19.10.2025, 23:23 ✶
Brenna nie sądziła, że umarła, ale kiedy do jej uszu dotarły najpierw pochrząkiwanie, a potem czyjś głos, wyrywając ją ze snu, pomyślała, że śmierć nie byłaby taką złą opcją.
Bolała ją głowa. Naprawdę, naprawdę cholernie bolała ją głowa. Nie miała pojęcia, gdzie jest, dlaczego tu jest i jak się tu znalazła: wiedziała tylko, że światło wdzierające się pod powieki jest za jasne, zapachy za intensywne, a dźwięki za głośne. Zwłaszcza to chrząkanie...
...zaraz.
Chrząkanie?
– Jasny szlag - wymamrotała, powoli siadając i podpierając o coś, co okazało się korytem z, chyba, wodą dla zwierząt. A gdy zdołała zogniskować spojrzenie, przekonała się, że patrzy prosto na świnię, wciśniętą w przeciwny kąt stodoły, albo chlewu, czy czymkolwiek było miejsce, w którym się znaleźli, i chyba niezadowoloną z wizyty nieproszonych gości. Brenna odruchowo sięgnęła ku kieszeni, w poszukiwaniu różdżki… i z pewną konsternacją stwierdziła, że kieszeni nie było tam, gdzie znajdowała się zawsze.
Dlaczego, do diabła, miała na sobie elegancką sukienkę, i dlaczego znajdowała się, najwyraźniej, w jakimś chlewie albo czymś takim?
– To mi się śni? – spytała, może Atreusa, może samą siebie, a potem przycisnęła dłoń do czoła, jakby licząc, że w ten sposób zdoła powstrzymać nieprzyjemne pulsowanie. – Nie czułam się tak… cholera, chyba od tego dnia, kiedy obudziłam się z Tori w wieży astronomicznej…
Ale przecież od dawna nie piła, a na pewno nie tak dużo, jak tamtego wieczora w Hogsmeade, kiedy świętowali koniec roku. Czy wczoraj coś piła? Gdzie w ogóle wczoraj była? Chyba na jakiejś imprezie. I chyba alkoholu faktycznie tam nie brakowało, ale dlaczego ona piła alkohol…? Po głowie tłukło się jej nazwisko Yaxleyów, ale nie była w stanie zebrać myśli, ani przypomnieć sobie dokładnie, co z tym wspólnego mieli Yaxleyowie. I gdzie była jej różdżka, do cholery?! Nawet w snach do tej pory się z nią nie rozstawała!!!
A potem coś skrzypnęło…
– Co wy tu, kurwa, robicie?!!! Zdenerwowaliście moje świnie!!! Przez was mięso będzie niesmaczne!!!
Darł się ktoś, a każde słowo zdawało się boleśnie wdzierać w głowę, potęgować ból, i do ogólnego absurdu sytuacji dołożyło jeszcze narastającą złość.
!Trauma Ognia
Bolała ją głowa. Naprawdę, naprawdę cholernie bolała ją głowa. Nie miała pojęcia, gdzie jest, dlaczego tu jest i jak się tu znalazła: wiedziała tylko, że światło wdzierające się pod powieki jest za jasne, zapachy za intensywne, a dźwięki za głośne. Zwłaszcza to chrząkanie...
...zaraz.
Chrząkanie?
– Jasny szlag - wymamrotała, powoli siadając i podpierając o coś, co okazało się korytem z, chyba, wodą dla zwierząt. A gdy zdołała zogniskować spojrzenie, przekonała się, że patrzy prosto na świnię, wciśniętą w przeciwny kąt stodoły, albo chlewu, czy czymkolwiek było miejsce, w którym się znaleźli, i chyba niezadowoloną z wizyty nieproszonych gości. Brenna odruchowo sięgnęła ku kieszeni, w poszukiwaniu różdżki… i z pewną konsternacją stwierdziła, że kieszeni nie było tam, gdzie znajdowała się zawsze.
Dlaczego, do diabła, miała na sobie elegancką sukienkę, i dlaczego znajdowała się, najwyraźniej, w jakimś chlewie albo czymś takim?
– To mi się śni? – spytała, może Atreusa, może samą siebie, a potem przycisnęła dłoń do czoła, jakby licząc, że w ten sposób zdoła powstrzymać nieprzyjemne pulsowanie. – Nie czułam się tak… cholera, chyba od tego dnia, kiedy obudziłam się z Tori w wieży astronomicznej…
Ale przecież od dawna nie piła, a na pewno nie tak dużo, jak tamtego wieczora w Hogsmeade, kiedy świętowali koniec roku. Czy wczoraj coś piła? Gdzie w ogóle wczoraj była? Chyba na jakiejś imprezie. I chyba alkoholu faktycznie tam nie brakowało, ale dlaczego ona piła alkohol…? Po głowie tłukło się jej nazwisko Yaxleyów, ale nie była w stanie zebrać myśli, ani przypomnieć sobie dokładnie, co z tym wspólnego mieli Yaxleyowie. I gdzie była jej różdżka, do cholery?! Nawet w snach do tej pory się z nią nie rozstawała!!!
A potem coś skrzypnęło…
– Co wy tu, kurwa, robicie?!!! Zdenerwowaliście moje świnie!!! Przez was mięso będzie niesmaczne!!!
Darł się ktoś, a każde słowo zdawało się boleśnie wdzierać w głowę, potęgować ból, i do ogólnego absurdu sytuacji dołożyło jeszcze narastającą złość.
!Trauma Ognia
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.