28.10.2025, 02:59 ✶
- Jesteś pewna, że nie ucieknie od ciebie z krzykiem? - parsknął rozbawiony, bo Macmillan nie wydawał się przesadnie przekonany do tego, ze znajdowanie się w bliskim otoczeniu Brenny można było uznać za bezpieczne. Może myślał, że wlecze się z nią jakaś klątwa, albo miał z nią już odpowiednio dużo doświadczeń by wyciągnąć z tego jakieś nieprzyjemne wnioski.
Przez moment wyraźnie się zastanawiał, przyglądając jednemu i drugiemu kieliszkowi, bo zapodała bardzo dobre pytanie w tym momencie. Prosta odpowiedź brzmiała nie, ale rozsądek nie pozwalał startować wesela z pięcioma kieliszkami. Wtedy uznaliby go za pijaka, a nie alkoholika.
- Na początek? Przecież mi nikt tego baru nie zamknie, prawda? Trzeba wiesz... smakować noc czy coś - wzruszył ramionami, powoli zaczynając iść w stronę stolików.
- Nie wydaje mi się. Za stary, żebym pamiętał go z Hogwartu i jest uzdrowicielem, co nie? Pewnie na jakimś wydziale na który aurorzy nie trafiają. Znaczy, no jest bratem Roselyn, ale to jedyne co faktycznie mogę o nim powiedzieć bez zastanowienia - wzruszył ramionami. - A ty się możesz pochwalić jakąś lepszą jego znajomością? - zapytał, stawiając swój kieliszek przy właściwym miejscu i przyglądając się innym plakietkom przy ich stoliku. - O, Icarus. Bardzo dobrze. Ale tak, masz rację, najbardziej chciał bym grać w karty, a z samym Icarusem trochę tak marnie. Prawdziwa partia zaczyna się od trzech.
Przez moment wyraźnie się zastanawiał, przyglądając jednemu i drugiemu kieliszkowi, bo zapodała bardzo dobre pytanie w tym momencie. Prosta odpowiedź brzmiała nie, ale rozsądek nie pozwalał startować wesela z pięcioma kieliszkami. Wtedy uznaliby go za pijaka, a nie alkoholika.
- Na początek? Przecież mi nikt tego baru nie zamknie, prawda? Trzeba wiesz... smakować noc czy coś - wzruszył ramionami, powoli zaczynając iść w stronę stolików.
- Nie wydaje mi się. Za stary, żebym pamiętał go z Hogwartu i jest uzdrowicielem, co nie? Pewnie na jakimś wydziale na który aurorzy nie trafiają. Znaczy, no jest bratem Roselyn, ale to jedyne co faktycznie mogę o nim powiedzieć bez zastanowienia - wzruszył ramionami. - A ty się możesz pochwalić jakąś lepszą jego znajomością? - zapytał, stawiając swój kieliszek przy właściwym miejscu i przyglądając się innym plakietkom przy ich stoliku. - O, Icarus. Bardzo dobrze. Ale tak, masz rację, najbardziej chciał bym grać w karty, a z samym Icarusem trochę tak marnie. Prawdziwa partia zaczyna się od trzech.