28.10.2025, 03:37 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.10.2025, 03:37 przez Atreus Bulstrode.)
Atreus uśmiechnął się do Basiliusa grzecznie w ten obślizgły sposób, wyuczony na potrzeby socjety, ale zmodyfikowany na tyle by nie dało się przegapić tej leżącej pod nim złośliwości. Bo to nie było przecież takie istotne, że to praktykanci byli odpowiedzialni za pomieszanie składników. Nie im przecież mógł siedzieć nad głową i utyskiwać.
- Miałem wolne do osiemnastego. Jako mój lekarz powinieneś wiedzieć takie rzeczy - odpowiedział wesoło, nic sobie nie robiąc z otrzymanego przytyku. - Ale no już, złapałeś tych swoich stażystów i wyszkoliłeś ich jak trzeba? - zapytał jeszcze ugodowo, zerkając mimowolnie na szepczących coś do siebie Icarusa i Electrę.
Nie zwrócił specjalnej uwagi na to, że ten pierwszy zdawał się zainteresowany tylko i wyłącznie swoim dyniowym sokiem. Nikt przecież nikomu nie zabraniał popijać czegoś oprócz alkoholu, chociaż Atreus chyba zwyczajnie nie wyobrażał sobie, że ktoś tu mógł odmówić chociaż jednego kieliszka. To było... zwyczajnie niewyobrażalne dla kogoś, kto przecież z taką samą łapczywością jak Icarus, potrafił łapać za szklankę czy butelkę.
Odstawił butelkę wina na stół - oczywiście zaraz po tym jak po chwili zastanowienia, dolał sobie jeszcze odrobinę - a potem przyjrzał się nieco uważniej kuzynce. Teraz nie grali w nic, ale może chodziło jej o zwyczajny ogół prowadzonych przez nich rozgrywek.
- Karty? Oczywiście, że ja - zakomunikował pewnym siebie głosem, upijając parę łyków z kieliszka i sięgając po pasztecik w ślad za Basiliusem. - A co, chciałabyś z nami zagrać? Oboje byście chcieli?
- Żadnego grania w karty przy stole, Atreusie - odezwał się głos matki z drugiego końca stołu, która może i był zajęta rozmową z ciotką, ale wciąż pozostawała najwyraźniej czujna.
- Możemy też zagrać pod stołem - dodał szeptem, pochylając się do kuzynostwa konspiracyjnie.
- Miałem wolne do osiemnastego. Jako mój lekarz powinieneś wiedzieć takie rzeczy - odpowiedział wesoło, nic sobie nie robiąc z otrzymanego przytyku. - Ale no już, złapałeś tych swoich stażystów i wyszkoliłeś ich jak trzeba? - zapytał jeszcze ugodowo, zerkając mimowolnie na szepczących coś do siebie Icarusa i Electrę.
Nie zwrócił specjalnej uwagi na to, że ten pierwszy zdawał się zainteresowany tylko i wyłącznie swoim dyniowym sokiem. Nikt przecież nikomu nie zabraniał popijać czegoś oprócz alkoholu, chociaż Atreus chyba zwyczajnie nie wyobrażał sobie, że ktoś tu mógł odmówić chociaż jednego kieliszka. To było... zwyczajnie niewyobrażalne dla kogoś, kto przecież z taką samą łapczywością jak Icarus, potrafił łapać za szklankę czy butelkę.
Odstawił butelkę wina na stół - oczywiście zaraz po tym jak po chwili zastanowienia, dolał sobie jeszcze odrobinę - a potem przyjrzał się nieco uważniej kuzynce. Teraz nie grali w nic, ale może chodziło jej o zwyczajny ogół prowadzonych przez nich rozgrywek.
- Karty? Oczywiście, że ja - zakomunikował pewnym siebie głosem, upijając parę łyków z kieliszka i sięgając po pasztecik w ślad za Basiliusem. - A co, chciałabyś z nami zagrać? Oboje byście chcieli?
- Żadnego grania w karty przy stole, Atreusie - odezwał się głos matki z drugiego końca stołu, która może i był zajęta rozmową z ciotką, ale wciąż pozostawała najwyraźniej czujna.
- Możemy też zagrać pod stołem - dodał szeptem, pochylając się do kuzynostwa konspiracyjnie.
Czas na odpis do: 04.11