• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Ministerstwo Magii v
1 2 3 Dalej »
[28.09.1972] Identity theft is not a joke | Ambroise & Geraldine

[28.09.1972] Identity theft is not a joke | Ambroise & Geraldine
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#8
20.10.2025, 23:51  ✶  

Wewnątrz Cepheusa Blacka narastało uczucie bezradności tak głębokie, że nawet nie potrafił go nazwać, nie miał już słów na własny los, chciał jedynie dokończyć podpisywanie dokumentów, zamknąć księgi i wreszcie zjeść swoją kanapkę z mielonką, którą od rana trzymał w szufladzie, owiniętą w pergamin. W jego oczach dzień był już skończony, te kilkanaście minut, które dzieliły go od ciszy, wydawały się wiecznością, świat mógł się walić, ministerstwo mogło płonąć, a czarodzieje wdawać się w spory o czystość krwi, ale on pragnął tylko jednego - żeby nikt więcej nie przyszedł do jego biura, by mógł wyjść o względnym czasie. Potem planował wstąpić do sklepu po ziarno dla Coco, jedynego stworzenia, które nigdy go nie oceniało, nie zadawało pytań i nie przynosiło problemów, w przeciwieństwie do kotów odziedziczonych po jego starszej siostrze, a jednak los, jak zawsze, uznał, że jego plany nie miały najmniejszego znaczenia. Ktoś, zapewne jeden z tych wesołych sadystów z departamentu, postanowił zrobić mu dziś drobną złośliwość i przysłał właśnie tę parę. Tych dwoje, przez chwilę patrzył na nich w milczeniu, licząc w myślach do dziesięciu, jak zalecał mu uzdrowiciel. Nie pomogło.

Black zamrugał, a potem zerknął na nich z mieszaniną rezygnacji i niechęci. Czuł, że nie był to przypadek. Złośliwość losu? Nie, raczej czyjaś perfidna satysfakcja. Spojrzał na kobietę jeszcze raz i poczuł znajome ukłucie irytacji, podszyte ledwie zauważalną desperacją, by się stąd jak najszybciej wyrwać. Jedyna córka Gerarda Yaxleya zawsze pojawiała się tam, gdzie panicz Black najmniej jej oczekiwał, a zawsze wtedy, gdy najmniej tego potrzebował. Miał wrażenie, że ilekroć się materializowała, coś musiało się wydarzyć, przede wszystkim chaos, którego Cepheus nienawidził z całego serca. A teraz, teraz jeszcze ten drugi, ten, który zawsze jej kibicował, z tą swoją irytującą aurą samozadowolenia, tak, jakby los specjalnie zebrał dwie osoby, które potrafiły doprowadzić go do wyczerpania zapasów chęci do życia, w mniej niż minutę.

Każdy dzień wyglądał dokładnie tak samo, te same drżące ręce zakochanych, te same zmięte wnioski i identyczne pytania o możliwość zmiany nazwiska. Wszystko, co kiedyś wydawało mu się uporządkowane i eleganckie, dawno zamieniło się w biurokratyczny koszmar, którego nie dało się już usprawiedliwić nawet obowiązkiem wobec tradycji. I jeszcze to „Pani.”, cisza, która po tym zapadła, była niemal namacalna. Cepheus patrzył na nią przez chwilę, próbując pojąć, z jakiego powodu ktoś mógłby poślubić istotę o tak nieprzyjemnym usposobieniu. Nie trzeba było być geniuszem, by zrozumieć, że stojący obok niej mężczyzna musiał wyjątkowo nie dbać o własne bezpieczeństwo albo cierpliwość, albo - co Cepheusowi wydawało się najlogiczniejsze - być równie zły, jeśli nie gorszy.

Dopiero teraz zauważył błyszczące obrączki na ich palcach, Black duchu westchnął. „Każda potwora znajdzie swojego amatora” - pomyślał, gdy spojrzał na stojącego obok mężczyznę i bez trudu odgadł, że oto ten wybitny jastrząb postanowił złapać ten wyjątkowy okaz ropuchy w swój, perfidnie wykrzywiony w uśmieszku, dziób. A może to ona go złapała, w końcu była z domu Yaxley, a ta rodzina od pokoleń słynęła z polowań.

- Oczywiście, przepraszam panią, pani Greengrass. - Powiedział z lekkim, zupełnie nieprzypadkowym naciskiem na słowo „pani” i odrobiną złośliwej satysfakcji, chciał dać jej do zrozumienia, że owszem, zapamiętał poprawkę, a nawet wiedział, jakim nazwiskiem powinien się do niej zwracać.

Kobieta zmrużyła oczy, zapewne wyczuwając nutę złośliwości w jego głosie, ale Cepheusowi było już wszystko jedno, chciał tylko, żeby zniknęli, zanim kanapka całkiem przestanie nadawać się do jedzenia. Cepheus kiwnął głową bez entuzjazmu, odsunął na bok plik innych dokumentów i wyciągnął pióro, które zdążył odłożyć na bok, miał za sobą zbyt wiele podobnych rozmów, by jeszcze przejmować się ich tonem. Jego myśli szybko powędrowały w kierunku, z którego sam nie był z siebie dumny, i gdyby ktoś teraz zapytał Cepheusa, czym jest piekło, odpowiedziałby, że to nie ogień, a biurokracja. Zamiast tego postanowił przejść do rzeczy, jak przystało na urzędnika, który pragnął świętego spokoju.

- Naturalnie. - Odparł spokojnie, choć w środku aż gotował się z irytacji, w jego głowie kłębiły się słowa, których nie mógł wypowiedzieć - o niesprawiedliwości losu, o głupocie ludzkiej, o tym, że świat naprawdę nie ma litości dla tych, którzy po prostu chcieliby raz wyjść o czasie. - W takim razie… Proszę panią. - Powiedział, z kolejnym lekkim, zupełnie nieprzypadkowym naciskiem - I pana, rzecz jasna, o okazanie wymaganych dokumentów. - Było to już dziś siódme „dopełnienie formalności”, Black przez chwilę walczył z pokusą, by po prostu podpisać, co trzeba, bez zadawania pytań, ale poczucie urzędniczego obowiązku, bądź raczej resztki przyzwoitości, zwyciężyły.


Bard: Cornelius Lestrange
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambroise Greengrass-Yaxley (2163), Bard Beedle (1758), Geraldine Greengrass-Yaxley (1917)




Wiadomości w tym wątku
[28.09.1972] Identity theft is not a joke | Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 17.10.2025, 21:29
RE: [28.09.1972] Identity theft is not a joke | Ambroise & Geraldine - przez Bard Beedle - 17.10.2025, 21:39
RE: [28.09.1972] Identity theft is not a joke | Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 17.10.2025, 22:06
RE: [28.09.1972] Identity theft is not a joke | Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 17.10.2025, 22:37
RE: [28.09.1972] Identity theft is not a joke | Ambroise & Geraldine - przez Bard Beedle - 17.10.2025, 23:02
RE: [28.09.1972] Identity theft is not a joke | Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 20.10.2025, 16:50
RE: [28.09.1972] Identity theft is not a joke | Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 20.10.2025, 22:42
RE: [28.09.1972] Identity theft is not a joke | Ambroise & Geraldine - przez Bard Beedle - 20.10.2025, 23:51
RE: [28.09.1972] Identity theft is not a joke | Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 21.10.2025, 10:10
RE: [28.09.1972] Identity theft is not a joke | Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 21.10.2025, 16:40
RE: [28.09.1972] Identity theft is not a joke | Ambroise & Geraldine - przez Bard Beedle - 21.10.2025, 18:18
RE: [28.09.1972] Identity theft is not a joke | Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 21.10.2025, 19:19
RE: [28.09.1972] Identity theft is not a joke | Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 27.10.2025, 12:21

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa