W tej chwili żałowała, że poprosiła tylko o wodę, chętnie sięgnęłaby po coś mocniejszego, jednak wiedziała, że to nie była odpowiednia pora, obawiała się, że zbyt szybko znalazłaby się w tym śmiesznym stanie, który powodował, że zmysły nieco się rozmazywały. Może faktycznie pomogłoby jej to nieco ukoić nerwy, uspokoić się, ale nie tędy droga. Jeszcze nie. Później na pewno skorzysta z lokalnych specjałów, chociaż wiedziała, że musi być ostrożna, zważając na to, co inni mówili o gościnności gospodarzy.
- Nie byłoby lepiej. - Miał rację, gdyby w tamtej chwili zaczęła dokonywać dogłębnej analizy słów, które miała wypowiedzieć w swojej głowie, to wyglądałoby jeszcze gorzej. Powinna reagować szybciej, składać wszystko szybciej, jednak gdy pojawiało się zbyt wiele zmiennych, to cóż - nie do końca jej się to udawało. Tak już miała. Właśnie dlatego nie lubiła spotkań towarzyskich, szczególnie takich, w których mogły pojawić się osoby, których nie spodziewała się widzić, czynniki, których nie brała pod uwagę w swoich równaniach.
Zauważyła, że kiedy Benjy nie chciał się nad czymś rozwodzić to milczał, nie ignorował jej słów, widziała, że słuchał tego, co miała do powiedzenia, jednak nie mówił nic. Spodziewała się z czym się to łączyło. Ta rozmowa mogła obrać nieodpowiednie tory, może więc lepiej, że jej nie kontynuowali, bo mieli się tu po prostu dobrze bawić. Na chwilę być jak te wszystkie inne pary, dla których podobne wyjścia nie były niczym wyjątkowym. Podskórnie jednak czuła, że tutaj nie pasują, nawet jeśli próbowali udawać, że jest inaczej.
- Tylko popatrz do czego doprowadziły nas te rozmowy. - Wystarczyło piętnaście lat, aby zupełnie się zmienili, każde z nich było dość mocno poturbowane przez przeszłość, takie doświadczenia nieco zmieniały podejście, pozwalały patrzeć szerzej, widzieć więcej. - Poczekał, a ostatnio nawet się chyba zatrzymał. - Przynajmniej tak czuła, jakby dostali jakąś dziwną szansę od losu, aby chociaż przez chwilę mogli nacieszyć się swoją obecnością. W końcu jednak będzie musiał znowu się ruszyć, tego zaczynała powoli się obawiać.
- Wiem, tak akurat miałeś od zawsze, to się nie zmieniło. - Niektórych cech nie można się było pozbyć. Nawet perypetie życiowe na to nie wpływały. Kiedyś okropnie jej to w nim przeszkadzało, aktualnie uważała to za całkiem urocze, że tak bardzo lubił podkreślać swoją pozycję i dominację nad innymi.
Udało im się powoli zacząć odbiegać od tematu, który pewnie kiedyś do nich wróci, tak właściwie to spodziewała się, że raczej niedługo, bo przecież nie mieli wiele czasu, właściwie każdy dzień mógł okazać się ostatnim, miała tego świadomość, chociaż nie była na to gotowa.
- Mnie nie do końca fascynowali. - Sięgnęła po szklankę z wodą i upiła z niej niewielki łyk, musiała zwilżyć usta, czuła też suchość w gardle, pewnie z nerwów, które jej jeszcze przed chwilą towarzyszyły. - Zupełnie nie rozumiem pasjonatów sztuki, czy artystów, może to nie najlepiej o mnie świadczy. - Ale była przecież ich zupełnym przeciwieństwem - nie chodziła z głową w chmurach, nie szukała jakichś znaków, przenośni. Była naukowcem, dla którego najważniejsze były fakty, a jakoś jednak udało jej się zaprzyjaźnić z kustoszką sztuki.
- Jeszcze potrafię zrozumieć chęć utrwalenia chwili, przeniesienie jej na płótno, ale te bardziej awangardowe dzieła? To zupełnie do mnie nie przemawia. - Najwyraźniej mieli co do tego podobne podejście. - Być może jesteśmy zbyt racjonalni, by widzieć więcej. - Skoro istniała pewna grupa ludzi, która faktycznie mogłaby opowiadać o takich pierdołach godzinami, to na pewno się czymś od nich różniła, świat potrzebował też i takich ludzi, dzięki nim był bardziej kolorowy.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control