Nie zdążyła sięgnąć po zapalniczkę, Benjy ją uprzedził, odpalił jej papierosa, podziękowała mu za to skinięciem głowy. Zaciągnęła się dymem, powoli, przymknęła na moment oczy, dym przyjemnie drapał ją w gardle, przyniósł to czego oczekiwała - chwilowe uspokojenie. Nie był to może szczególnie zdrowy nawyk, ale działał, w tej chwili to było najbardziej istotne. Przyniósł jej to, czego oczekiwała, chociaż nadal jakoś samoistnie wracała do sytuacji sprzed momentu. To był jej problem, nie potrafiła sobie łatwo odpuszczać, nie kiedy czuła, że zachowała się nieodpowiednio.
- Powinnam, w końcu słowa są narzędziem, które z pozoru wydaje się mało szkodliwe, jednak to one potrafią docierać najgłębiej. - Co najgorsze, zdawała sobie z tego sprawę, potrafiła wracać do zdań, które usłyszała kilkanaście lat temu, niektóre z nich tak bardzo zapadały w pamięć. Czasem wypowiedziane przez zupełnie obce osoby, a nadal się nad nimi zastanawiała. Powinna brać odpowiedzialność za słowa, które opuszczały jej usta, właśnie dlatego zazwyczaj raczej stała gdzieś z boku, długo obserwowała nim pozwalała sobie na rzucanie opinii.
Zdarzyło się, i chyba docierało do niej dlaczego tak się stało. To było gorsze, bo niby wszystko co się między nimi działo było klarowne, a jednak powoli za bardzo się w tym zatracała. Słowa, które z siebie wypluła były odruchem obronnym, nie chciała chyba podkreślać tego, że jej zależało, być może za bardzo, bo przecież nie mogła do tego dopuścić. Wiedziała, że strata może w nią mocno uderzyć, a i tak brnęła w to dalej, nie potrafiła przestać, nie sądziła zresztą, że miała na tyle silną wolę. Nie, jeśli chodziło o niego.
- Nie jest to szczególnie pocieszające, Benjy. - Jasne, tak jak stwierdził zawsze mogło być gorzej, ale ona jednak wolała sięgać po to co najlepsze. Powinien o tym wiedzieć, ba - na pewno wiedział, czuła, że próbuje po prostu nieco zmienić jej tor myślenia.
Czuła jednak, że to jedno nieprzemyślane słowo niosło ze sobą większy ciężar niż się mogło wydawać, chyba przypomniało im o tym, w jakiej sytuacji się znajdowali, że to nie miało trwać wiecznie, nawet jeśli było im ze sobą wyjątkowo dobrze. Kiedyś pewnie będą musieli do tego wrócić.
- Zresztą to jest chyba całkiem jasne, że tytuł kolegi brata już dawno Cię nie dotyczy. - Kiedy był kolegą jej brata przy okazji w jej myślach miał również miano wielkiego dupka, którego wolała unikać, a teraz ceniła sobie jego obecność, a nawet nie do końca umiała sobie wyobrazić to, że miałby zniknąć, chociaż to było nieuniknione.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control