• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna Carkitt Market [10.09.72] She give me life, twice

[10.09.72] She give me life, twice
Technically Alive
Pod dłutem nie umiera,
tylko zmienia imię.
wiek
20
sława
IV
krew
czysta
genetyka
ghoul
zawód
rzemieślnik
Wygląda jak ktoś, kto zapomniał, że kiedyś żył. Jego skóra ma barwę chłodnego popiołu, a rude włosy, splątane i matowe, płoną w świetle świec jak zgaszona miedź. Twarz szczupła, o ostrych rysach, przypomina bardziej wyrzeźbione drewno niż ludzką tkankę, a duży, wyrazisty nos nadaje jej uporu i charakteru. Oczy ma jasne, blade jak poranny dym, patrzą uważnie, lecz jakby z innego miejsca niż reszta jego ciała. Ruchy są ostrożne, ciche, niemal bezgłośne, jakby bał się, że każdy dźwięk mógłby coś obudzić. Dłonie ma chude, z drobnymi nacięciami, zawsze pachną drewnem, woskiem i kurzem. Ubrany skromnie, w ciemne tkaniny przesiąknięte zapachem warsztatu, wygląda jak cień rzemieślnika, który nigdy nie odszedł z miejsca pracy. W jego postawie jest pokora, ale i ciężar. Nawet w bezruchu widać w nim napięcie, które nie zna ukojenia. Kiedy zaś podnosi wzrok, ma się wrażenie, że widzi więcej, niż ktokolwiek chciałby, by zobaczył.

Savaš Gregorovitch
#3
26.10.2025, 15:55  ✶  

- Boję się, że przestaniesz pytać. Głos zabrzmiał obco, jakby należał do kogoś innego. Nie wiedział, czy chciał to powiedzieć, czy tylko wypowiedział myśl, zanim zdołał ją zatrzymać. Czuł, jak z każdym słowem powietrze w gardle staje się gęstsze, a język cięższy. Miał wrażenie, że mówi w miejscu, w którym dźwięk nie powinien istnieć. Nie potrafił utrzymać spojrzenia. Oczy błądziły po przestrzeni, zatrzymując się na drobiazgach. Na krawędzi stołu, rysie w desce, odprysku lakieru na ladzie. Zawsze tak robił, kiedy nie wiedział, czy patrzy na człowieka, czy na cień po człowieku. Palce drgnęły, zanim pomyślał. Sięgnął po księgę. Ciężar okładki był znajomy, uspokajający. Ciepło skóry pod palcami wydało mu się jednak zbyt żywe, jakby dotykał czegoś, co właśnie przestało oddychać. Otworzył tom ostrożnie, starając się, by dźwięk nie był zbyt głośny. Papier pachniał kurzem, olejem i czymś słodki, może klejem, może rozkładem.

Prześlizgnął spojrzeniem po liniach run. Kiedyś znał ich znaczenie, teraz widział tylko układ kresek, zbyt symetrycznych, zbyt idealnych, żeby nie drżeć. Niektóre znaki zdawały się poruszać, ale wiedział, że to strach. Oczy piekły, oddech miał płytki. - Powiedziałaś, że kazał ci coś zrobić. - szepnął. - Runę? Przez chwilę wsłuchiwał się w echo własnego głosu. Zawsze wydawało mu się, że mówi za głośno. Każde słowo mogło coś obudzić. Wspomnienie, obraz, dźwięk, który nie należał do niego. Podniósł wzrok na pergamin. Wzory przypominały mu coś, czego nie potrafił nazwać, może rysunek z dzieciństwa, może bliznę. Zmarszczył brwi i spróbował przypomnieć sobie, gdzie wcześniej widział podobny kształt. Nie potrafił. Myśli mieszały się z obrazami, które nie należały do teraźniejszości. - Była jak ta? - wymówił prawie bezgłośnie, jakby testował brzmienie pytania. Poczuł, jak w kark wpełza chłód. To nic, zwykły przeciąg; uspokajał się we własnych myślach. Ale powietrze nie poruszyło płomienia. Zacisnął palce, by przestały drżeć. - On ci to kazał - powiedział znów, już ciszej, bardziej do siebie. Teraz już nie pytał, teraz już widział. - Ale po co? Słowa rozeszły się po sklepie jak para, powoli, bez echa. Wertował strony, patrząc i licząc kolejne paginy. Treść tych tych wielkoruskich ksiąg miał wtłoczoną w pamięć, jedynie szukał właściwego rozdziału. Wskazywał na kolejne symbole, cichym pomrukiem pytając jakby czy może przypominała tę, albo chociaż tę? Dociskając wciąż czerwone od gęstej zawiesiny, którą go oblali, dłonie do okładki, jakby chciał zatrzymać coś w środku. Chciał przestać o tym myśleć, ale obrazy nie znikały. Zawsze wracały, dźwięk, zapach, gest. Nigdy nie był pewien, co z tego jest wspomnieniem, a co snem. Spojrzał na swoje dłonie. Były zbyt blade, zbyt spokojne. Czasem wydawało mu się, że już dawno powinny przestać drżeć, a jednak drżały. Nie był pewien, czy wciąż się bał jej, czy jego.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Larisa Gregorovitch (1852), Savaš Gregorovitch (3138)




Wiadomości w tym wątku
[10.09.72] She give me life, twice - przez Savaš Gregorovitch - 18.10.2025, 00:42
RE: [10.09.72]She give me life, twice - przez Larisa Gregorovitch - 20.10.2025, 05:19
RE: [10.09.72] She give me life, twice - przez Savaš Gregorovitch - 26.10.2025, 15:55
RE: [10.09.72] She give me life, twice - przez Larisa Gregorovitch - 28.10.2025, 02:46
RE: [10.09.72] She give me life, twice - przez Savaš Gregorovitch - 31.10.2025, 13:05
RE: [10.09.72] She give me life, twice - przez Larisa Gregorovitch - 08.12.2025, 00:55
RE: [10.09.72] She give me life, twice - przez Savaš Gregorovitch - 13.01.2026, 03:23
RE: [10.09.72] She give me life, twice - przez Larisa Gregorovitch - 14.01.2026, 04:02
RE: [10.09.72] She give me life, twice - przez Savaš Gregorovitch - 01.03.2026, 23:12
RE: [10.09.72] She give me life, twice - przez Larisa Gregorovitch - 30.03.2026, 06:43
RE: [10.09.72] She give me life, twice - przez Savaš Gregorovitch - 06.04.2026, 23:58

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa