Tak właściwie w każdym momencie ta rozmowa mogła przybrać nie do końca wygodny tor. Prudence więc starała się w tej chwili nie rozkładać jej na części pierwsze, nie skupiać na tym, jak odebrane mogły zostać pojedyncze słowa. Tak było lepiej, wygodniej, chociaż nie oznaczało to wcale, że do tego nie wróci. Zawsze wracała, chociaż mogłaby mówić, że jest inaczej, mogłaby nawet próbować z tym walczyć, ale w jej przypadku to nie miało najmniejszego sensu. Nie byłaby spokojna, gdyby wszystkiego bardzo dokładnie nie przetrawiła.
W tej chwili jednak starała się po prostu skupić na tym, co działo się wokół nich. Śmiechach ludzi dochodzących z różnych stron, dźwięku kieliszków, które się od siebie odbijały, muzyce, która grała gdzieś cicho w tle, to było w stanie odwrócić jej uwagę od niepotrzebnego analizowania sytuacji życiowej, w której się znalazła. Na pewno nadarzy się ku temu lepszy moment, prędzej, czy później, w gorszej wersji wydarzeń będzie to analizować po tym, jak wszystko się skończy, co pewnie ją mocniej zaboli.
- Nie da się ukryć, że czerń to mój ulubiony kolor i podchodzę do niego z odpowiednim szacunkiem. - Oczywiście, że chodziło o coś innego. Prue łatwo przychodziło szukanie swoich opinii na dany temat i nie należała do osób, które łatwo było odwieść od tego, że nie miała racji. Raczej jeśli już coś skategoryzowała, to tak zostawało, chociaż każdy miewał gorsze momenty, czyż nie? Przez to podejście nie miała szansy dostrzec innej strony swojego towarzysza te piętnaście lat wcześniej, na szczęście jakoś tak potoczyło się ich życie, że dostali szansę, by to zmienić. Nie mogła mieć jednak pewności, że byliby w tym miejscu, w takije formie jak teraz, gdyby wtedy miała do niego nieco więcej cierpliwości.
- Tak, dokładnie taki podkręcony. - Najwyraźniej wyobrażali sobie standardowego konesera sztuki w podobny sposób, pewnie tak samo jak większość społeczeństwa. - To pierwsze skojrzanie, najwyraźniej nie tylko moje, bo od razu wiedziałeś o co mi chodzi. - Bardzo dobrze, że nie była jedyną osobą, która sięgała po stereotypy, bo to by o niej źle świadczyło, jeśli jednak była ich już dwójka... to nie było nic wielkiego.
- Widzisz, ten plan ma szansę na sukces. - Nie, żeby spodziewała się, iż zostanie sprowadzony w życie, ale jednak nie wątpiła, że gdyby do tego doszło, to Benjy odnalazłby się w nim jak ryba w wodzie.
- Nie powiesz mi, że nie warto było czekać tych piętnastu lat. Na pewno nie spodziewałeś się tego, że kiedyś tak Cię docenię. - Ich relacja w przeszłości... była bardzo napięta. Podobne słowa na pewno nigdy nie przeszłyby jej przez gardło, ale wiele się zmieniło przez ten mijający czas, przede wszystkim to oni się zmienili, życie dość mocno ich poturbowało. Jakoś jednak tak się złożyło, że zupełnie przypadkiem los postanowił skrzyżować ponownie ich drogi, i mogli naprawić swoją relację, a nawet przenieść ją na poziom, którego pewnie żadne z nich nigdy nie spodziewałoby się osiągnąć.
Wsunęła dłoń pod jego rękę, kiedy tylko ją wyciągnął. Wydawało jej się, że spacer dobrze im zrobi, będą mieli szansę nieco odetchnąć, skupić się na tym, co działo się wokół. To była dobra decyzja.
- Nie przeczę, że mogłoby tak być, chociaż najpierw pewnie musiałabym sprawdzić, jak sobie radzisz. Później pewnie sam stwierdziłbyś, że kogoś takiego jak ja nie ma sensu porywać i lepiej mnie odstawić do domu, bo za dużo gadam. - Nie, żeby zazwyczaj mówiła wiele, on był akurat jedną z nielicznych osób, z którymi chętnie dzieliła się swoimi przemyśleniami, a że tych było sporo... to cóż, mógłby sobie z tym nie poradzić.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control