27.10.2025, 16:17 ✶
Nigdy nie należało się teleportować po pijaku - to była znana na cały świat prawda i Atreus podejrzewał, że niestety, padli ofiarą nie przestrzegania jej. Bo jak inaczej wytłumaczyć pobudkę w chlewie? Nie było tutaj niczego, co wydawało się na tyle atrakcyjne, by robić detour z jakiejkolwiek trasy. A na pewno nie były takie świnie, cała ta obora czy wkurzony gospodarz, który jasne, może i miał odrobinę prawa się oburzać w zaistniałej sytuacji, ale wszystko to było jego winą, bo wyskoczył pierwszy z pyskiem. Mógł grzecznie, po dobroci, miło się może zapytać czy coś nie stało, bo wyraźnie nie domagali. Ale nie, wybrał wojnę.
- Nawet nie próbuj jeszcze raz, bo znowu ci wyjebię! - wskazał na niego ostrzegawczo palcem, chyba też dostrzegając że mimo złożenia się w pół, facet wciąż zezował na swoją broń. Broń, która na całe szczęście, już podchwytywała Brenna. Niemożliwość sięgnięcia po grabie, chyba nieco ostudziła zapały farmera, wyglądał jednak na tak samo wkurwionego jak pięć minut wcześniej.
- Jeszcze chwila i wzywam służby!! To jest wkroczenie na cudzą posesję, nie mówiąc już o tym, że wystraszyliście moje świnie!! Psujecie im mięso, a miały dzisiaj jechać na ubój!! - oburzył się na nowo, powoli bo powoli ale jednak prostując się wreszcie coraz bardziej. Dłoń wciąż trzymał na żołądku, trochę się krzywił, ale przynajmniej nie wyglądał jakby potrzebował pomocy lekarza. Zawsze coś, znaczy że w razie czego mógł dostać jeszcze raz po łbie.
- Nawet nie próbuj jeszcze raz, bo znowu ci wyjebię! - wskazał na niego ostrzegawczo palcem, chyba też dostrzegając że mimo złożenia się w pół, facet wciąż zezował na swoją broń. Broń, która na całe szczęście, już podchwytywała Brenna. Niemożliwość sięgnięcia po grabie, chyba nieco ostudziła zapały farmera, wyglądał jednak na tak samo wkurwionego jak pięć minut wcześniej.
- Jeszcze chwila i wzywam służby!! To jest wkroczenie na cudzą posesję, nie mówiąc już o tym, że wystraszyliście moje świnie!! Psujecie im mięso, a miały dzisiaj jechać na ubój!! - oburzył się na nowo, powoli bo powoli ale jednak prostując się wreszcie coraz bardziej. Dłoń wciąż trzymał na żołądku, trochę się krzywił, ale przynajmniej nie wyglądał jakby potrzebował pomocy lekarza. Zawsze coś, znaczy że w razie czego mógł dostać jeszcze raz po łbie.