Nie ma problemu z robieniem dużych budynków ani hodowaniem egzotycznych roślin, czy np. hodowaniem roślin całorocznie (przecież robią to nawet mugole - czarodziejom powinno być nawet łatwiej). Nigdy jednak, nawet najlepszemu zielarzowi, nie uda się wyhodować w takich warunkach wszystkiego - bo (pomijając już nawet to, że nawet z magią niektóre rzeczy trudno sobie wyobrazić) gry rządzą się prawem przygody i po najbardziej upierdliwe okazy trzeba będzie zawsze wyruszyć w podróż daleką i długą, pokonać przeciwników i napisać balladę o powrocie do domu. Granicę tego jak się tam bawisz, wyznaczyłabym w tym miejscu, gdzie twoja postać zawsze ma odpowiednie składniki, perfekcyjne odpowiedzi i w ogóle to nawali swojej organizacji 20 skrzynek eliksiru, bo ma siedem drzew Wiggen w ogródku, a dobro nigdy się nie kończy, bo kwiaty kwitną zawsze wtedy, kiedy ktoś ich potrzebuje. Ładny opis szklarni nie powinien obdzierać postaci z wyzwań.
A co do tego - ja jestem po prostu człowiekiem straconym w swoim gapiostwie. Uzupełniłam brak i przepraszam. Niestety wypadła ci przy okazji jedynka na kości mistrza gry.