Nie spodziewała się tego, że końcówka dnia okaże się być dla niej taka irytująca, jak wiadomo jednak nie można chwalić dnia przed zachodem słońca. Jak widać na załączonym obrazku, zawsze istniała możliwość, że coś pójdzie nie tak. Nie spodziewała się spotkać akurat jego, nie była na to przygotowana, być może też nieco straciła swoją czujność, bo była wyjątkowo zadowolona z tego, co udało jej się dzisiaj zrobić. Oczywiście, gdy dostrzegła kto był odpowiedzialny za zamieszanie, które zwróciło jej uwagę mina jej zrzedła, no i zaczęła wracać do swojego zwyczajowego zachowania, nie miała zamiaru pokazywać, że była dzisiaj w wyjątkowo dobrym nastroju, podejrzewała, że to również mogło zwrócić na nią niepotrzebną uwagę. Nie mogła pozwolić sobie na brak czujności, nie w jego obecności, na pewno by to wykorzystał. Dlatego też od razu zmieniła jej się postawa, twarz przybrała wyraz raczej obojętny, a w oczach pojawiły się iskry, była gotowa na ewentualną konfrontację.
- Możesz tak to sobie tłumaczyć, chociaż powinieneś już wyłapać, że raczej nie jestem fanką Twojego kunsztu aktorskiego. - Nigdy nie ukrywała tego, że za nim nie przepada, zresztą reagowali na siebie w ten sam sposób. Znalazła się tu zupełnym przypadkiem, no nie zupełnym, znalazła się tutaj przez to, że postanowił pizdnąć miotłą w murek, co zwróciło jej uwagę.
- Nie do końca się z tym zgadzam, ale jeśli dzięki temu czujesz się lepiej, to sobie to wmawiaj. - Najwyraźniej potrzebował się nieco podbudować, w jej oczach Rookwood był zupełnie nieinteresujący. Wzbudzał w niej raczej odrazę, a przynajmniej to, co sobą reprezentował. Nie był osobą, z którą chciałaby mieć do czynienia, zresztą Prue nie bez powodu trzymała się z dala od ludzi. Mało kto był w stanie ją zrozumieć, nie dawała też ludziom na to zbyt wielkich szans, bo od zawsze trzymała się raczej z boku, miała swoje księgi i to jej wystarczało.
- Nie potrzebuję podziękowań. - Nie robiła tego po to, aby ktoś był jej wdzięczny za to, że mu pomogła. Spełniała po prostu swoje obowiązki, to nigdy nie było nic więcej. Zresztą najchętniej trzymałaby się od wszystkich dziwnych sytuacji z daleka, ale nie zawsze było to możliwe ku jej niezadowoleniu. Nie należała do osób, które lubiły rzucać się w oczy, a przez funkcję, którą pełniła czasem musiała to robić, przez co też musiała rozmawiać z ludźmi, z którymi często nie miała ochoty rozmawiać.
- To, że największe gwiazdy ich nie zauważają wcale nie oznacza, że inni tego nie robią, bo jednak istnieją i bez nich świat nie wyglądałby jak należy. To co dla jednych jest nudą, dla innych może być jej zupełnym przeciwieństwem. - Rozumiała jego aluzję, najwidoczniej zamierzał w nią uderzyć tym komentarzem, nawet trochę zabolało, tyle, że z drugiej strony, co właściwie o niej wiedział? Nic. Nie miał pojęcia co kryła pod tą maską, którą zakładała. Nie miał pojęcia kim właściwie była i lepiej, aby tak zostało. Nie pokazywała praktycznie nikomu tego, co się w niej kryło, nie tłumaczyła skąd wynikały jej dziwactwa, przywykła do tego, że zdarzało się, że dzieciaki wytykały ją palcami, już niedługo się to skończy. Wierzyła, że kiedy w końcu opuści szkolne mury znajdzie swoje miejsce, zrozumienie, którego potrzebowała, ale nigdy o tym nie wspominała.
- Niektórzy pewnie tak mają, są też tacy, którzy woleliby, aby nikt ich nie zauważał, i nie wiedział o ich istnieniu. - Zapewne jego umysł nie mógł tego pojąć, ale istniały osoby, które potrzebowały tylko i wyłącznie świętego spokoju, tak - miała na myśli takich jak ona, wyrzutków, którym nie odpowiadało to, że ktokolwiek ich zauważał.
- Nie Rooky, jesteś wspaniały, niezastąpiony, masz ogromny hart ducha, każdy chciałby być taki jak Ty, arogancja? Kto by Cię o nią podejrzewał, to tylko pewność siebie, którą powinien się cechować młodzieniec z dobrego domu. - Nie zamierzała dać mu tego, czego oczekiwał. Nie powiedziała tego, co chciał usłyszeć, chociaż w tonie jej wypowiedzi dało się usłyszeć ironię. Gardziła nim, jego podejściem, i nigdy tego nie ukrywała.
- Bardziej Rookwood nie radzi sobie z gniewem, niszczy szkolne mienie, nie potrafi nad sobą panować i dopisek warto mu się przyjrzeć, na pewno ktoś się tym zainteresuje, a może nawet informacja pójdzie dalej. - Tatuś na pewno byłby z niego dumny, jak godnie reprezentuje ich rodzinę w szkole. Palenie tytoniu - tym pewnie nikt by się nie przejął.
- Och, nie zamierzam, wręcz przeciwnie. Uwielbiam je do nich wpisywać. - Zbierała dane, notowała wszystko, aby nic jej nie umknęło, czekała tylko na odpowiedni moment, aby mogła to wszystko wykorzystać, nie znał dnia, ani godziny, tak właściwie to nie wkurzył jej jeszcze tak bardzo, aby zamierzała tego użyć przeciwko niemu. Wolała jednak zostawić sobie furtkę, gdyby tak się stało.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control