22.10.2025, 15:44 ✶
- No cóż... jeśli nie trafię albo zajmie mi to zbyt dużo czasu, będę musiała po prostu porwać do tańca księdza - stwierdziła Brenna, tak na wpół żartem, bo jednak tutaj akurat nie zależało jej na pchaniu się na parkiet aż tak bardzo: jeśli akurat organizowała jakąś imprezę, wyciągała gości do tańca z wielką chęcią, ale i nie musiała robić tego tutaj.
„Na wpół”, bo wizja zaciągnięcia Sebastiana do grona tancerzy wydawała się całkiem zabawna.
Omal nie powiedziała czegoś w rodzaju, że nie chciałaby zepsuć mu planów, ale Victoria była niższa i z pewnością lżejsza od niej – ugryzła się jednak w język w ostatniej chwili, bo to był Atreus. Prawdopodobnie potraktowałby to jako formę wyzwania.
– Mam chociaż nadzieję, że nie w poblisku ogniska. Jezioro mogę ostatecznie przeżyć. I naprawdę, zadowolisz się dwoma? – zdziwiła się odnośnie drinków. Swój kieliszek trzymała wciąż w dłoni, rzeczywiście gotowa mu go oddać, gdy już upora się ze swoim. Niezainteresowana alkoholem za to zaczęła wodzić spojrzeniem po gościach, trochę z nawyku, a trochę faktycznie zaintrygowana, czy dostrzeże tu kogoś, o kim ostatnio krążyły plotki, że z Atreusem się pobił, odbił mu jakąś dziewczynę albo ograł w karty.
– Znasz w ogóle pana młodego? – spytała, gdy jej wzrok na moment zatrzymał się na jeszcze pustym stole, gdzie zaraz mieli zasiąść młodzi. – Nie wiem jeszcze, z kim nie chciałbyś usiąść, ale podejrzewam, z kim byś chciał. Basiliusa porwała dziś do głównego stołu Millie.
Brenna przystanęła przy stoliku i trąciła palcem wolnej dłoni plakietkę, upewniając się, że wypisano na niej jej nazwisko.
„Na wpół”, bo wizja zaciągnięcia Sebastiana do grona tancerzy wydawała się całkiem zabawna.
Omal nie powiedziała czegoś w rodzaju, że nie chciałaby zepsuć mu planów, ale Victoria była niższa i z pewnością lżejsza od niej – ugryzła się jednak w język w ostatniej chwili, bo to był Atreus. Prawdopodobnie potraktowałby to jako formę wyzwania.
– Mam chociaż nadzieję, że nie w poblisku ogniska. Jezioro mogę ostatecznie przeżyć. I naprawdę, zadowolisz się dwoma? – zdziwiła się odnośnie drinków. Swój kieliszek trzymała wciąż w dłoni, rzeczywiście gotowa mu go oddać, gdy już upora się ze swoim. Niezainteresowana alkoholem za to zaczęła wodzić spojrzeniem po gościach, trochę z nawyku, a trochę faktycznie zaintrygowana, czy dostrzeże tu kogoś, o kim ostatnio krążyły plotki, że z Atreusem się pobił, odbił mu jakąś dziewczynę albo ograł w karty.
– Znasz w ogóle pana młodego? – spytała, gdy jej wzrok na moment zatrzymał się na jeszcze pustym stole, gdzie zaraz mieli zasiąść młodzi. – Nie wiem jeszcze, z kim nie chciałbyś usiąść, ale podejrzewam, z kim byś chciał. Basiliusa porwała dziś do głównego stołu Millie.
Brenna przystanęła przy stoliku i trąciła palcem wolnej dłoni plakietkę, upewniając się, że wypisano na niej jej nazwisko.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.