był tylko młody Jasper.
Wciąż jeszcze pozostawała kwestia niedawnych plotek o rzekomych planach odejścia Shafiqa, ale to postanowił na razie odłożyć.
- Na podstawie spływających do nas w zeszłym tygodniu kondolencji, zebrałem dość bogatą listę kontaktów panny Velaris i przy okazji podziękowań, poinformowałem ich o mojej nowej roli - kiwnął głową - Choć zastanawiam się, na ile powszechnie moje pojawienie się na jej miejscu jest odbierane jako… żerowanie na jej tragedii - nie przyszłoby mu to do głowy, gdyby nie komentarz jego poprzedniego kierownika, z Biura Celnego. “Szybko się pan zakręcił, Lovegood!”, powiedział, nie kryjąc drwiny w głosie. Lazarus wzruszył wtedy tylko ramionami. Zmiana kadrowa nie miała nic wspólnego z pamięcią Lisy. Skoro jednak jeden człowiek tego nie rozumiał, inni również mogli. Nie, żeby to miało jakikolwiek wpływ na Lazarusa.
- Lubię prace redakcyjne. Z chęcią poświęcę im czas. Jeżeli chodzi o szeroko zakrojoną naukę oklumencji… należy rozważyć jej działanie w dwie strony. Przydatna u sojuszników, ale niepożądana u wrogów - pozyskiwanie informacji od podejrzanych i oskarżonych z użyciem legilimencji było co prawda na granicy prawa, jeżeli nie całkowicie zakazane, ale w razie potrzeby zawsze pozostawiało opcją. Tym bardziej dostępną, im mniej było oklumentów w szeregach przesłuchiwanych. Klątwołamacz zdawał sobie sprawę ze wszystkich wątpliwości natury moralnej i zagrożeń. Do dziś pamiętał, jak odsłonięty się czuł, gdy ktoś wciskał się w jego umysł i wywlekał na wierzch wspomnienia. Ale jednocześnie nie mógł takiemu rozwiązaniu odmówić obiektywnych korzyści. Szybkie. Efektywne. Prawda nieskażona próbami jej złagodzenia, ukrycia czegoś, pominięcia detali. Desperackie metody, na desperackie czasy, możnaby rzec.
Nie trzeba było być politykiem, by rozumieć, że prawdziwe decyzje często nie zapadają podczas formalnych negocjacji, a zakulisowo. Wymiana listów, półprywatne znajomości, wieczorne degustacje miejscowych specjałów, dawne zatargi, osobiste sympatie i antypatie. Podobnie było w sferach naukowych. Lovegood sam nie był wolny od korzystania z tego systemu, choć, jako introwertykowi, nie zawsze przychodziło mu to odruchowo.
Całe moje funkcjonowanie jest działaniem na rzecz Departamentu.
Anthony mógł naprawdę tak myśleć albo tylko używać tego zdania jako zgrabnej wymówki, a Lazarus zdał sobie nagle sprawę, że to akurat nie musi mieć żadnego znaczenia, przynajmniej dla niego.
- To zrozumiałe. Jestem gotów uczestniczyć także i w tych mniej… tradycyjnych działaniach, jeżeli tylko uzna pan to za stosowne - zadeklarował.
Podążył za wzrokiem Shafiqa, ku segregatorom. Czy zawierały dokumentację Little Hangleton? Pomyślał o sytuacji sprzed tygodnia. O uszkodzonym smoczym posążku. O pokojach Edith. O drugim klątwołamaczu zabranym na tamte oględziny, mimo jego własnego doświadczenia i umiejętności. Jeżeli właśnie ustalali zasady współpracy, to może to był dobry moment na poruszenie tej kwestii.
- Jednakże jeżeli mam pełnić przewidzianą dla mnie rolę w pełnym i adekwatnym zakresie, to zaufanie wydaje się niezbędnym komponentem. Mam świadomość, że to odważna prośba w świetle tego, jak niedawno dołączyłem do zespołu biura, ale bez pełnych informacji trudno mi będzie podejmować optymalne działania. Trudno dochować tajemnicy bez wiedzy, że coś jest tajemnicą - nie bardzo wiedział, czy powinien się uśmiechnąć, czy zachować powagę, więc wypowiedź wyszła całkiem bez wyrazu. Przeklęta sytuacja z posążkiem prześladowała go tamtej nocy. Dobrze, że jej świadkiem był tylko młody Jasper.
Wciąż jeszcze pozostawała kwestia niedawnych plotek o rzekomych planach odejścia Shafiqa, ale to postanowił na razie odłożyć.
- Na podstawie spływających do nas w zeszłym tygodniu kondolencji, zebrałem dość bogatą listę kontaktów panny Velaris i przy okazji podziękowań, poinformowałem ich o mojej nowej roli - kiwnął głową - Choć zastanawiam się, na ile powszechnie moje pojawienie się na jej miejscu jest odbierane jako… żerowanie na jej tragedii - nie przyszłoby mu to do głowy, gdyby nie komentarz jego poprzedniego kierownika, z Biura Celnego. “Szybko się pan zakręcił, Lovegood!”, powiedział, nie kryjąc drwiny w głosie. Lazarus wzruszył wtedy tylko ramionami. Zmiana kadrowa nie miała nic wspólnego z pamięcią Lisy. Skoro jednak jeden człowiek tego nie rozumiał, inni również mogli. Nie, żeby to miało jakikolwiek wpływ na Lazarusa.
- Lubię prace redakcyjne. Z chęcią poświęcę im czas. Jeżeli chodzi o szeroko zakrojoną naukę oklumencji… należy rozważyć jej działanie w dwie strony. Przydatna u sojuszników, ale niepożądana u wrogów - pozyskiwanie informacji od podejrzanych i oskarżonych z użyciem legilimencji było co prawda na granicy prawa, jeżeli nie całkowicie zakazane, ale w razie potrzeby zawsze pozostawiało opcją. Tym bardziej dostępną, im mniej było oklumentów w szeregach przesłuchiwanych. Klątwołamacz zdawał sobie sprawę ze wszystkich wątpliwości natury moralnej i zagrożeń. Do dziś pamiętał, jak odsłonięty się czuł, gdy ktoś wciskał się w jego umysł i wywlekał na wierzch wspomnienia. Ale jednocześnie nie mógł takiemu rozwiązaniu odmówić obiektywnych korzyści. Szybkie. Efektywne. Prawda nieskażona próbami jej złagodzenia, ukrycia czegoś, pominięcia detali. Desperackie metody, na desperackie czasy, możnaby rzec.