Próbowała zebrać się w sobie, nie dać mu ponownie przejąć kontroli nad całą sytuacją. Nie było to łatwe, bo zdecydowanie potrafił wyprowadzać z równowagi, nie był to jednak dzień, w którym zamierzała mu na to pozwolić. Jeszcze chwila, a znajdzie się w dormitorium, będzie mogła zapomnieć o tym, że go spotkała. Nie mogła jednak zignorować tego, co widziała, a że już znalazła się przed nim to kontynuowała tę farsę. Wypuścił dym w jej kierunku, udała, że tego nie zauważyła, chociaż wiedziała, że na pewno będzie śmierdzieć zapachem tych fajek.
Powieka jej drgnęła kiedy nazwał ją kochaniem. Miała chęć zareagować, powiedzieć, żeby nie mówił do niej w ten sposób, jednak się przed tym powstrzymała. Wiedziała do czego zmierzał, wiedziała co chciał osiągnąć, starała się być więc oazą spokoju, jednak jak zawsze zdradzały ją oczy, z których można było odczytać jak okropnie się irytowała.
- Nie zawsze aktor może wybrać sobie publikę. - Nie bez powodu nazwała go aktorem, miała wrażenie, że przez większą część dnia nosił maskę, był pozerem, który starał się utrzymać swoją pozycję złotego chłopca, kiedy pod spodem kryło się zepsucie, nic więcej.
Nie wątpiła w to, że łatwo było pozwolić mu się zaczarować. Miał w sobie coś takiego, że chciało się słuchać słów padających z jego ust, czekało się na kolejne żarty, ale ona na to nie reagowała. Wiedziała, że to tylko gra, być może była uprzedzona, jednak nie brało się to z niczego. Tacy jak on mieli gdzieś ludzi jej pokroju, liczył się tylko status społeczny i ewentualne profity ze znajomości, gdy opuszczą Hogwart zapewne nigdy się już nie spotkają. Ktoś załatwi mu stołek na jakimś wysokim stanowisku, aby tatuś był z niego dumny. Nie musiał na nic zapracować, wszystko miał podsunięte pod nos, w przeciwieństwie do takich jak ona.
- Wielka szkoda, gdybym wiedziała, że to tylko Ty to nie marnowałabym swojego czasu na to, żeby tutaj podejść. - Raczej ominęłaby to miejsce szerokim łukiem, by nie doprowadzić do konfrontacji. Zazwyczaj sporo ją one kosztowały, mimo, że starała się udawać, że nie ruszają ją jego słowa, to jednak było zupełnie inaczej, działał jej na nerwy, nie potrafiła wyzbyć się tego, co do niej mówił ze swojej pamięci. Był to jeden z tych momentów, kiedy wolałaby, aby jej przypadłość nie wiązała się z bardzo dokładnym zapamiętywaniem.
Próbował ją wystraszyć? Być może. Nie zamierzała jednak okazywać strachu. - Nie ma takich płomieni, których nie dałoby się ugasić. - Najwyraźniej nie zamierzała jeszcze odwrócić się na pięcie i odejść, wręcz przeciwnie była gotowa na to, co miało nadejść, chciała zobaczyć na co go stać, skoro już próbował ją ostrzegać.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control