23.10.2025, 21:41 ✶
Nie ma tu żadnego ognia, powiedziała sobie Brenna, wstając. Żadnych płomieni. Żadnego syczenia. Jedynie echo. Zdaniem Philippy miało zaraz przejść i nie wzbudzało już takiej paniki, jak wcześniej, prawda?
Żadnego ognia.
Tylko koguty. Świnie. Ach i tak, farmer nacierający na Atreusa z grabiami. Bo kiedy wreszcie zdołała się pozbierać – przynajmniej na tyle, by przybrać postawę mniej więcej właściwą homo sapiens, chociaż jej głowa ciągle pulsowała bólem, i naprawdę Brenna marzyła głównie o tym, żeby usiąść gdzieś w ciszy i wypić szklankę (albo wiadro) wody – właśnie to ujrzała. Bulstrode’a umykającego spod grabi, na tyle szybko, by nie oberwać zębami, ale nie dość, by nie oberwać wcale, i później wymierzającego rolnikowi kopniaka w brzuch. I to ją trochę otrzeźwiło, zmuszając, by wzięła się w garść i otrząsnąć z chwilowej paniki.
Prawdopodobnie gdyby się nad tym zastanowiła, dotarłoby do niej, że istniały bardzo, bardzo duże szanse, że Atreus wyprowadził cios pierwszy. No i że w sumie wpakowali się najwyraźniej właścicielowi tej ziemi do budynku gospodarczego – cholera wie, co im strzeliło do głów, może teleportowali się tutaj zamiast gdzieś indziej, bo to chyba jednak nie był sen. Nic dziwnego, że gospodarz się na nich wkurzył. Ale zastanawianie się nad czymkolwiek, no dobrze, może poza tym, dlaczego ludzie jedzą mięso, w tej chwili trochę przerastało możliwości umysłowe Brenny.
Dlatego zareagowała dość instynktownie, i kiedy Atreus odepchnął od siebie mężczyznę kopniakiem, a ten upuścił z wrażenia grabie, i te upadły w miarę blisko niej, spróbowała je odkopać poza zasięg rolnika, który zgiął się w pół z bólu, ale zdawał się zezować za swoją „bronią”…
AF, czy odkopię grabie, czy tylko się poślizgnę i wyjebię.
Żadnego ognia.
Tylko koguty. Świnie. Ach i tak, farmer nacierający na Atreusa z grabiami. Bo kiedy wreszcie zdołała się pozbierać – przynajmniej na tyle, by przybrać postawę mniej więcej właściwą homo sapiens, chociaż jej głowa ciągle pulsowała bólem, i naprawdę Brenna marzyła głównie o tym, żeby usiąść gdzieś w ciszy i wypić szklankę (albo wiadro) wody – właśnie to ujrzała. Bulstrode’a umykającego spod grabi, na tyle szybko, by nie oberwać zębami, ale nie dość, by nie oberwać wcale, i później wymierzającego rolnikowi kopniaka w brzuch. I to ją trochę otrzeźwiło, zmuszając, by wzięła się w garść i otrząsnąć z chwilowej paniki.
Prawdopodobnie gdyby się nad tym zastanowiła, dotarłoby do niej, że istniały bardzo, bardzo duże szanse, że Atreus wyprowadził cios pierwszy. No i że w sumie wpakowali się najwyraźniej właścicielowi tej ziemi do budynku gospodarczego – cholera wie, co im strzeliło do głów, może teleportowali się tutaj zamiast gdzieś indziej, bo to chyba jednak nie był sen. Nic dziwnego, że gospodarz się na nich wkurzył. Ale zastanawianie się nad czymkolwiek, no dobrze, może poza tym, dlaczego ludzie jedzą mięso, w tej chwili trochę przerastało możliwości umysłowe Brenny.
Dlatego zareagowała dość instynktownie, i kiedy Atreus odepchnął od siebie mężczyznę kopniakiem, a ten upuścił z wrażenia grabie, i te upadły w miarę blisko niej, spróbowała je odkopać poza zasięg rolnika, który zgiął się w pół z bólu, ale zdawał się zezować za swoją „bronią”…
AF, czy odkopię grabie, czy tylko się poślizgnę i wyjebię.
Rzut PO 1d100 - 31
Slaby sukces...
Slaby sukces...
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.