- Jakby kogoś interesowało za czym przepadasz. - Wróciła spojrzeniem z sufitu, gdzie jeszcze chwilę wcześniej można było zauważyć ducha. Najwyraźniej Marta nie miała ochoty na dalsze towarzystwo - a szkoda, mogłaby odwrócić jego uwagę od niej. Teraz jednak została sama, skazana na oddychanie tym samym powietrzem. Widziała, że sprawiało mu to satysfakcję, i chociaż chciała być obojętna, nie reagować - to nie potrafiła. Za bardzo ją denerwował. Nie powinna pozwalać emocjom tak łatwo przejmować nad sobą władzy, raczej jej się to nie zdarzało, raczej potrafiła z tym walczyć, ale ten uśmiech doprowadzał ją na skraj i nic nie mogła z tym zrobić. To powodowało jeszcze większą irytację.
- Możemy to sprawdzić. - Za cholerę nie chciała tego sprawdzać, bo wiedziała, jak się to może skończyć, ale nie mogła tak łatwo odpuścić, nie kiedy chodziło o niego. Jeśli teraz pozwoli mu na to, żeby dopiął swego, to będzie tylko gorzej, a i tak już nie do końca potrafiła sobie z nim radzić. Wiedziała, że jest na przegranej pozycji, analizowała wszystkie możliwości w swojej głowie i miała naprawdę bardzo niskie szanse na to, aby ktoś uwierzył w jej słowa. Starała się jednak nie dać tego po sobie poznać, wolała brnąć, udawać, że nie widzi tego, jak rysuje się sytuacja, byle tylko nie dać mu tej satysfakcji. Zalazł jej za skórę, robił to od dawna, nie mogła się ugiąć, bo to by oznaczało, że przegrała, a ona nie znosiła przegrywać.
- Plotki umierają równie szybko, co się piszą, jutro zobaczą Cię z kimś innym i o mnie zapomną. - Starała się brzmieć pewnie, ale na pewno nie chciała dopuścić do tego, żeby ktokolwiek pozwolił sobie na takie insynuacje, to by ją przerosło. Musiała dawać przykład, jeśli ktoś w ogóle pomyślałby o tym, że ona mogłaby robić coś, z nim, tutaj. Przymknęła oczy, to naprawdę było dla niej zbyt wiele.
Czuła, że jest zadowolony z tego do jakiego stanu ją doprowadził, nie udało jej się tego ukryć, co tylko jeszcze bardziej ją irytowało. Była zła na niego i na siebie - że nie potrafiła zapanować nad swoją reakcją.
Kolejne słowa, które padały z jego ust tylko pogarszały sytuacje. Ponownie otworzyła oczy, wbiła w niego swoje spojrzenie. - Nie mów mi co mam robić. - Uniosła nieco ton głosu, co tylko potwierdzało tezę, że była naprawdę wkurzona, rzadko kiedy zdarzało jej się tak robić.
Podniosła się na palcach, chciała znaleźć się nieco wyżej. - Nie powinieneś. - Wysyczała przez zęby, jej twarz się zaczerwieniła, co również było oznaką tego, że się zdenerwowała.
Opadła na pięty, nie miała chyba innego wyjścia, jak tylko mu przytaknąć, co ponownie wzbudziło w niej irytację. - Tak, ale pożałujesz tego. - W tej chwili może i miał nad nią przewagę, ale nie miała zamiaru mu tego zapomnieć, Prue była okropnie pamiętliwa.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control