Robiła to z zasady, skoro mogła się postawić, to wybierała taką drogę, było to poniekąd niczym walka z wiatrakami, nie miała najmniejszej szansy na zwycięstwo, ale najwyraźniej nie przejmowała się tym jakoś specjalnie. Wiedziała, że jest na przegranej pozycji, ale akceptowanie tego, bez przynajmniej prób walki nie było w jej stylu.
- Tak, wierzę w to. - Skrzyżowała sobie ręce na piersiach, nie spuszczając wzroku z jego twarzy nawet na ułamek sekundy. Naprawdę wierzyła w to, że jeśli ktoś coś sobą reprezentuje, to znajdzie się dla niego idealne miejsce w tym popsutym świecie. Bez względu na majątek, nazwisko, czy jeszcze coś innego. Sama zamierzała to sprawdzić, już całkiem niedługo, nie wątpiła w swój sukces, raczej była przekonana o tym, że sami będą o nią zabiegać, mimo, że nie miała tego o czym wspomniał.
- Nie będziesz grał całe życie, w końcu będziesz musiał przestać, a wtedy zobaczysz, że nic z tego, co zrobiłeś nie było prawdziwe, że Ty nie byłeś prawdziwy. - Nie, żeby jej się wydawało iż to zrobi na nim wrażenie, tacy jak on mieli wszystko gdzieś, nie mieli najmniejszego problemu w tym, aby zatracić siebie próbując osiągnąć swój cel, ciekawe, czy jeszcze wiedział kim jest pod tą maską, którą zakładał.
- Świat się zmienia Rooky, niedługo to, co wydaje Ci się oczywiste wcale takie nie będzie. Tacy jak ja zaczęli coraz bardziej się po nim panoszyć, musisz otworzyć oczy, żeby to zobaczyć. - Jasne, nadal trudno było nie zauważać tego podziału, hierarchii jaka istniała od lat, jednak zmiana musiała nadejść prędzej, czy później. Nic nie mogło trwać wiecznie, w końcu komuś zacznie przeszkadzać to, w jaki sposób był kreowany ich świat, już się to działo, ludzie jej pokroju zajmowali coraz wyższe stanowiska, nie ze względu na swoje pochodzenie, a wiedzę.
- Mogą odwrócić zasady gry. - Dodała jeszcze, najwyraźniej mieli na ten temat zupełnie różne zdanie (jakby to była jakaś nowość). Spierali się od zawsze, przerzucali się swoimi mądrościami jedno przez drugie, ale chyba żadne z nich nie chciało tego jakoś bardziej analizować.
Wypuściła głośno powietrze, nie do końca tego się spodziewała. Pojawił się u niej pewien dylemat moralny - nie chciała bowiem dać mu tej przyjemności i zrobić tego, czego chciał, nawet jeśli wiązało się to z wyciągnięciem brudów na jego osobę. - Na pewno znajdę jakąś ciekawszą opcję od Ciebie, wolałabym nie tracić czasu na Twoją osobę. - Bo przecież miała go gdzieś, i jego zachowanie i chociaż naprawdę marzyła o tym, żeby utrzeć mu nos, to musiała znaleźć na to inny sposób.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control