Kiedy czuła się przy kimś dobrze nie przejmowała się za bardzo słowami, które padały z jej ust. Często w jej głowie pojawiało się naprawdę wiele myśli, ale rzadko kiedy się nimi dzieliła, bo wiedziała, iż mało kto był w stanie pojąć to w jaki sposób funkcjonowała, dlatego też zazwyczaj wybierała raczej półsłówka, czy bardzo krótkie zdania, żeby nie komplikować swoich relacji z innymi, nie czuć na sobie dziwnych spojrzeń i nie wysłuchiwać pytań. Benjy wzbudzał w niej zaufanie, od samego początku ich ponownego spotkania nie miała problemu z tym, aby zupełnie się przed nim otworzyć. Dawniej tego nie robiła, nie wtedy kiedy był Aloysius'em, wtedy próbowała być przed nim najbardziej ułożoną wersją siebie, bo wiedziała, że wyłapałby każdą, najdrobniejszą słabość i wykorzystał ją przeciwko niej.
- Ludzkość na pewno Ci wybaczy, jak usłyszy Twoje złote myśli, jestem o tym przekonana. - Nawet jeśli nie, to widok Benjy'ego z takim wąsem był warty tego, aby popełnić taką zbrodnię, ona na pewno by to doceniła, a w końcu sama była częścią ludzkości, więc mogło się to jakoś wyrównać?
Zmiana tematu rozmowy okazała się być całkiem dobrym pomysłem, całkiem łatwo przyszło im wejść w tę rozmowę o artystach, zupełnie neutralną. Łatwiej było dyskutować o rzeczach nieistotnych, niż o uczuciach, które zaczęły mieszać im w głowach.
Przechyliła nieco głowę, i spoglądała na niego uważnie, gdy wspomniał o tym, że może byłaby dla niego łaskawsza, gdyby wiedziała. Nie zdążyła zaprzeczyć ruchem głowy, bo dość szybko sam sobie odpowiedział na to pytanie. Nie było szans na to, żeby to spowodowało, że miałaby zachowywać się inaczej. - Bardzo szczególne zasady, wyróżniałam Cię na tle wszystkich innych. - Może w nie najlepszy sposób, ale to mogli okryć milczeniem. Mieli to za sobą, wyjaśnili sobie swoje dawne zachowania, poznali ich powód, nie było sensu do tego wracać.
Znowu znalazła się tuż przy nim, ostatnio stało się to dla nich całkiem naturalne, ta zupełnie niewymuszona bliskość, sięganie po swoje dłonie, kiedy wydawało im się to konieczne, ale też nie. Przyjemnie było czuć ciepło drugiego człowieka pod opuszkami palców, a do tego mieć świadomość, iż obok jest oparcie, ktoś na kogo zawsze można liczyć.
- Tego nie da się zapomnieć. - Kiedyś nie mogła słuchać tego gadania, czarowania głosem, uśmiechów rzucanych do widowni, kiedy wymagała tego sytuacja, zapewne jakby się postarał to mógłby wrócić do tego stylu bycia, podejrzewała, że to nie była jedna z umiejętności, które można było tak prosto zapomnieć, pewnie wymagałoby to drobnej praktyki, ale jeśli już by ją porwał, to mieliby czas na to, aby na spokojnie do tego wrócił.
Przystanęła w miejscu, kiedy Benjy się zatrzymał, wpatrywał się w nią krótką chwilę, jak za starych, wcale nie takich dobrych czasów oczywiście przyjęła wyzwanie i również nawet na moment nie opuściła spojrzenia. Doskonale zdawała sobie sprawę do czego zmierza. Oczywiście musiał sięgnąć właśnie po to, wachlarz możliwości się poszerzył wraz z rozwojem ich relacji, co do tego nie miała wątpliwości, wiedziała również, że Benjy nie miał żadnych skrupułów, i gdy miał ochotę to grał nieczysto. - Ta karta, jest trochę jak broń obusieczna. Może przynieść spokój każdej ze stron. - Tak właściwie to używając jej każdy wygrywał. - Podejrzewam, że nie istnieje bardziej skuteczna metoda. - No, chyba, że śmierć, ale już nie mieli ochoty się udusić.
Coś poruszyło się za nim, przez co tym razem to ona pierwsza opuściła wzrok - zazwyczaj tego nie robiła, lubiła te wyzwania które rzucali sobie od zawsze, kiedy sprawdzali które z nich pierwsze zrezygnuje. Dostrzegła więc ten ruch, prawie niezauważalny, no, dopiero po chwili zauważyła kto pojawił się na ścieżce. - Ojej. - Powiedziała cicho, oczy jej się zaświeciły, no, jakże inaczej mogłaby zareagować na coś, co wyglądało jak mały pluszak, którego miało ochotę się przytulić. Po krótkiej chwili w głowie Prue jednak zaczęły pojawiać się pytania, jedno za drugim. Kim jesteś, dlaczego jesteś tu sam, gdzie twoja mamusia, czy sam sobie poradzisz? Nie ruszyła się jednak z miejsca, nadal po prostu patrzyła na borsuka.